Reporterka Wiadomości24.pl była świadkiem, jak w alpejskiej dolinie Otztal krowa Milka, po raz pierwszy tej wiosny, wyszła z obory, aby zaczerpnąć świeżego powietrza.
Zobacz także:
Artykuły
(22)
Galerie
(14)
Średnia ocen
(4.76)
Wiek: 48 | Miejscowość: Gliwice | Kraj: Polska
O mnie: Gliwiczanka z kresowymi korzeniami, z wykształcenia i zamiłowania biolog.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Katarzyna Lisowska 08.04.2008 18:11
Niestety...
Poniżej cytat też mniej więcej na ten temat (korporacje i globalizacja). Nie podam źródła, bo byście się śmiali :) A kto znajdzie, ma szansę przeczytać ciekawy artykuł (jeżeli nie zrazi się na wstępie adresem strony).
"John Page z Banku Światowego w czasie jednego ze spotkań z przedstawicielami krajów Bliskiego Wschodu porównał globalną ekonomię do japońskiego superekspresu, którego nie można dogonić, jeśli nie zdąży się wsiąść. Jednak miejsc w "globalnym Szinkansenie" jest zaledwie dla kilku tysięcy miliarderów i kilkuset tysięcy milionerów. Reszta świata ma być popędzana do coraz szybszego "wyścigu szczurów" za pociągiem, na który nie mają szans zdążyć."
Smutne, i coraz bardziej mi się zdaje, że prawdziwe.
Krystyna Wierzbicka 08.04.2008 12:53
+ fajne zdjęcia :)
i lubię Milkę :D
Katarzyna Lisowska 07.04.2008 22:50
Robert, temu bauerowi, w tym maleńkim Zwieselstein, co ma taką maksymę wypisaną nad drzwiami obory, na prawdę bardzo daleko do korporacji. A że w każdym sklepie stosy światecznych wyrobów marki Milka, to inna "inkszość"...
A w ogóle, to akcenty się przesunęły w stosunku do moich zamierzeń - fioletowe zdjęcie miało być wyróżnione, widoczne jako tytułowe, a dalej, po wejściu w materiał miał być kontrapunkt z tych mglistych barw ziemi. Chyba redakcja coś namieszała.
Robercie, sprowokowałeś mnie, żebym się tłumaczyła z "korporacyjnych powiązań", no no :)
Katarzyna Lisowska 28.03.2008 16:48
Asiu, one zmieniają sierść na fioletową dopiero jak się robi cieplej :)
Robert, to dla... odmiany :)
Pozdrawiam.
Mirosława Kasowska 28.03.2008 09:40
+ Za zabranie mnie w taką podróż, tym bardziej, że chora muszę siedzieć w domu.
Ze zdjęć przebija zarówno to zimno, ponury nastrój jak i ta wspomniana wiosna zagnieżdżona już w powietrzu. Jednak ja historyjkę skończyłabym zdjęciem 11 albo 13, ale wtedy bez 11. Nr 14 postawiony na końcu jest trochę sztucznie doczepiony. Wprowadza nowy wątek do historii zapowiedzianej w tytule. Ale mógłby być początkiem jakiejś następnej.
"Kościół naszym domem" - Piekary Śląskie - 27 maja 2012 r.
(odsłon: +545)