Facebook Google+ Twitter

Na półmetku fazy grupowej Ligi Mistrzów

Za nami trzy kolejki najbardziej elitarnych rozgrywek kontynentalnych w piłce nożnej. Kto awansuje do 1/8 finału? Jaka drużyna będzie kontynuowała swoje spotkania w Pucharze UEFA, bądź skończy przygodę z piłkarską Europą na dobre?

Grupa A

Zawodnik Besikitasu Stambuł Bobo (P) w główkowym pojedynku o piłkę z Johnem Arne Riise (L) z FC Liverpool podczas meczu grupy A Ligi Mistrzów, 24 bm. (gj) / / Fot. Fot. PAP/EPA/TOLGA BOZOGLULiverpool może być sprawcą wielkiej sensacji, ale w negatywnym znaczeniu, ponieważ nieoczekiwane porażki z Besiktasem Stambuł i Olympique Marsylia sprawiły, że zajmuje dopiero ostatnie miejsce w grupie, mając na koncie zaledwie jeden punkt (remis 1:1 z FC Porto). Rafael Benitez będzie musiał wziąć się do ostrej pracy razem ze swoimi piłkarzami. Brak awansu do kolejnej rundy byłby gigantycznym ciosem dla ubiegłorocznego finalisty LM i mógłby oznaczać zwolnienie Hiszpana. Pierwsze miejsce okupuje OM, które dotychczas nie przegrało żadnego ze spotkań, remisując tylko jedno (podobnie jak LFC, 1:1 z Porto). Dobre występy w Champions League przeplata ze słabą postawą w Ligue 1, gdzie zajmuje 18. pozycję. Drudzy są Portugalczycy, natomiast trzecią lokatę zajmuje Besiktas.

Grupa B

Sytuacja w grupach A, B, C i D. Kolejno: nazwa drużyny, zdobyte bramki, stracone bramki, ilość punktów. / Fot. opracował Piotr AdamczykMimo odejścia Jose Mourinho z Chelsea, to ona jest liderem z siedmioma punktami, wyprzedzając o trzy nadspodziewanie dobrze spisujący się Rosenborg Trondheim. Norwedzy potrafili stawić opór wyżej notowanym rywalom (1:1 z Chelsea, 2:0 z Valencią; po tym ostatnim meczu zaskoczeniem była rezygnacja Knuta Toeruma z funkcji pierwszego trenera zespołu) i są na dobrej drodze do awansu, lecz pozostałe drużyny depczą im po piętach. Zarówno Hiszpanie, jak i Schalke mają po trzy punkty, więc z pewnością będziemy świadkami ciekawej walki o grę w kolejnej rundzie. W Valencii doszło do zmiany trenera. Dotychczasowego szkoleniowca Quique Sancheza Floresa zastąpił Ronald Koeman, który odszedł z PSV Eindhoven. Oby potrafił stworzyć coś dobrego z zawodników znajdujących się w składzie. Między innymi David Villa, Joaquin, David Silva są bardzo dobrymi piłkarzami, żądnymi sukcesów i mogą zajść bardzo wysoko razem z Valencią. Szkoda, by potencjał drzemiący w nich został zmarnowany.

Grupa C

Pierwszy w Primera Division i pierwszy w grupie - to można powiedzieć o Realu Madryt. Na dodatek zawodnik "Królewskich" Ruud van Nistelrooy dzieli fotel lidera w klasyfikacji króla strzelców Champions' League razem z Franceskiem Fabregasem i Cristiano Ronaldo. Ekipa Bernda Schustera charakteryzuje się skutecznym atakiem, strzelającym w każdym spotkaniu co najmniej dwa gole. Za Realem plasują się kolejno: Olympiakos Pireus, Werder Brema i Lazio Rzym nie potrafiącego zgarnąć trzech punktów za mecz. Drużyna, w której składzie znajduje się Michał Żewłakow sprawia lekką niespodziankę, zajmując drugą lokatę. Bez skrupułów rozprawiła się z Werderem (3:1) i mogła wygrać z "Królewskimi" (ostatecznie padł wynik 2:4).

Grupa D

Chyba tylko dobra dyspozycja Artura Boruca może pomóc w walce o awans Celtikowi Glasgow. "The Bhoys" nie potrafią wygrać na wyjeździe, lecz na własnym stadionie (w poprzednim sezonie komplet zwycięstw u siebie wystarczył do awansu) są groźni dla najlepszych na kontynencie. Pokonali 2:1 ostatniego tryumfatora Ligi Mistrzów AC Milan, który jest liderem grupy i tylko dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań wyprzedza Szachtar Donieck. Ukraińcy dysponują składem, który może utrzeć nosa faworytom. W końcu ponad 40 mln euro wydanych na transfery nie może być zmarnowane. Benfica jest trzecia, lecz jest mało prawdopodobne, by to ona zajęła któreś z pierwszych dwóch miejsc. To już nie ta drużyna, która dotarła do ćwierćfinału w sezonie 2005/2006, przegrywając z późniejszym zwycięzcą FC Barceloną.

Grupa E

Sytuacja w grupach E, F, G i H. Kolejno: nazwa drużyny, zdobyte bramki, stracone bramki, ilość punktów. / Fot. opracował Piotr AdamczykNa czele tej czwórki stoją FC Barcelona i, co jest lekkim zaskoczeniem, Glasgow Rangers. Olympique Lyon, czyli drugi po drużynie Franka Rijkaarda faworyt tej grupy, jest dopiero trzeci. W pierwszych dwóch meczach nie potrafił zdobyć nawet punktu, lecz w ostatniej kolejce zdołał wygrać 2:0 na wyjeździe z ostatnim VfB Stuttgart. Słaba forma aktualnych Mistrzów Niemiec jest również widoczna w Bundeslidze, gdzie plasują się dopiero na 12. pozycji. Myślę, że Lyon przebudzi się po słabym początku i to Juninho i spółka awansują kosztem Rangersów, którzy nie mają tak ogranego składu w europejskich pucharach, co Francuzi.

Grupa F

Tutaj pierwszy jest Manchester United, który ma prawie pewny awans, druga AS Roma i wszystko wygląda na to, że taki układ tabeli będzie utrzymywał się do końca fazy grupowej. Wyżej wymienione drużyny bardzo dobrze radzą sobie w swoich ligach, więc ich gra w następnej rundzie nie będzie niczym nadzwyczajnym. Pozostałe w tej grupie Sporting Lizbona i Dynamo Kijów rozstrzygną między sobą sprawę gry w Pucharze UEFA. Portugalczycy powinni poradzić sobie z podopiecznymi Jozefa Sabo, na wyjeździe dali radę pokonać ich 2:1.

Grupa G

Na czele Inter Mediolan, który zaliczył falstart w pierwszej kolejce, kiedy to przegrał na wyjeździe 1:0 z Fenerbahce Stambuł, lecz później szło mu znacznie lepiej. W kolejnych dwóch spotkaniach zdobywał po dwie bramki, co pozwoliło zgarnąć sześć punktów. Zapowiada się ciekawa walka o drugie miejsce. Pogromcy Interu mają pięć punktów, natomiast trzecie PSV Eindhoven (Ronalda Koemana zastąpił tymczasowo Jan Wouters) posiada ich cztery. Nie można również nie doceniać potencjału drzemiącego w CSKA Moskwa, gdzie o sile ofensywnej stanowią Brazylijczycy: Dudu, Vagner Love i Jo. Nie byłbym zaskoczony, gdyby to Rosjanie awansowali kosztem PSV, bądź Fenerbahce.

Grupa H

Arsenal zarówno w Premiership, jak i w Lidze Mistrzów nie zaznał goryczy porażki. Jest raczej pewne, że obok "Kanonierów" awansuje Sevilla, ponieważ pozostałe w grupie Slavia Praga i Steaua Bukareszt nie są wystarczająco silne, by zagrozić faworytom. Byłoby prawdziwym cudem, gdyby któraś z tych dwóch ekip wyeliminowała Sevillę, którą opuścił Juande Ramos. Obecnie obowiązki szkoleniowca sprawuje Manolo Jimenez). Hiszpanie ostatnio przegrali w Primera Division 3:4 z Atletico Madryt, lecz nie powinno to odbić się na ich postawie w Champions League.

A co z Polakami?

Tabela przedstawiająca występy Polaków w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. / Fot. opracował Piotr AdamczykPewni występów w pierwszych składach swoich zespołów mogą być jedynie Artur Boruc, Mariusz Lewandowski i Michał Żewłakow, który w Olympiakosie łata dziury w obronie, gdzie może grać na każdej pozycji. Polski zawodnik Celtiku jest liderem drużyny. Gdyby nie jego świetne interwencje, Szkoci spisywaliby się gorzej, choć i tak ich mecze nie są olśniewające. Natomiast Lewandowski dobrze gra w Szachtarze Donieck, które może awansować do 1/8 finału. W Lidze Mistrzów mamy jeszcze trzech bramkarzy, lecz żaden z nich nie ma miejsca w podstawowej jedenastce. Jerzy Dudek jest tylko zmiennikiem ikony Realu Madryt Ikera Casillasa, Łukasz Fabiański w środę zagrał w meczu o Carling Cup, w którym był kapitanem, zbierając pochwałę od szkoleniowca Arsenalu Arsene Wengera, natomiast w Champions League jeszcze nie zagrał. Tomasz Kuszczak wystąpił już w LM, kiedy to niespodziewanie zmienił pod koniec meczu swojego rywala do gry między słupkami Edvina van der Sara, lecz jeszcze w tym sezonie Holender jest pierwszym bramkarzem "Czerwonych Diabłów". Polak w CSKA, czyli Dawid Janczyk, czasem wchodzi z ławki rezerwowych na końcówki spotkań, lecz o rozpoczęciu gry od pierwszej minuty meczu nie ma co liczyć, ponieważ trener stawia na dwójkę napastników Vagner Love - Jo. Inny gracz Celtiku Glasgow Maciej Żurawski jest bez formy i rzadko występuje w meczach "The Bhoys". Paweł Golański jeszcze nie zdołał zagrać ani minuty w Lidze Mistrzów (nie licząc eliminacji), lecz po zmianie szkoleniowca Steauy Bukareszt wszystko jest możliwe. W najgorszej sytuacji jest Przemysław Kaźmierczak, który w ogóle nie gra w FC Porto.

Faworyt?

Zwycięzcy Champions' League z ostatnich dziesięcu lat. / Fot. opracował Piotr AdamczykTrudno wskazać jednoznacznie zwycięzcę Ligi Mistrzów. AC Milan dysponuje składem, który może zdobyć to trofeum, lecz nikt nie wygrał tych rozgrywek dwa razy z rzędu. Czyżby szykował się wyjątek od reguły? Ciekawie zapowiadają się występy Realu Madryt, który pod wodzą Bernda Schustera przeżywa odrodzenie. W środę jego zawodnicy pokonali 5:1 Valencię. Zwycięstwo nie jest zaskoczeniem, lecz jego rozmiar już tak. W walkę o ostateczny tryumf z pewnością włączą się młodzi piłkarze Arsenalu, którzy pod okiem Arsene Wengera dojrzewają. Pewnie Manchester United, FC Barcelona, czyli stali kandydaci do zwycięstwa zajdą daleko. A może wygra Sevilla, która potrafiła zdobyć dwukrotnie w ostatnich dwóch sezonach Puchar UEFA i dysponuje bardzo dobrymi zawodnikami? Odpowiedź poznamy 21 maja.

Liga Mistrzów według dziennikarza Wiadomości24.pl

O odpowiedź na dwa pytania poprosiłem Krzysztofa Baraniaka - eksperta z działu piłka nożna.

 / Fot. Krzysztof BaraniakKto jest w tym sezonie faworytem do zwycięstwa w Lidze Mistrzów?
– Choć na półmetku fazy grupowej trudno typować faworytów do końcowego zwycięstwa, rozegrane już mecze pozwalają oceniać grę poszczególnych drużyn. W bardzo dobrej formie od kilku tygodni są dwa zespoły z Anglii: Arsenal Londyn i Manchester United i jeśli na wiosnę będą równie groźne, mogą liczyć się w walce o najcenniejsze klubowe trofeum Europy. Nie należy jednak zapominać o starych wyjadaczach Champions League: dziewięciokrotnym triumfatorze, Realu Madryt i obrońcy pucharu, AC Milan. Niespodziankę sprawić może któryś z niżej notowanych zespołów - Olympique Marsylia czy Glasgow Rangers. Uważam, że takie tuzy europejskiego futbolu, jak FC Barcelona, Chelsea Londyn czy Inter Mediolan znów obejdą się smakiem i przedwcześnie pożegnają z rozgrywkami. Jeśli już dziś miałbym wskazać swojego najpoważniejszego kandydata do ostatecznego zwycięstwa, byłby to Manchester United.

Która drużyna jest jak na razie największą niespodzianką?
– Trudno jednoznacznie wskazać największą niespodziankę dotychczasowych rozstrzygnięć. Uwagę przykuwa bardzo dobra postawa i siedem punktów na koncie Olympique Marsylia i Glasgow Rangers. Według mnie na słowa uznania zasługują zespoły Rosenborga Trondheim i Olympiakosu Pireus. Oba kluby, często skazywane na pożarcie, w silnych grupach B i C zajmują drugie miejsca i pokusić się mogą o sensacyjny awans do 1/8 finału. Nie spodziewałem się również tak udanego startu Szachtara Donieck (dwa zwycięstwa w trzech meczach).

Najbliższe spotkania Ligi Mistrzów:

6 listopada (wtorek)
Grupa A:
Liverpool FC - Besiktas Stambuł
FC Porto - Olympique Marsylia

Grupa B:
Valencia CF - Rosenborg Trondheim
Schalke 04 Gelsenkirchen - Chelsea Londyn

Grupa C:
Lazio Rzym - Werder Brema
Olympiakos Pireus - Real Madryt

Grupa D:
Celtic Glasgow - Benfica Lizbona
Szachtar Donieck - AC Milan

7 listopada (środa)
Grupa E:
Olympique Lyon - VfB Stuttgart
FC Barcelona - Glasgow Rangers

Grupa F:
Manchester United - Dynamo Kijów
Sporting Lizbona - AS Roma

Grupa G:
Inter Mediolan - CSKA Moskwa
Fenerbahce Stambuł - PSV Eindhoven

Grupa H:
Steaua Bukareszt - Sevilla FC
Slavia Praga - Arsenal Londyn

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.