Facebook Google+ Twitter

Na skraju kontynentu z Andrzejem Stasiukiem

"Dziennik pisany później" to, moim zdaniem, szczególna książka w dorobku jednego z najciekawszych polskich pisarzy współczesnych - Andrzeja Stasiuka. I to nie tylko dlatego, że nawet bez zbytniego pośpiechu można ją przeczytać w jeden dzień.

Okładkę książki zaprojektowała Agnieszka Pasierska. / Fot. www.czarne.com.plNajnowszy utwór autora "Murów Hebronu" ma zaledwie 165 stron, z których 32 zajmują zdjęcia autorstwa Dariusza Pawelca, operatora i realizatora telewizyjnego związanego z TVP w Krakowie. Wszystkie są portretami mieszkańców krajów, które opisuje Andrzej Stasiuk. Chociaż użycie słowa "opisuje" w odniesieniu do "Dziennika pisanego później" jest raczej nadużyciem.

Żadną bowiem miarą nie można książki Stasiuka traktować jako przewodnika po Bałkanach. Są to raczej migawkowe refleksje autora z jego pobytów w Albanii, Bośni, Serbii, Czarnogórze, Chorwacji i Macedonii. Pobytów wielokrotnych, odbytych w latach 2005 - 2010. Jak przyznaje sam autor, to właśnie między Belgradem a Tiraną czuje się najlepiej, a jego niekompletna wiedza o tych krajach powoduje, że wszystko, czego tam doświadcza wydaje mu się pociągające.

Stasiuk jest niezwykłym obserwatorem i rejestratorem bałkańskiej rzeczywistości. Nie tylko opisuje powojenną sytuację w odwiedzanych krajach (w 10 lat po zakończeniu działań zbrojnych, gdy o niedawnej przeszłości świadczą napisy typu "Uwaga, miny", "Dom na sprzedaż" czy "Nema Srbije"), ale nade wszystko rejestruje przejawy próby powrotu mieszkańców Bałkanów do normalności i dorównania pod względem zwyczajów, mody, rozrywki obywatelom innych krajów europejskich. Stąd ich nieodłączne lustrzanki (okulary słoneczne), telefony komórkowe z dźwiękiem kałasznikowa jako sygnałem połączenia, mocne samochody (sprowadzane najczęściej z Niemiec lub innych państw, do których masowo udają się na emigrację zarobkową), którymi urządzają uliczne wyścigi, znane choćby z polskiej rzeczywistości.

Redakcja poleca / Fot. W24Ale jednocześnie silne jest przywiązanie do miejscowej tradycji, wyrażające się na co dzień, jak zauważa Stasiuk, lenistwem, wysiadywaniem, brakiem pośpiechu, paleniem papierosów i gadaniem, zaś w sferze obyczajowej - odwieczną "służebną" rolą kobiet wobec mężczyzn. Taka Albania, na przykład, gdzie mężczyźni bez skrępowania okazują sobie uczucia w miejscach publicznych (kryjąc głęboko te skierowane do kobiet), to typowe państwo facetów, co powoduje też wszechobecny tu "syf". Stasiuk nie ocenia, nie krytykuje widzianej rzeczywistości z punktu widzenia "prawdziwego" Europejczyka. Z wyrozumiałością podchodzi nawet do hotelowych standardów w Czarnogórze, gdzie żądanie papieru toaletowego i ręczników uważane jest przez hotelarzy za fanaberię.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Krzysztofie, czytałam tę książkę jednym tchem. Klimaty galicyjskie bardzo mi są bliskie w każdym wydaniu, a Stasiuk robi to po mistrzowsku. No i ta wiwisekcja dokonana na nas jako na narodzie, na społeczeństwie... Robi wrażenie, zwłaszcza dlatego, że tak boleśnie prawdziwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* Ciekawa recenzja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobra recenzja. A fragment o Polsce mocny i jakże prawdziwy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na pewno kupię książkę. Bardzo cenię Stasiuka, i deptałem często te same co i on ścieżki. Choć z Dukli mam zupełnie inne wspomnienia - ale to dlatego, że byłem tam parę lat wcześnie. Rozumiem jego fascynację Bałkanami - to przecież nasza Europa: nie Paryże i Londyny ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.