Facebook Google+ Twitter

Na wariackich papierach. O starych baranach

Wiadomość o śmierci barana Shreka została wprawdzie podana do publicznej wiadomości w telewizji oraz prasie, ale uśpienie najsłynniejszego barana Nowej Zelandii nie wywołało fali spekulacji.

Ani na temat jego dobrej śmierci ze wskazań medycznych, ani z racji życiorysu. Słynny baran przysporzył Nowej Zelandii wełnianego splendoru, a przede wszystkim dochodów, które wyniosły circa about 50 milionów funtów[/a].

Nieprzeciętny ten baran miał własny pomysł na życie i wiódł je przez wiele lat w odosobnieniu, hodując rekordową wełnistą okrywę swego baraniego ciała. Ostatecznie strzyżenie odbyło się przed kamerami telewizji i patrząc na fachowe oddzielanie monstrualnego runa od chudego baraniego ciała pomyślałam, że zwierzak pewnie uniósłby się w powietrze jak ręka pozbawiona gipsu, gdyby go ludzkie ręce troskliwie nie przytrzymały.

W zamian za światowej sławy runo, dostał Szrek luksusowe dożywocie we własnym apartamencie, a wożony po świecie zawitał pewnie również pod piramidy, gdzie my – należący do grupy baranus emereticus poloniae powinniśmy spędzać doroczne wakacje.

Niestety, choroba zainteresowała się Shrekiem i sądzę, że stało się to z powodu pozbawienia go wszystkiego, co przez wiele lat samotności na własnym grzbiecie uciułał.
Narzuca się tu pytanie: dlaczego baranus emericicus poloniae – strzyżony starannie przez ZUS, fiskusa, doktora, organizacje charytatywne, rumuńskich żebraków, fałszywych wnuczków i autentycznego Rydzyka – żyje uparcie do późnej starości?

Odpowiedź wydaje się prosta: klimat nas hartuje a wrodzona przekora nie dopuszcza myśli o natychmiastowym pójściu do nieba. Mimo obietnic o zbawieniu i chórach anielskich wolimy tkwić tu i teraz na własnym kawałku podłogi w myśl zasady „lepszy wróbel w garści, niż kanarek…w niebie”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Kultura za zlotówkę. Rzeczywiście trzeba byc ministrem,zeby cos takiego wydumac. A ja wiem, że jak cos jest tanie, to jest do...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miłe Dziewczyny (i Chłopaku - to do Pana, Panie Aleksandrze :)) Ja trochę z innej beczki puknę rogami w ścianę, bo mam na to ochotę przy większości interakcji z tzw "tą dzisiejszą młodzieżą".

Otóż, niedawno spotkała mnie przygoda, która wyglądała mniej więcej tak: Wchodzę do sklepu, przejście zastawia mi piętnastoletni na oko dryblas - nie powiem, że chcący czy niechcący, po prostu nie zauwazył mojego istnienia - ja do niego "przepraszam", on mierzy mnie wzrokiem ze swojej niebotycznej wyżyny i odpowada: "nie ma za co".

Od tego dnia cieszę się, że mam swoje lata. Jeszcze się załapałam na mózg. I parę innych cech, które sobie cenię. Ktoś bez naszej wiedzy uszkodził narodową pulę genetyczną (pewnie Ruskie, jak znam życie). Więc nie dziwcie się Państwo ageizmowi - ONI powoli zaczynają rządzić światem. Pokolenie z czipami zamiast substancji szarej :) Inny gatunek.

Droga/i/e bs
W tym angielskim zdaniu powinno być "life", nie "live". Z pozdrowieniami.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.06.2011 13:03

Wszystko tu prima sort ale jakoś mi smutno, pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Można też używać określeń - młodzi inaczej (to o emerytach), recykliniarze (nie mylić z cykliniarzami), itp, itd.
A tak już serio. Z tego co wiem - gminne i miejskie ośrodki kultury właściwie swoją bezpłatną ofertę kulturalną adresują także i może przede wszystkim do tych tzw. wykluczonych, bo jak mi powiedziała kierowniczka osiedlowego domu kultury - młodsze pokolenia mają te ośrodki w głębokim poważaniu. Pan minister zatem nic nowego nie wymyślił, a jego propozycja dowodzi, że nie bardzo orientuje się w temacie.
Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak Ewo - zastanawiam sie, jaką propozycję za złotówke będą miały raz w miesiącu urzędy gminne...
Ale na początek, w ramach poprawnosci, ktora obejmuje np. murzynów (ostatnio obraził się hindusopolak na Wojewódzkiego) mam nowe nazewnictwo:
"stary/a" to pejoratyw - może należałoby mówic "ten/ta urodzony/a dużo wcześniej"?
"wykluczony" też paskudne - może lepiej mowić "nie uwzgledniony w realiach ekonomicznych"?
"bezdomny/menel" - "bezdachowiec kanałowo-dworcowy"?

Mile widziane wszelkie propozycje, które pomogą panu ministrowi sprecyzować zadania czwartkowe, piątkowe i niedzielne. Sobota odpada, bo to dzień na mycie nóg. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefanio! . Propozycja tego pana rozśmieszyła mnie do łez. Aby już chcieć korzystać z tego typu ofert - trzeba mieć przynajmniej minimum rozbudzonych potrzeb. A z tym wśród "wykluczonych" może być różnie. A poza tym już tak jest, że w pierwszej kolejności ci "wykluczeni" potrzebują nie kontaktu z kulturą duchową za złotówkę, ale potrzebują mieć co wrzucić do garnka. Czyli mówiąc jaśniej - prosty rachunek wskazuje, że za tę złotówkę mogą sobie kupić np. dwie bułki, albo pół litra mleka. Co do historycznych obiadów czwartkowych u króla Stasia - z pewnością nie uczestniczyli w nich współcześni tamtym czasom - tzw. wykluczeni,ale faktycznie skojarzenie nasuwa się samo. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bywał gdzieś czarny baran... Podobno we młynie (takim z piosenki wczesnoszkolnej i historycznej). Pęta się więc z fryzurką a la przypalony abażurek i tylko wisielcze poczucie humoru trzyma go w pionie. Ale rogi ma zupełnie, zupełnie...
Hi, hi... Super, mega, plus !

Komentarz został ukrytyrozwiń

napisałam juz 5 różnych komentów. Każdy nie wysłany. Nie wiem dlaczego. Czyżbym zapomniała co chciałam powiedzieć n.t ageizmu.....;)))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Rymowanka
- Postać ta nie jest mi znana
- rzekła koza do barana.
- I do tego strasznie bredzi
- obruszyli się sąsiedzi
kaczki, gęsi, oraz kury:
- Niech ujawni swe oblicze!
Niech wylezie z wilczej skóry!
Chować się za pseudonimem?
To już nawet nie uchodzi!
No to jak? - nasz anonimie?
Pokaż buźkę. Co ci szkodzi?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Rymowanka
  • Rymowanka
  • 18.06.2011 21:08

Z kozą
O zgrozo

Dzielić się śniadaniem
To niezwykłe niesłychanie
W czasach dzisiejszych
Gdy portfel lżejszy
Nikt tak nie postąpi
Chyba w to nie wątpisz

Jestem zatroskana
To rzecz niesłychana
Baran, koza
Ogarnia mnie zgroza.

Żarcie, parcie, szata rozdarta
Wygłodniała, jak u lamparta
Nie podpiszę się imieniem
Bo się jeszcze trochę cenię

Rymy, to nie moja mocna strona
Znowu jestem trochę zaskoczona.

Pewnie po rymach mnie rozpoznacie
Chociaż inną robotę macie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.