Facebook Google+ Twitter

Na ratunek Walentemu

Dlaczego walentynki wciąż rysują się nam w czarnych kolorach?

Walenty, patron chorób i zakochanych, wzbudzający dziś najwięcej emocji spośród całego szeregu świętych, musi z pewnością ronić gorzkie łzy patrząc z góry na to, jak traktowane jest jego święto. Dzień zakochanych, jeden z niewielu dni w roku, kiedy możemy – ba!, usilnie zachęcani jesteśmy – bez najmniejszego skrępowania dać upust swoim uczuciom, stał się symbolem wszechobecnej konsumpcji, która ogarnęła świat. Nazywa się go świętem handlowca i paliwem napędzającym potężną machinę sprzedaży. Niewielu kojarzy go jeszcze z czerwonymi różami, miłymi upominkami czy romantycznymi spacerami w prószącym lekko śniegu. Niechęć ta jest jednak zupełnie niesłuszna. Skupieni na zaciętej krytyce dnia świętego Walentego zapominamy o licznych dobrodziejstwach jakie nam ze sobą niesie.

Zarzuty, że walentynki są lansowane wyłącznie po to, by wycisnąć z ludzi jak najwięcej pieniędzy, są zdecydowanie nie na miejscu. Nie dość, że pomagają gospodarce – wszak handel kwitnie i obroty rosną – to jeszcze przynoszą dzięki temu wiele radości. Nie tylko handlowcom zacierającym ręce na myśl o lutowym napływie gotówki, ale także tym, którzy poddali się magii tego święta i nabyli masę, może nie do końca potrzebnych, ale jakże słodkich podarunków.

Już od początku miesiąca sklepowe półki zaczynają uginać się pod ciężarem tysięcy drobiazgów mających symbolizować miłość. Misiaczki, serduszka, poduszeczki, lizaczki to już standard, ale warto wysilić się na coś bardziej oryginalnego. Pomysłów na prezent szukać można w internecie – portale aukcyjne dosłownie pękają od ilości ofert. Pod hasłem "walentynki" znajdziemy dosłownie wszystko – od samochodów aż po żywe zwierzęta.

Jeśli nie zadowalają nas mało ambitne podarki, możemy udać się do najbliższego Empiku i wybrać spośród rożnych ofert wydawniczych przygotowanych specjalnie na tę okazję. Królują teraz składanki najpiękniejszych piosenek miłosnych i książki z romantycznymi wątkami. Przy odrobinie szczęścia obdarowani nimi zakochani będą się nimi cieszyć aż do marca.

Nie obejdzie się także bez obowiązkowej wizyty w kinie. I tutaj nie możemy narzekać, wszak walentynki to okres, kiedy na ekrany wchodzą całe tuziny produkcji, zarówno rodzimych jak i zza wielkiej wody. To nic, że zakończenie można bezbłędnie przewidzieć patrząc na filmowe plakaty. W końcu tego dnia nikt nie ma ochoty na poważne historie.

Nie sposób ogarnąć całego bogactwa kulturowego jakie niesie nam święty Walenty. Przestańmy więc podchodzić do walentynek z kpiną i doceńmy jak bardzo ożywiają naszą codzienność. Bo czyż tysiące wszechobecnych ozdób walentynkowych nie dodają życiu kolorów?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

za inny punkt widzenia niż do tej pory lansowały media

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fakt kolorowo jest na ulicach ale ja osobiście czuję presje społeczną i czuję się w obowiązku i pod prymusem obchodzenia tego święta. Od 10 lat jestem w szczęśliwym związku i tak naprawdę to nasz wczorajszy dzień wyglądał tak jak wiele innych w roku, była kolacja, świeczka, buziaki itp jedyna różnica że to był 14 luty i ten wiszący nad nami OBOWIĄZEK. Zupełnie jak obowiązek obchodzenia hucznie sylwesta, bo wszyscy wychodzą to trzeba też gdzieś wyjść. ALe plus za artykulik za troszkę inny punkt widzenia niż do tej pory lansowały media:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.