Facebook Google+ Twitter

Na rowerze do Afryki

Rocznie Jaczo przemierza na swoich dwóch kółkach od 9 do 14 tys. kilometrów. W tym roku podczas wakacji wybrał się do Maroka. W ciągu 61 dni pokonał 10207 kilometrów i przejechał przez 8 krajów. Rozmowa z miłośnikiem dalekich wypraw rowerowych.

fot. JACZOZ bohaterem wyprawy, 25-letnim studentem matematyki Jarosławem Jankowskim rozmawia Paweł Wężyk:


– Od czego zaczęła się twoja pasja, ewentualnie kto zaraził cię jazdą na rowerze?
– Jeździłem na rowerze odkąd pamiętam, całe wakacje spędzane u dziadków włóczyłem się po okolicy.


– Jaki był twój pierwszy rower pamiętasz?
– Pierwszy jaki pamiętam to był jakiś składak typu Wigry, później jeździłem na góralu siostry, aż w roku 2000 kupiłem sobie własny sprzęt. Od tej pory zacząłem zapisywać wszystkie przejechane kilometry.


 

fot. JACZO– Podróżujesz samotnie, czy to oznacza, że brakuje chętnych, czy po prostu wolisz jeździć samemu?
– W 2003 roku byłem ze swoją byłą dziewczyną na Węgrzech, wcześniej jeździłem po Polsce, ale były to raczej krótkie wypady i raczej samotne. Na długie wyprawy wolę jeździć sam, ponieważ jest mniej problemów. Chodzi mi o to, że każdy jest inny, podróżując z kimś musiałbym często iść na kompromis, w takich sprawach jak: ilość kilometrów, miejsca noclegów, czy posiłków. Podczas takiej wyprawy są lepsze i gorsze dni, ktoś ma kryzys, gdy druga osoba jest w formie i odwrotnie.


 

– Co oprócz roweru ma największe znaczenie jeśli chodzi o sprzęt w takiej długiej wyprawie?
– Jeśli jedzie się w ciepłe rejony to sakwy, następnie namiot, kuchenka, no i ubranie. Jeśli spodziewamy się chłodów to jeszcze dochodzi śpiwór. Warto mieć dobre mapy. Chociaż bez map też się dojedzie do celu, będzie to nawet przyjemniejsza, choć dłuższa droga.


 

fot. JACZO– Zdarzyło ci się zgubić gdzieś w obcym kraju?
– Kiedyś zabłądziłem w Bułgarskich górach Riła   (na górskich szlakach z rowerem na 2000 m n.p.m.). Poza tym raczej szybko wracałem na właściwą drogę.

 

– Często podczas wypraw żywisz się tym, co uda ci się zdobyć po drodze - owocami, warzywami. Co zabierasz na początek swojej drogi i na jak długo ci to wystarcza?
– Od czasu, kiedy jeżdżę z przednimi i tylnymi sakwami, to te pierwsze przeznaczam tylko na jedzenie. Wystarcza na jakieś dwa tygodnie, dokupuję tylko chleb i mleko. Jeśli coś jadalnego rośnie przy drodze to zawsze zrywam robiąc zapasy na później. Z domu zabieram zupki chińskie, ryż, kaszę i pełno konserw. Zabieram również cukier, sól i miód.

 

– I to wszystko mieści się w sakwach?
– Zmieściłoby się dużo więcej, tylko sakwy byłyby strasznie ciężkie i bagażnik mógłby nie wytrzymać.

 

fot. JACZO– Jak wyglądały przygotowania do tegorocznej wyprawy?
– W okresie wiosenno-zimowym zbierałem kasę na nowy osprzęt do roweru. A takie szczegółowe przygotowania zacząłem dopiero w sobotę w przeddzień wyjazdu. Siedziałem do 3 w nocy, smarowałem wszystkie łożyska, montowałem bagażniki i błotniki. Pobudka o 5 w niedzielę i pakowanie: jedzenia, ubrań, narzędzi i sprzętu biwakowego. O 8:30 wszystko było już gotowe. Jeśli chodzi o przygotowanie kondycyjne, to na początku byłem w bardzo słabej formie ze względu na  małą liczbę przejechanych kilometrów treningowych wiosną.

 

– Podczas zeszłorocznej wyprawy miałeś poważną usterkę roweru.
– Dwie poważne, przy czym jedna zdarzyła się w miejscu, gdzie o sklep rowerowy było bardzo trudno. Najpierw we Włoszech rozwalił mi się bębenek. Potem w Albanii urwała się miska w piaście. Ale w tym roku przejechałem 10000 km bez poważnych usterek.

 

– Jakim budżetem dysponowałeś w ostatniej podróży?
– Miałem 800 euro, ale wydałem tylko połowę tej sumy. Z czego, 80 euro poszło w Berlinie na filtr do wody i 60 na prom. Czyli na przeżycie wydałem 260 euro i muszę przyznać, że nie oszczędzałem.

 

– Filtr do wody?
– Tak, nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać w Afryce. Przydał się tylko trzy razy, przy czym gdyby nie filtr, to raz byłbym zmuszony pić brudną, mętną wodę z jakiejś studni. A co w niej było to nawet nie chcę myśleć. Oczywiście przed wyjazdem zaszczepiłem się na tężec i żółtaczkę typu A.

 

fot. JACZO– Bardzo szczegółowo opisujesz na swojej stronie wyprawę z 2005 roku. Natomiast z tegorocznej na razie możemy podziwiać tylko zdjęcia. Opowiedz choć o jednej przygodzie z Afryki.
– Wjazd na Pico Veleta – najwyżej położona droga w Europie. Wiatr ok. 100 km/h, temperatura 10 stopni C. Od wysokości 2800 metrów ciężko się oddychało i co 15 minut musiałem robić przerwy, bo byłem wykończony. Zmiatany z drogi przez silny wiatr, 9 godzin wjeżdżałem na 3300 metr, później pieszo 100 metrów wyżej, następnie zjazd po ostrych kamieniach z drugiej strony góry. Drogi prawie w ogóle nie było. Zmęczenie ogromne, usta spieczone, wiatr wyrywał każdy oddech. Ale za to na górze przepiękny widok. Zjeżdżając natknąłem się na kozice górskie. Po prostu, wielki wysiłek, a na koniec nagroda.

Pierwszego dnia w Maroko kilku łepków ukradło mi z małej sakiewki pod siodełkiem scyzoryk, jedną rękawiczkę i olejek do łańcucha. Właśnie kleiłem dętkę, kiedy się pojawili. Zrobili takie zamieszanie, że nie udało mi się wszystkiego przypilnować. Chcieli mnie okraść również w Hiszpanii. Spałem na plaży. Tuż przed wschodem słońca usłyszałem jakieś szmery i wybiegłem z namiotu. Złodzieje uciekając porzucili moje rzeczy. Miałem szczęście, nic mi wtedy nie zginęło.

 

– Czy w takich chwilach nie miałeś ochoty zrezygnować?
– Jak ukradli mi scyzoryk, to raczej myślałem jak otworzyć puszkę i gdzie kupić nowy. Nigdy nie myślałem żeby zrezygnować. Co najwyżej chciałem szybko opuścić gorący teren Hiszpanii. Temperatury były bardzo wysokie.

 

fot. JACZO– Jaka będzie kolejna wyprawa Jaczo?
– Na następna wyprawę chciałbym pojechać z dziewczyną i zabrać psa. Zdecydowanie nie będzie to wyprawa tak długa i odległa. Brak czasu i możliwości nie pozwalają, studia się skończyły, trzeba zacząć pracować. To oczywiście odległe plany, ale jak się uda to pojedziemy do Albanii na dwa tygodnie.

Gratuluję, życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Przemot myślę, że trzeba po trochu ze wszystkiego co wymieniłeś. Zawsze myślałem, że takie wypady sporo kosztują. A tu niespodzianka:) [+] za wywiad!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podziwiam ludzi, którzy podejmują takie wyzwania. "+" za ciekawy wywiad.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje mi się, że potrzebne są przede wszystkim chęci i motywacja. Dla chcącego nic trudnego. Jeśli Jaczo się odważył i udało mu się, dlaczego inni nie mogliby pójść w jego ślady?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super wywiad, gratuluję. Podziwiam Jarka i zazdroszczę takiej przygody. Dzięki Pawle za ciekawy materiał. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.