Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Podróże > Na ścieżkach przedeptanych ogrodem…

Pozycja materiału w rankingach:

19400 miejsce

Dział: Podróże

Ocena: 15pkt

Oceń:

Na ścieżkach przedeptanych ogrodem…


Niewiele mam czasu na wolność ciała tego lata. Ogród związał mnie ze sobą, przyczepił się wąsami ogórków i chińskiego chmielu, nie sposób się oderwać. Codzienność przynosi metafizykę – ciągłe wzrastanie, dojrzewanie, zmiany...

A w życiu tak wiele nie przedeptanych jeszcze ścieżek… Na jedną z nich weszłam niespodziewanie dla mnie samej. Pojechałam do Pustnika, niewielkiej, ale pięknej wsi. Z Mrągowa to tylko kilkanaście kilometrów - trzeba najpierw dojechać do Sorkwit, a potem skręcić w prawo na Gieląd Stary. Za nim już ta wieś - nie można nie trafić, bo droga sama poprowadzi. Przed wojną wieś nazywała się Pustnick, od pustki lub puszczy - po prostu. Nazwa zatem ocalała w formie prawie niezmienionej, choć pochodzi przecież jeszcze sprzed wojny.

Pustnik był wsią niezwykłą. Po wojnie jego dawni mieszkańcy, zamiast uciekać przed Rosjanami do Niemiec, postanowili, że zostaną tu i koniec. Ukryli się tylko, gdzie kto mógł, u rodziny, znajomych lub w leśnych ziemiankach, przeczekali najgorszy czas i wrócili - jako właściciele swoich domów i gospodarstw. I po wojnie prawie wszyscy mieszkańcy Pustnika to autochtoni.

Historycy patrzyli na to zjawisko z podziwem, bo drugiej takiej wsi na byłych Prusach Wschodnich nie było, a mieszkańcy okolicznych wsi mówili często, że Niemcy tam mieszkają. Albo gorzej - Szwaby. A tymczasem - ci autochtoni, którzy żyją do dziś, zapytani, jakiej są narodowości, mówią, że Mazurzy. Używają twardej, zniemiecczonej polszczyzny, bo są dwujęzyczni, a w ich domach panuje surowy i wdzięczny mazurski klimat, dokładność detali, przydatność każdej szufladki i półeczki oraz porządek, o jaki trudno gdzie indziej.

W Pustniku stał dwór - duży, z przestrzenią, zagospodarowaną na stajnie, rodowy cmentarz czy park. Dziś ocalało tylko kilka zabudowań i grobów. Teraźniejszość obyła się z tym miejscem bardzo boleśnie. Tuż przed wojną mieszkali tu Heitmannowie. Po wojnie przyszli Rosjanie i rodzina musiała opuścić swój dom. Na stosie przed pałacem płonęły meble i pamiątki, których nie dało się zabrać na wóz. Ludzie ze wsi przygarnęli do siebie obrazy, krzesła, porcelanę. Stary Heitmann zakopał część majątku w drewnianej skrzyni w parku, niedaleko cmentarza. Myślał, że wróci. Zabierze, co jego. Nie wrócił. Dziś potomkowie dziedzica mieszkają w Niemczech i… obraz pałacu noszą jedynie pod powieką. W pamięci przodków.
Katarzyna Enerlich OFFline profil autora

Autor: Katarzyna Enerlich

Napisz do autora

Artykuły (79) Galerie (0) Średnia ocen (4.80)

Wiek: 40 | Miejscowość: Mrągowo | Kraj: Polska

O mnie: Prowincjonalna kobieta pracująca – dziennikarka, poetka, pracowała również w domu kultury, punkcie informacji turystycznej, urzędzie miasta, była opiekunką osób starszych, wystawiała swoje obrazy w toruńskim antykwariacie, chodziła na... więcej

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 3

Sortuj komentarze:

Piotr Wierzbicki 17.03.2012 21:59

Ocena: Ocena pozytywna 2 Ocena negatywna 1

Cudownie piszesz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Pływaczyk 24.07.2010 23:21

Ocena: Ocena pozytywna 108 Ocena negatywna 75

:)
Perełce wrażliwości 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Krzysiak 22.07.2010 17:26

Ocena: Ocena pozytywna 92 Ocena negatywna 86

5* Wpiszę na listę miejsc do odwiedzenia. Tylko przewodnika będę potrzebować :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.