Facebook Google+ Twitter

Na wariackich papierach. Nie dla idiotów

Frazę „nie dla idiotów” można napisać dwojako: „Nie! Dla idiotów”, co będzie protestem przeciwko inwazji zidiocenia, albo „nie dla idiotów”, co oznacza iż tekst przeznaczony jest dla ludzi o IQ powyżej 70. Co najmniej.

Pomyślałam o tych dwóch wariantach jednego (na pozór) zdania, bo ostatnie dni przyniosły obrzydliwe, napastliwe i mściwe komentarze na temat „stalinowskich” wierszy (o których zresztą mówiła, iż się ich wstydzi), popełnionych w latach młodości, przez wielbioną w kręgach literackich całego świata nieboszczkę Szymborską. Komentarze owe, obficie i prześcigając się w obelżywościach wypisują w tak zwanych „dyskusjach” osobnicy, jak zwykle, bezimienni, których należałoby zapytać:

- Co ty,opluwaczu bez twarzy robiłeś w tamtych czasach?
- Co robili twoi starzy, jeśli sam pamięcią nie sięgasz?
- Skończyłeś darmowe studia, czy kurs dla przedwojennych analfabetów?
- Czym zasłynął Konieczny lub Dunikowski i dlaczego na nich nie plujesz?

Bo nikt ci jeszcze nie podpowiedział, że powinieneś pseudo-patriotycznie -idiotycznie wydzierać mordę na setki innych ludzi o dokonaniach, jakich nie będzie ci dane osiągnąć, choćbyś się jeszcze trzy razy w wolnej Polsce urodził.

Ostateczny wniosek - Szymborska pisała nie dla idiotów i nawet wiersze „stalinowskie” mają w sobie sznyt i mistrzostwo poetki nieprzeciętnej.
I za tę całą nieprzeciętność świat nie-idiotów wielbi naszą Wielką Zmarłą.

Jeśli chodzi o drugi wariant hasła, czyli protest „Nie! Semafor w pozycji "stop" / Fot. Jadwiga Kowalczyk
dla idiotów” - to zastanawiam się, czy wobec zapowiedzianych przez Ministerstwo Ewidentnego Nieuctwa (MEN) zmian programowych, wyjdzie na ulice w uszankach i błazeńskich maskach młodzież, niosąc transparenty protestacyjne z hasłem „my się chcemy hu…u śmiać, a ze łzami k…mać”! Albowiem z wpisu (jak zwykle, znakomitego) pani Marty pod tekstem
T.Kowalskiego, wynika, że młodzież powinna zaprotestować stanowczo przeciw łamaniu praw człowieka i elementom chemii wprowadzanej tylnymi drzwiami do nauki o śmiechu i płaczu. Wszak skład chemiczny łez jest absolutnym pogwałceniem czystego humanizmu osób, które w przyszłości będą się wyłącznie śmiać ze wszystkiego; z tych, co się uczą przedmiotów ścisłych, a przede wszystkim z własnej głupoty, kiedy im przyjdzie podsumować kalorie w ramach dążenia do anoreksji.

Oczywiście będą i tacy, którzy np. matematykę będą sobie cenić bardziej, czego dowodem jest działający jeszcze przed reformą małolat, który z kolegą spisał regularną umowę biznesową, na podstawie której humanista był zobowiązany regularnie wypłacać matematykowi 2 złote polskie codziennie w ciągu całego roku szkolnego. Cytuję: W razie gdyby ten zapomniał o haraczu, groziła mu - zgodnie z umową - "darmowa tuba w ryj". Był to zapewne warunek zapisany - jak w każdej umowie finansowej - drobnym drukiem na dole, co nie zmienia faktu, że matematyk potrzebował 200 złotych i potrafił to precyzyjnie obliczyć na podstawie założonego dochodu dziennego.

Rozmyślając nad kolejnymi stringami, (nie mylić z elegancką nazwą majtek, czyli reformami), jakie na młodzież nałoży Ministerstwo Ewidentnego Nieuctwa dochodzę do wniosku, że byłam (ach jakże!) osobą naiwną wyjaśniając lata temu pewnej miłej ekspedientce w Detroit, że Polska to nie jest „jakieś miasto na Syberii”. Ja nie byłam w stanie wyjaśnić, ona - zrozumieć, ale rozeszłyśmy się w radosnej zgodzie i niezłomnym przekonaniu, że każda z nas dyskutowała z idiotką.

Jednakże pociechą niemałą w tym całym zamieszaniu i reformowaniu jest fakt, że od czasu do czasu rodzi się jakiś geniusz i ten, na hasło „ojczyzna w potrzebie”, zakrzyknie jak Napoleon pod piramidami: „uczeni i osły do środka”. W ten sposób jakoś przetrwamy - uczeni spiszą i policzą wszystko skrupulatnie, a osły przetransportują zdobycze polskiego szkolnictwa w bezpieczne miejsce.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (73):

Sortuj komentarze:

@Grzegorz
Nie PiS, nie PO - zwykła ludzka uczciwość. Choć wolę poetów, którzy nie udają, że nie są po żadnej ze stron.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uwagi trzy:
1. Znane powiedzenie ks. Tischnera "cnotę być może masz ale czy coś dobrego z tego wynika" odnoszę do kilku uczestników dyskusji. To wprawdzie trawestacja ale sens nie został zmieniony.

2. Ostatnimi czasy namnożyło się mnóstwo "kombatantów". Aż śmiech bierze jak czytam czy słyszę o bohaterstwie walczących z "komuną" (taksówkarz, który jest podziwiany bo brzydził się czerwoną legitymacją... itp.) Najpewniej nie był podstawiony pod ścianą, jego życie nie było zagrożone, dzieci nie piszczały z głodu. Jeżeli potomstwo cierpiało niedostatki bo tatuś wykazał się niezłomną cnotą to pięknie. Ale czy jest to jednoznacznie postawa godna pochwały ? Życie jest raczej szare i nie składa się z wartości albo ujemnych albo dodatnich. Nikt kto nie znalazł się w sytuacji ekstremalnej (lub przynajmniej trudnej) nie może z punktu swojego osobistego siedziska dokonywać ocen zachowań innych. Cnota może też być głupotą i wyrządzić wiele szkody.

3. Jeśli jednak ktoś chce zajmować się "osądzaniem" wpierw powinien poznać motywy jakimi "podsądny" się kierował i jaką wiedzę posiadał w chwili popełnienia np wiersza typu chwalba.

Pani Jadwigo, to fantastyczny tekst. Niestety zawsze znajdzie się kilka osób, którym czytanie ze zrozumieniem sprawia dużą trudność.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mario, napisałaś wcześniej:
"Wiem co jest punktem wyjścia, i gdzie znajduje się cel. Co jest ważne, a co najważniejsze. Nie jest to świat bez orientacji, relatywny. Albo taki, w którym cnoty się nie pochwala, a zła nie gani."
Twój post stał się punktem wyjścia dla mojego komentarza. Jeśli dobrze odbieram intencje Autorki, to ten artykuł nie jest o Szymborskiej, tylko porusza znacznie szerszy problem - kto z nas ma legitymację do osądzania i potępiania innych za ich postawę w przeszłości.
Pan Rymkiewicz (skądinąd naprawdę wysokich lotów poeta) przyznaje sobie to prawo, przyznaje sobie również zaszczytne miejsce w gronie "lepszych Polaków". Za człowieka bez skazy uznała go wspomniana "Gazeta Polska", której czytelnicy tak piszą o zmarłej Noblistce: "stalinowska żydowska poetka i polonofob rzucająca słowa jak kupy na gnój z podobną gracją", "Nobla dostała od komunistów, którym były na rękę brednie przez nią wypisywane", "Nie ma kogo żałować, ni płakać po nim !!! Niech ją skremują i na placu czerwonym pochowają !!!", "o komucha mniej wszystkim ludziom lżej".
Jak to więc jest, wystarczy rozedrzeć szaty, wylać łzy, splunąć na współwinnych i już jest się "bielszym ponad śniegi"? mnie się to raczej kojarzy z jakże modną właśnie w czasach stalinowskich publiczną samokrytyką...

A abstrahując od kwestii postaw artystów wobec komunizmu, nie podoba mi się dążenie do doszukiwania się w każdym z nich przywar, ułomności i śmiesznostek - takie ściąganie za nogę do poziomu zwykłego "przeciętniaka", chyba po to, żeby ten ostatni poczuł się dowartościowany. Piszę to w kontekście ks. Twardowskiego, którego biografia właśnie się ukazała. Autorka w wywiadach przyznaje, że "podczas pracy nad biografią zetknęła ze sporymi trudnościami, gdyż sam ksiądz Twardowski bardzo cenił sobie swoją prywatność, nie udzielał informacji na swój temat, niszczył dokumenty. Wielu jego przyjaciół, zobligowanych lojalnością, nie chciało rozmawiać z reporterką". Mimo to nie zawahała się wykorzystać dziennika księdza, na który natrafiła przypadkowo i ujawnić informacje dotyczące jego problemów zdrowotnych. Symptomatyczne są zresztą jej słowa w wywiadzie dla Klubu Trójki:
"Jerzy Sosnowski przyznał jednak, że zrobiło mu się przykro, gdy czytał fragment poświęcony słynnemu tupecikowi księdza Twardowskiego. - Czy w zawodzie reportera nie ma żadnych etycznych ograniczeń? -pytał.
- Ten tupecik był tak słynny, że nie mogłam go pominąć. Uważam, że składał się on na część osobowości księdza Twardowskiego. Dla mnie było ciekawe, dlaczego tak skromny człowiek, tak bardzo dba o to, by nie było widać, że jest łysy - wyjaśniła."
Przyznała również, że przystępując do pisania biografii nie znała twórczości księdza. I obawiam się, że spora część czytelników książki, będzie go odtąd kojarzyła nie z poezją, a ze śmieszną peruczką:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyraziście czyli w sposób akceptowany przez PiS? Jest jakiś konkretny wzorzec tej "wyrazistości"? Jak rozumiem to żeby z byłego stalinowca zrobić bohatera i patriotę potrzebny jest magiczny obrzęd, w którym ów typ publicznie żałuje za grzechy i prosi o przebaczenie? Jak nie zrobi czegoś takiego publicznie, to zawsze będzie podejrzany i nie jest patriotą? :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rymkiewicz, spośród wszystkich intelektualistów, których lubi lub nie lubi prawica najbardziej wyraziście odciął się od przeszłości.

"Odkąd stałem się dorosłym człowiekiem, bardzo surowo oceniałem swoje dzieciństwo i młodość."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta, jak się pojawi artykuł o Rymkiewiczu, to go będziemy analizować także pod kątem zaangażowania w ideologie. Rozmawiamy jednak o Szymborskiej. JRM nie rzutuje w niczym na jej moralność.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ponieważ mam wrażenie, że stalinowski kawałek nieboszczki Szyborskiej został obrobiony dostatecznie starannie, pozostaje mi tylko wyrazic zdumienie, że na drugi - o szkole - zwrócił uwagę tylko pan Tadausz Śledziewski.
"Co ze mnie wyrośnie" zapytuje. Odpowiadam więc -

Tadeuszu -
oboje jesteśmy w wieku, kiedy wzrostu ubywa, "twarz nam blednie, włos nam rzednie lecz nie psują zęby przednie"...bo to akryl. :)
Programy szkolne powinny być obiektem troski fachowców od szkolnictwa, a nie tych, którzy produkują dobrze płatne "podręczniki" z których nauczyciele mają wybrać maksimum okrojone do minimum.
Moja przyjaciółka, która dorabia do emerytury przygotowując nielicznych straceńców do egzaminów z fizyki wyrywa sobie resztki włosów z głowy: aktualnie komponuje prywatny program z 4 podręczników, w których "przy okazji" wykrywa błędy w zadaniach. Cała ta makulatura zatwierdzona jest przez MEN.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż, skoro mamy unikać relatywizmu, to nadal nie rozumiem, czemu p. Rymkiewicz został w zeszłym roku uhonorowany za "niezłomną postawę w obronie wolności słowa i polskiej duszy", skoro wcześniej publicznie podważał " mit o krwawym Urzędzie Bezpieczeństwa"... Nonkonformistą nie był, więc jego późniejsze publiczne bicie w piersi odbieram jako krokodyle łzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I z tego wiosek płynie, Pani Mario, że trzeba się trzy razy (co najmniej) zastanowić się - zanim się coś napisze na publicznym forum. Skoro już włączyłam się do dyskusji - wyrażę swoją opinię na temat Pani niefortunnego komentarza. Uważam, że gnębi Panią grzech pychy, a także (jednak) grzech pogardy wobec bliźnich - nawet jeśli są Pani adwersarzami. Ja zwrot Pani cyt. "ktoś taki" traktuję jako zwrot pejoratywny.

Komentarz został ukrytyrozwiń
E.Szychlinska
  • E.Szychlinska
  • 05.02.2012 21:25

Pani Jadwigo , Pani artykuły to takie perełki na tym portalu !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.