Pozycja materiału w rankingach:
Na moim biurku stoi fotografia. Choć jest czarno-biała, roztacza wokół siebie tęczę najwspanialszych barw świata. Często spoglądam na nią w chwilach, gdy poczucie własnej kobiecości próbuje wymknąć się z mojego wnętrza.
Zdjęcie z biurka jest ostatnim, które zrobiłam, nosząc córeczkę pod sercem. Wykonałam je podczas zimowego spaceru, nie wiedząc, że za kilka godzin przywitam na świecie Mój Skarb. Pierwszy plan-brzuch. Jest duży jak piłka plażowa. Uwielbiałam śpiewać mu kołysanki przed zaśnięciem, głaskać na przywitanie dnia i opowiadać rodzinne historie, które kiedyś przekazywała mi babcia. Każdego dnia z rozczuleniem patrzyłam na jego pękatość, ciesząc się każdym centymetrem, który przybywał w obwodzie. Był moją dumą, słodkim ciężarem, częścią kobiecego spełnienia. Nie liczyłam rozstępów i nie denerwował mnie pępek, który po raz pierwszy ujrzał światło dzienne, wychylając się poza resztę ciała.Zobacz także:
Artykuły
(2)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.50)
Miejscowość: Piotrków Trybunalski | Kraj: Polska
O mnie: Ot, taka sobie kobietka, która kocha życie i ludzi :)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 30.08.2010 10:53
Bardzo ładnie napisany tekst, przeczytałem z zaciekawieniem, optymizm autorki buduje. /5/
Monika Krycka-Tasel 08.08.2010 22:33
Pani Joanno, na "krzyk radości" nigdy nie jest za późno, choć czasy brzuszka mamy za sobą. Bycie mamą też uskrzydla, a jak widzę na zdjęciu w avatarze, wygląda Pani "wzlatująco" i o to chodzi :)
Joanna Kato 08.08.2010 17:41
Troszkę mi żal, że ja tak bardziej "po cichu" przechodziłam ten czas....ciepły artykuł, 5*
Marta Jenner 08.08.2010 15:22
Zamki z piasku też są potrzebne:) Zauważyłam, że na wielu forach młode mamusie, dzieląc się wrażeniami, przedstawiają ciążę jako straszny stan, wstawiają zdjęcia ilustrujące "spustoszenia" w postaci obwisłego brzucha, rozstępów etc. Warto się pokusić o odrobinę optymizmu.
Monika Krycka-Tasel 08.08.2010 15:06
Oczywiście macie Państwo rację. Mam świadomość tego, że wiele kobiet naprawdę źle znosi ciążę (niektóre przez całe dziewięć miesięcy) i chyba dlatego tak miło wspominam tamten czas, uwazając się za szczęściarę. Owszem, zdarzały się jakieś dolegliwości, ale były one niewielkie porównaniu z problemami, o jakich słyszę od znajomych lub czytam. Pozdrawiam.
Isabella Degen 08.08.2010 10:28
Ja też mam takie zdanie, że nie dla wszystkich kobiet ciąża to taki "błogostan". Wiele kobiet żle znosi ciążę nawet jeżeli jest ona chciana i oczekiwana. Każda kobieta jest inna i inaczej znosi ten stany.
Andrzej Szelbracikowski 08.08.2010 10:12
Jak już wspomniałem w poprzednim komentarzu: ciąże można podciągnąć pod mianownik "kobiecości"! Jest to zapewne "błogi stan" dla wielu Pań. - Tym nie mniej są również kobiety które przez ciążę - chcianą lub nie - mocno cierpią! O tym także należy pamiętać, a więc nie budujmy pałaców z piasków.... Pozdrawiam
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +7309)