Facebook Google+ Twitter

Na rowerach i motocyklach ratują ludzkie życie

"Mamy wypadek!" – na ten sygnał, bez względu na czas i miejsce, pojawiają się tam, gdzie potrzebna jest pomoc medyczna. Ratownicy z krakowskiej grupy R2 są w ciągłym pogotowiu.

Na rowerach i motocyklach, z profesjonalnym wyposażeniem, a przede wszystkim z pasją i chęcią ratowania ludzkiego życia - z takim ekwipunkiem młodzi ludzie z Motocyklowego Ratownictwo Medycznego R2 spieszą na pomoc poszkodowanym. / Fot. Klaudia Twarda

Kiedy wydarzy się wypadek, wolontariusze z grupy R2 są tam pierwsi. Do momentu przyjazdu pogotowia udzielają pomocy poszkodowanym. Dzięki rowerom i motorom mogą być na miejscu nawet dwa razy szybciej niż karetka.

Młodzi wolontariusze swoje dyżury pełnią w weekendy (od maja do października). Zespoły patrolują miasto, czekając na wezwanie od dyspozytora CPR (Centrum Powiadomienia Ratunkowego). W momencie gdy takie wezwanie otrzymają - ruszają na miejsce wypadku. Ratownicy podzieleni są na zespoły rowerowe i motocyklowe. - W naszych zespołach rowerowych zawsze jeździ skład: starszy ratownik plus młodszy ratownik lub dwóch starszych ratowników, dzięki temu na miejscu wypadku zawsze jest osoba doświadczona i naprawdę dobrze przeszkolona - mówi jedna z ratowniczek R2 Karolina Wojtanowska.

Z kolei na motocyklach jeżdżą ratownicy, którzy spędzili sezon lub dwa na rowerach albo ratownicy którzy na co dzień pracują w pogotowiu lub szpitalach. - Kiedy jest zgłoszenie nie myśli się o niczym innym, jak tylko o tym, jaką trasa najszybciej dojechać na miejsce. Wiadomo skacze adrenalina, a do tego jazda na rowerze czy motorze z duża szybkością robi swoje. Na miejscu nie można dać ponieść się swoim emocjom. Zanikają uczucia, włącza się przede wszystkim, myślenie - dodaje Karolina.

Co zrobić, żeby zostać ratownikiem?

By dołączyć do grona ratowników trzeba przede wszystkim przejść odpowiednie kursy, a poza tym liczą się oczywiście chęci i energia do pracy. Po odbyciu rozmowy rekrutacyjnej, kandydat na ratownika rozpoczyna szkolenia wewnętrzne R2. Instruktorzy, którzy również są wolontariuszami w fundacji, uczą od podstaw udzielania pierwszej pomocy, najpierw teoretycznie później praktycznie, bo praktyka jest tu najważniejsza. Do tego wszystkiego potrzebny jest też kurs KPP (Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy) - dopiero po jego przejściu i zaliczeniu można otrzymać tytuł ratownika.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Pawle podobnie jak i ja ;) Bardzo interesujące ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Doroto popieram w 100% ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

ogladalem ich filmy o udzielaniu pierwszej pomocy. interesujace.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Już w przedszkolach uwrażliwia się maluchy, i uczy jak zachować w razie wypadku, znają numery alarmowe. Młodzi wrażliwi ludzie niosący pomoc innym, sami stają się bardziej odporni psychicznie.
Oby kursów udzielania pierwszej pomocy organizowano jak najwięcej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.