Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12855 miejsce

Na wariackich papierach. Klauzula i spiralka do… żelazka

Ponieważ kameleon zmienia barwę zależnie od środowiska w jakim aktualnie przebywa, można powiedzieć, że jest to cecha, która łączy go ściśle z człowiekiem.

Człowiek bowiem też, zależnie od środowiska w jakim przebywa, usiłuje się do niego dostosować. W tym celu może zastosować różne środki: a to maskę, a to przebranie w cudze piórka, a to - tylko w Polsce! „klauzulę sumienia”, eksponowaną gromko i zakotwiczoną solidnie w tak zwanych uczuciach religijnych.

Co do maski - niepodważalną sławę w środowiskach kryminalistycznych zyskał nasz rodak, który mając zapotrzebowanie na kasę z amerykańskich banków nabył drogą kupna maskę czarnego obywatela Stanów i z tak zmienionym obliczem skutecznie ową kasę zdobywał. Ukryty za czarna maską, kierował podejrzenia na środowisko obywateli o ciemnej karnacji, a nawet na jednego konkretnego obywatela, bo rodzona matka rozpoznała w nim własnego syna. Ponieważ nadmiar szczęścia jest ulotny, zdradziła go podła narzeczona, co nie zmienia faktu, że stał się nasz rodak
obiektem podziwu policji całego świata.
Cała ta historia świadczy o niewyczerpanej fantazji narodu i potwierdza banalne powiedzenie „Polak potrafi”.

Idąc za ciosem, czyli kryminałami - strojenie się w cudze piórka stało się na tyle powszechne, że nawet moja znajoma odebrała onegdaj telefon od "kuzyna" w potrzebie; na szczęście znajoma przytomna jak na 70-latkę ze starej gwardii przystało - zadała pytanie testowe i czarujący kuzyn stracił ochotę do dalszej wymiany uprzejmości na temat zdrowia i zasobów pieniężnych kochanej "cioci".

Najcięższy kaliber wtapiania się w tło i przystosowania w środowisku metodą "wszedłeś między wrony, kracz jak i ony" są przypadki, do których niestety już zdążyliśmy przywyknąć, czyli niektórzy lekarze, którzy słuzbową klauzulę katolickiego sumienia zawieszają na kołku w prywatnych (zamaskowanych) gabinetach i skrobią ile wlezie za godziwe wynagrodzenie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Panie Piotrze - lekarz wypisuje , ale aptekarz ma prawo zamienić lek na tańszy odpowiednik.
Nadal uważam , ze to jego robota i ma wydac to , co dostał na recepcie.

Nad czym jeszcze ludzie sie będą w tym kraju zastanawiać? i dlaczego chcą nas uszczęśliwiać na siłę.?

Komentarz został ukrytyrozwiń

właśnie, w krajach europejskich w każdej knajpie jest automat na papierosy i gumy do żucia, a w toalecie automat z gumkami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na szczęście gumki są dostępne nie tylko w aptekach. O ile pamiętam, to w Świdnicy, nawet mieli automaty specjalne zrobić, na wypadek nieprzygotowania do sytuacji, dalekiej drogi do stacji benzynowej etc.

Co do bardziej skomplikowanych specyfików, to inna sprawa, ale myślę, że jednak prawa biznesu wezmę górę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klauzula sumienia mogłaby przejść do innych sfer życia. Już widzę, jak sprzedawca w piekarni odmawia mi chleba z uwagi na ww. klauzulę... a za materiał 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Elżbieto, to lekarz wypisuje recepty a nie aptekarz. Koncerny farmaceutyczne z lekarzami nawiązują kontakty i to nie za małe pieniądze. Sympozja naukowe i atrakcyjne wycieczki szkoleniowe. Prześledziłem sprawę leku Zocor. Pani doktor medycyny zaserwowała mi miesięczną dawkę Zocor za trzysta zł. A przy okazji zdobyłem informacje jej wyjazdów naukowych. No nie! Dać się wciągnąć w maliny?! Wykonałem lekarstwo we własnym zakresie wg Prof. Michała Tombaka. Greypfrut (7 x 1), oliwa z oliwek, tłoczona na zimno (7 x 50g) i elektryczna poduszka do nagrzewania ciała, którą od zawsze miałem w domu. Zabieg musi być wykonany dokładnie wg wskazań, bo efekt może być odmienny. Kosztowało to razem 25 zł i zabieg wykonuje się raz na dwa i pół miesiąca! Badanie kontrolne potwierdziło zupełne oczyszczenie żył z cholesterolowych złogów. Pani doktor do mnie: "No i co Panie Wierzbicki (ironicznie)? Pomógł Zocor? A ja na to: "Oj Pani doktor, całkiem inne samopoczucie'. Wiedziałem, że każda podana inna wersja wyeliminowałaby możliwość diagnostyki organizmu.
Czyli 2,5 miesiąca x 300zł - 25 zł = 725 zł czystej oszczędności! Pomyślałem, ale ludzie dają się "głaskać pod włos?!"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda,ze aptekarze nie rozważają swojego sumienia w momencie przyjmowania i organizowania "promocji " w aptekach.

Jakoś sumienie śpi smacznie, kiedy otrzymawszy jakąś korzyść z firmy farmaceutycznej zamieniają leki na takie, które przynoszą większy zysk aptece. Sumienie ma wtedy wolne?

Zdaje się,ze misja aptekarza już dawno zginęła wraz z pojawieniem się sieci aptek.
A poza tym wystarczy chwila ,żeby nagłośnić sprawę, ze apteka nie wydaje leków przepisanych na receptę a konkurencja nie śpi ....wykorzysta to jako zaproszenie do siebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Aptekarze ze Stowarzyszenia Farmaceutów Katolickich domagają się zmiany prawa farmaceutycznego, tak by dawało możliwość odmowy wydania środków antykoncepcyjnych w oparciu o klauzulę sumienia."

jestesmy niesamowicie kreatywni az do szalenstwa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mogę zrozumieć, obiekcje farmaceuty, a właściwie jego sumienia w kwestii sprzedaży pigułki poronnej, " pogwałtowej " ,którą łyka kobieta w ileś godziń po ewentualnym zapłodnieniu.
Jednakże lek ten jest sprzedawany li tylko i wyłącznie na receptę. RECEPTA, nawet w innych językach nazywa się "rozkazem" lekarskim. Odmowa sprzedania specyfiku widniejącego na recepcie . jest odmową wykonania służbowego obowiązku farmaceuty.

Taki farmaceuta po prostu straciłby pracę.! na całym świecie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marchewką można wydłubać oko, a z prezerwatywy zrobić zabawowy balonik. Wszystko jest względne. Nie ośmielę się napisać do czego jeszcze może służyć w/w wspomniana jarzyna. Bez uwłaczania polecam członkom stowarzyszenia sumień. Celny i jak zawsze znakomity artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to będę miała przechlapane. Dlaczego? Otóż dlatego, że aktualnie znajoma lekarka weterynarii wypisuje mi recepty na kobiece pigułki antykoncepcyjne, ale z przeznaczeniem dla działkowych kocic by się zanadto nie rozmnażały. Sęk polega na tym, że prowera dla zwierząt (kotów i psów) jest prawie trzykrotnie droższa od tej "ludzkiej". Aby sprostać zadaniu powstrzymania kociej prokreacji - muszę, siłą faktu, kupować ten specyfik w aptekach. Już sobie wyobrażam - jak pani aptekarka odmawia mi sprzedaży specyfiku powołując się na klauzulę sumienia. I straszno i śmieszno. Nie da się ukryć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.