Facebook Google+ Twitter

Na tropach cudów Jana Pawła II. Recenzja książki Wydawnictwa WAM

Książka "Uzdrowiciel Jan Paweł II" Andreasa Englischa, która ukaże się w księgarniach 17 kwietnia br. nakładem krakowskiego Wydawnictwa WAM nie jest, wbrew przypuszczeniom, typowym dziełem hagiograficznym. Przypomina raczej detektywistyczną opowieść z papieżem w tle.

Na okładce zaprojektowanej przez Andrzeja Sochackiego wykorzystano zdjęcie Grzegorza Gałązki. / Fot. www.wydawnictwo wam.plInteresującą postacią wydaje się sam autor książki, niemiecki watykanista, Andreas Englisch, którego rodzice pochodzili ze Śląska. Pisze on o sobie, iż jako pobożne dziecko służył do mszy jako ministrant, potem, jako nastolatek, przeżywał okres buntu, natomiast jako student stał się osobą "mocno gardzącą instytucją Kościoła". Jego stosunek do Jana Pawła II również daleki był od uwielbienia: Englisch uważał papieża - Polaka za ultrakonserwatywnego hierarchę kościelnego, który chce narzucać ludzkości, jak ma żyć.

Rozpoczynając w 1987 roku pracę reporterską w Watykanie 24-letni dziennikarz wydawnictwa Springer surowo ocenia fundamentalną niechęć (Jana Pawła II - przyp. autora) doludzkiej cielesności, oderwane od życia przekonania, których przykładem był zakaz używania prezerwatyw (...). Englisch uważał papieża za nieprzejednanego moralistę, który nie dostrzegał współczesnych tendencji w rozwoju społeczeństwa i wolał raczej znów przywrócić stosunki rodem ze średniowiecza. Jednakże w trakcie 20-letniej pracy w Watykanie znaczonej bliskim, niemal codziennym kontaktem z Janem Pawłem II jego postrzeganie owego "człowieka z Wadowic, niedaleko Krakowa" zmienia się diametralnie. Bo to przecież ten papież wprowadził radykalne zmiany w skostniałym wizerunku tego urzędu, począwszy od likwidacji sedia gestatori, czyli lektyki, której używali wszyscy jego poprzednicy od 1500 lat czy likwidacji zapisu protokolarnego, nakazującego kardynałom klęczeć przed papieżem podczas audiencji. To Jan Paweł II stał się pierwszym papieżem "na wyciągnięcie ręki", chętnie kontaktującym się bezpośrednio z ludźmi, szczególnie z dziećmi. Andreas Englisch opisuje te niezwykłe spotkania podczas wielu papieskich pielgrzymek na całym świecie.

Opisy te mają ten walor, iż pochodzą od osoby, która była naocznym świadkiem i uczestnikiem zdarzeń nie dla wszystkich dostępnych, jak choćby msze w prywatnej kaplicy papieskiej. Englisch pokazuje papieża, który gra w piłkę z dziećmi, nie bacząc na to, iż oczekują nań dostojnicy państwowi; wieczorami wymyka się ochronie, by pospacerować po Rzymie; nabiera dziennikarzy oczekujących na niego przed pałacem w Castel Gandolfo, skąd wymyka się małym samochodem, limuzyny zostawiając kardynałom. Takich zabawnych historii w książce "Uzdrowiciel Jan Paweł II" jest zresztą więcej. Ale Andreas Englisch przedstawia również niejako kulisy pontyfikatu Jana Pawła II, który budził też pewną niechęć czy oburzenie środowiska watykańskiego; nie wszystkim podobał się choćby fakt, iż pochodził nie z Włoch; krytykowano jego ciągłe podróżowanie i zainteresowanie mediów, które wywoływał (nazywano go "gwiazdą medialną, ulubieńcem telewizji"). Niemiecki watykanista krytykuje obnaża też hipokryzję panującą w Stolicy Apostolskiej. To wszystko nie przeszkadzało jednak Janowi Pawłowi II zmieniać świat na lepsze. Świat i ludzi, także samego autora książki, który przyznaje, iż ten "Polak z prowincjonalnych Wadowic", którego wyróżniała umiejętność kochania ludzi i niezwykła więź ze Stwórcą, przybliżył go na nowo do Boga.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

puchacz
  • puchacz
  • 22.04.2012 22:00

czy droga do Boga wiedzie przez watykan......czy przez złote cerkwie ...itp pewniej można go znalećż w pierwotnej religii rzymskiej w świetych gajach strumieniach polach rzymianie uważani byli za najbardziej religijny naród i prostota i wdzięczność ich religii budziła podziw innych narodów każdy człowiek i każda istota znajduje droge do NIEGO w samym sobie poprzez uczynki na tej ziemi...i jan paweł II był pielgrzymen świata...pamietam jego pożegnanie i te .. buty pielgrzyma które były jego posagiem na druga stronę OGRODU poza czasem..

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 16.04.2012 19:43

Ja to tak rozumiem. Wiara w Boga,mistycyzm,odczucie tego kim był Jan Paweł II, dla Polski i dla całego świata dotyczy jedynie osób wybranych. Nie każdy jest w stanie to zjawisko ,jakim był dla ludzi Karol Wojtyła,zrozumieć a przede wszystkim odczuć. I tutaj jest całe nieporozumienie. Co my czujemy i co odczuwamy. Jeżeli kompletnie - nic. Jeżeli nie odczuwamy sił Opatrzności,to po co w ogóle pisać o naszym papieżu i o cudach? Więc przestańcie pisać o tym,że w żadne cuda nie wierzycie. Ja je na przykład widzę i to na każdym kroku. Slowa "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi ,tej ziemi"to słowa naszego papieża Prorocze. W naszym kraju zmienił się system polityczny,cudem jest to ,że jesteśmy na tym świecie,cudem jest nasze życie i to co się w nim wydarza. Ale nie każdy człowiek jest w stanie to odczuć. Nie każdy też kiedykolwiek w swoim życiu odczuł działanie Ducha Świętego,choć przecież wszyscy jesteśmy Dziećmi Bożymi i to zarówno wierzący jak i niewierzący.

Komentarz został ukrytyrozwiń
puchacz
  • puchacz
  • 15.04.2012 16:38

cudem naszego papieża była misja jego na ziemi i ciągła pielgrzymka i to wszystko na temat cudów zwierzchnika kościoła...wszystko pozostałe z cudami nie ma nic wspólnego....

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ona
  • Ona
  • 15.04.2012 14:43

Cuda są uważane za dowód słabości wiary, ponieważ za najsilniejszą wiarę uważana jest ta, która wyczerpuje znaczenie swej nazwy - czyli jest czystą wiarą bez wiedzy. "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli". Jeśli ktoś potrzebuje widzialnych znaków aby wierzyć [cudów], jego wiara najwyraźniej nie jest taka mocna.
Z uznawaniem cudów dopiero po śmierci może być w pewnym sensie tak, jak z uznawaniem czyjejś świętości - dopóki żyje trudno ogłaszać go świętym, bo nie ma pewności że np. za jakiś czas nie "przejdzie na ciemną stronę mocy" - nie będzie np bluźnił pod wpływem cierpienia, nie straci wiary, nie odejdzie od Kościoła, itd, itp.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 15.04.2012 13:50

@ P. Krzysztof Krzak - Bardzo Panu dziękuję za odpowiedź. Teraz już to zrozumiałam. To tak,jak i Kościół podchodzi do cudów maryjnych oraz innych a także do Objawień Maryjnych w różnych miejscach i różnym ludziom. Było ich np.w Lourdes(cudownych uzdrowień) o wiele więcej według świadectw ludzi ale nie wszystkie zostały uznane za cudowne przez specjalną komisję lekarską. Wiadomo mi,że ta procedura trwa długimi latami. Komisja musi mieć pewność,że jakiegoś uzdrowienia z ciężkiej,nieuleczalnej choroby nie można wytłumaczyć naukowo i dopiero wtedy oficjalnie można to wytłumaczyć,że to był naprawdę cud za wstawiennictwem Tego,kogo o to prosimy. Dlatego rzecznik Watykanu nie chciał za wcześnie,bez ostatecznej opinii tej komisji publicznie tego ogłaszać. Dziękuję za wyjaśnienie i pozdrawiam Pana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Książka jest przede wszystkim wyrazem fascynacji autora osobą Karola Wojtyły. Nie dziwię się mu bo rzeczywiście Wojtyła był postacia fascynującą. Zaś co do cudów - Kochani cudów nie ma! Są tylko we wspólczesnym świecie zjawiska, których nauka na obecnym etapie jeszcze nie umie wyjasnić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widocznie w Watykanie uważa się, że cud uzdrowienia "wykonany" przez osobę żyjącą jest to copyright Jezusa.
A może jest zwyczaj nie mówienia o cudach dopóki cudotwórca stąpa po ziemi?
O cudach Jezusa zaczęto pisać po tym, jak przestał... (Przecież nie po "śmierci").

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe. Czyli w sumie wiara w cuda Jezusa też jest słabością? No bo robił je za życia przecież...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto Dutkiewicz: odpowiadając na Pani wpis z godz. 00:12 odpowiadam: Kościół jako instytucja uważa wiarę w cuda za dowód słabości wiary religijnej (pisze o tym Englisch na str. 187), z rezerwa podchodzi do cudów dokonanych przez kogoś jeszcze za życia (str. 138) i dlatego stara się o nich nie mówić zbyt głośno. Natomiast Jan Paweł II zawsze stwierdzał: "Jak cudowne rzeczy potrafi zdziałać Bóg", bo to Stwórcy przypisywał te niezwykłe zjawiska, które się dokonywały. Polecam książkę, naprawdę czyta się ją z ogromnym zainteresowaniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
tp
  • tp
  • 15.04.2012 11:05

A ILE NA TEJ KSIAZCE ZAROBIL. POLSCY DZIENNIKARZE TEZ NAPISALI BROSZURY ZARAZ PO KATASTROFIE W SMOLENSKU. PO CO?? ODP. -DLA FORSY

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.