Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32187 miejsce

Na podbój Walencji

Hiszpania – któż choć raz nie pomyślał, by uczynić z niej cel wakacyjnych wędrówek. Piękne plaże, palmy, upał... Warto też jednak zwrócić uwagę na rozsiane w pobliżu morza zabytki. Celem mojej podróży była autonomia regionalna Walencja.

Ruiny w Sagunto / Fot. Basia SalamonZanim poznałam stolicę regionu, zobaczyłam okoliczne atrakcje. Zapewniam, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Na północ od Walencji znajdują się Peniscola (niestety, bardzo skomercjalizowana) oraz raczej ustronne, lecz przepiękne Sagunto, na południe – zamek z małym sanktuarium, wznoszący się nad zabudowaną hotelami plażą w Cullerze. Każde z tych miejsc warto zobaczyć choćby ze względu na ich odmienny charakter. Arena walk byków w Walencji / Fot. Basia Salamon

Okolice, okolice
W Peniscoli jest najwięcej turystów. Do fortecy prowadzą uliczki pełne kramów i knajpek. Ruch, odgłosy spienionych fal uderzających o skały i – niestety - straszny tłok. Ufortyfikowaną budowlę wznieśli templariusze, a papież Benedykt XIII przebywał tam w czasie schizmy w Kościele katolickim.

Zupełnie inny charakter mają atrakcje Sagunto – rzymski amfiteatr i wznoszące się na wzgórzach ruiny wielkiego zamczyska. W dodatku wszystko można zobaczyć nie wydając ani jednego euro! Samotny (bo turystów tam nie za dużo) spacer wśród pozostałości rzymskiego imperium skłania do Miasto Sztuki i Nauki w Walencji / Fot. Basia Salamonrefleksji nad historią i teraźniejszością albo... do planowania kolejnej wycieczki.

Za jej cel można wybrać Cullerę. Samo miasteczko nie jest ciekawe, tylko hotele i apartamenty dla turystów. Za to na wzgórzu – ruiny zamku, kościółek i taras widokowy. Można tam odpocząć od zgiełku i podziwiać aż trzy rodzaje krajobrazu – morze, wzgórze i... pola ryżowe. Ciekawe tylko, ilu plażowiczów zrobiło sobie siestę z dala od swojego parasola przy wodzie?

Czego człowiek nie zrobił…
Po obejrzeniu atrakcji stworzonych ludzką ręką czas zobaczyć cuda natury. Zachód słońca, pomarańczowe i oliwkowe gaje czy plantacje winogron to wizytówki regionu Walencja. Ciekawym miejscem jest Vall D’Uixo. Płynie tam podziemna rzeka San José. Płynący łódką turyści mogą podziwiać formy ukształtowane przez wodę i przespacerować się wśród stalaktytów i stalagmitów. Wystarczy tylko wyciągnąć rękę, by dotknąć wiekowych skał. Subtelne oświetlenie tylko potęguje wrażenia.Przejście podziemna rzeka - nacieki na skalach / Fot. Basia Salamon

Czas na stolicę autonomii
Choć ilością zabytków Walencja nie dorównuje Barcelonie czy Madrytowi jest w niej kilka miejsc Popisy delfinow na pokazie w Oceanarium / Fot. Basia Salamonwartych obejrzenia. W starej części miasta trzeba wstąpić do okazałej katedry i stojącej tuż obok niej bazyliki. Obok nich znajduje się plaza de la Virgen. Plac warto odwiedzić w czwartek, kiedy to odbywa się na nim tradycyjny Tribunal de las Aguas, czyli sąd rozpatrujący skargi związane z walenckim systemem nawadniania. Obowiązkowym punktem wycieczek jest też arena walk byków. Imponującą budowlę można zobaczyć za darmo. Zwiedzanie Starego Miasta kończy spacer do pozostałości murów obronnych. Do dziś zachowały się trzy fragmenty dawnych fortyfikacji.

Idąc wzdłuż parku urządzonego w wyschniętej rzece Turii, dojdzie się do nowoczesnego Fontanna na Plaza de la Virgin w Walencji / Fot. Basia SalamonMiasta Sztuki i Nauki. Na terenie tego okazałego kompleksu budynków znajduje się jedno z najczęściej wybieranych przez turystów miejsc w Walencji – Oceanarium. Główną jego atrakcją są efektowne pokazy delfinów. Choć wejście do tych obiektów nie należy do tanich (około 20 euro kosztuje sam bilet do Oceanarium), naprawdę warto je odwiedzić. Jeśli nie skusimy się na wejście do środka, trzeba przynajmniej zobaczyć same budynki, których konstrukcja przypomina słynną Operę w Sydney.

Upały i odpoczynek
Planując wycieczki po Walencji i okolicach należy pamiętać o tradycyjnej sieście, która trwa tam Sanktuarium w Ciullerze / Fot. Basia Salamonmiędzy 14 a 17. Przeważająca większość sklepów i zabytków jest w tym czasie zamknięta i turystom nie pozostaje nic innego jak czekać na ponowne ich otwarcie (sama czekałam bite dwie godziny, by zobaczyć podziemną rzekę). Na szczęście kawiarnie nie przestają wtedy działać i jest gdzie się schronić. A i wtedy jest okazja do poznania hiszpańskich zwyczajów, tym razem kulinarnych. Tradycyjny obiad z przystawkami z owoców morza i paellą jako daniem głównym, a po nim malutka, ale za to bardzo mocna kawa lub zimna clara. I już wiemy po co Hiszpanom potrzebna jest... poobiedna drzemka. W takich leniwych momentach wystarczy zamknąć oczy, wsłuchać się w rozmowy prowadzone w lokalnym dialekcie - valenciano i stać się częścią hiszpańskiego świata. A po zakończeniu siesty... zwiedzać dalej.Widok z tarasu w Cuillerze / Fot. Basia Salamon

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.