Facebook Google+ Twitter

Na wariackich papierach. Prysznic

Historia złodziejstwa pospolitego sięga lat zamierzchłych, ale temat jest aktualny i stykamy się z nim na co dzień, czytając doniesienia o błyskotliwych napadach na furgony z gotówką lub innych spektakularnych wyczynach specjalistów.

Słuchawka prysznicowa / Fot. nieznanyNawiązując jednak do spraw złodziejskich tu i teraz, dziejących się na co dzień, o których kroniki kryminalne nie donoszą, a wykrywalność jest żadna, muszę podzielić się moim ostatnim doświadczeniem w tej sprawie. Nie żebym, broń Boże, coś efektownie ukradła i schowała w dziupli!

Wręcz przeciwnie – zaoferowałam kupno słuchawki prysznicowej do łazienki na oddziale szpitalnym, gdzie miałam półprzyjemność przebywać w celach leczniczych. Piszę „półprzyjemność”, bo o całkowitej przyjemności trudno w tych okolicznościach mówić; ponieważ jednak innym jest o wiele gorzej, taka gradacja ma swoje uzasadnienie.

Wracając do prysznica, który sika z kilkunastu otworów w nieprzewidywalnych kierunkach, a to zalewając oczy, a to ścianę - dowiedziałam się od pani oddziałowej, że właśnie tej jednej, ostatniej słuchawki nikt już ukraść nie chce, bo nawet najmniej wymagający złodziej takiego badziewia się nie chwyci. Dlatego mycie wygląda jak śmigus-dyngus na wariackich papierach.

Kontynuując tak interesująco zapoczątkowaną rozmowę dowiedziałam się, że wszelkie próby poprawienia standardu sanitariatów w skali mikro kończą się fiaskiem; pacjenci i odwiedzający ich goście kradną prysznice, wylewki nad umywalkami, uchwyty ścienne montowane w łazience i wucetach, nadstawki podwyższające muszle w WC dla ludzi z endoprotezami oraz:
bieliznę pościelową (tylko nowe sztuki), kubki zwykłe oraz poidełka dla leżących, sztućce, drobny sprzęt kuchenki z oddziałowej, żelowe kompresy ciepłe/zimne oraz wiele innych drobnych przedmiotów, stanowiących ruchome wyposażenie oddziału, a mających uczynić życie chorych w miarę wygodnym. Drobny sprzęt uzupełniany na bieżąco znika szybko, bezszelestnie i bezpowrotnie. Słynne „chłop żywemu nie przepuści” znajduje tu swoje zastosowanie w odniesieniu do przedmiotów martwych, ale czy kradnie tylko chłop… sprawa byłaby wyjaśniona, gdyby personel rewidował zawartość każdej torby chorych i odwiedzających. Nie rewiduje, bo nie ma takiego prawa i całkiem co innego do roboty.
Tak wygląda pewien szczególny aspekt życia prowincjonalnego.

Tymczasem w stolicy, jak na stolicę przystało - złodzieje zadbali o międzynarodowy wizerunek naszego wspaniałego społeczeństwa: trzech nastolatków ukradło człowiekowi rower. Sama w sobie kradzież roweru niby sensacją nie jest, ale był to akurat rower człowieka, który od siedmiu lat objeżdża świat, promując kulturę Indii oraz prowadzi wykłady na temat HIV i AIDS. Objechał 60 (!) krajów. Rower ukradziono dopiero mu w Polsce i można ze stuprocentowym prawdopodobieństwem założyć, że opowiadając kiedyś swoim dzieciom przygody, wplecie we wspomnienia: „Polska… tak byłem, byłem, to ten kraj, gdzie ukradziono mi rower”. Na szczęście haniebna sprawa znalazła przyzwoity finał * i dalszych opowieści - miejmy nadzieję, nie zakłóci żal na dnie serca oryginalnego globtrotera.

*Jest rower dla Somena

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (31):

Sortuj komentarze:

Czyli, Panie Robercie, można problem ująć tak: - Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąca. Czyli nie ma odwrotu. Pozdrawiam także.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo z całym szacunkiem ale jest coś takiego jak sztafeta pokoleń. Jeśąli jest przyzwolenie ze strony PRL-owców to młodzi szaleją. I o to mi chodziło. Jest to oczywiście wycinkowe podejście do tematu ale to potop nie rzeka. Tomy artykułów można by napisać.Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie, pokolenia aktywne zawodowo za czasów PRL-u przechodzą już w stan spoczynku. Sęk w tym, że rosną młode pokolenia z przedstawicielami lepkich łap i chętki na cudze, więc faktycznie trudno obecny stan rzeczy zwalać tylko na populację żyjącą w PRL-u. Jak Pan zapewne wie - już za panowania carów w Rosji, urzędnicy państwowi byli słabo wynagradzani, ponieważ jaśnie panujący imperatorzy wychodzili z założenia, że... sic!... urzędnicy zarabiają mało, ale zawsze mogą sobie dokraść.
A tak przy okazji i na temat. Znalazłam dziś taki aforyzm autorstwa Jana Zbigniewa Słojewskiego: "Występ jednego polskiego złodzieja w islandzkim supersamie robi więcej szkody niż występ dziesięciu polskich pianistów w islandzkiej filharmonii - pożytku." I co ciekawe - aforyzm ten wcale nie powstał w czasach współczesnych, ale za głębokiej komuny, a jaki aktualny. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
ja
  • ja
  • 01.06.2011 13:50

Jak dobrze mieć chłopca do bicia w postaci byłego peerelu!

Dla głębszej refleksji przypominam wpis pani Ewy Łazowskiej z dnia 29.05.2011 godz. 21:34 "Już Mikołaj z Wilkowiecka (1526-1601) w swojej śpiewogrze pt. "Historia o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim" napisał: "Nie będziesz kradł - nie będziesz jadł. Nie będziesz cudzołożył - nie będziesz się mnożył".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obawiam się że jest to min. pokłosie PRL-u gdzie na takie złodziejstwo mówiło się''zorganizowałem'' w pracy..itd. Taka ''organizacja'' nie wywoływała powszechnego sprzeciwu. Pamiętam że jak ludzie/nie wszyscy/ szukali albo ich szukała praca to jednym z pierwszych pytań było- Co tu można ukraść. Smutny iważny temat Pani Jadwgo. Oczywiście5*. a łAPKARZE TO BARANY.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadziu- myślę,że takim mikro-działaniem jest głośne mówienie NIE!. Zdarzyło mi się kilkakrotnie powiedzieć NIE w momencie opowieści znajomych jak ktoś kupił po "fantastycznej"cenie lekko uszkodzony sprzęt AGD.Prawda jest taka,ze pracownicy czasami sami lekko uszkadzają towar tylko po to,zeby kupić taniej.
Moje głośne NIE i pytanie "czy chciałbyś być takim przedsiębiorcą, który musi robić przeceny?"-spowodowało lekkie zastanowienie i konsternację.
Słuszna uwaga poprzedników- komunizm pozostawił złodziejstwo w polskich genach.


-Romanie Koźmiński- proponuję wejście pod zimny prysznic, może naderwana słuchawka stuknie Pana we właściwe miejsce?
Jeśli w takim artykule doszukuje się Pan krzywdy Pis-u to już chyba źle z Panem?

Jest forum gazety polskiej lub niezależna pl.- może warto tam trochę upuścić wspólnego żalu i strachu?Tam się przestanie Pan bać i poczuje się swojsko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

elu, Ewo - czerwone łapy to przejaw kretynizmu równie pospolitego, jak perz w ogródku. W tym konkretnym przypadku można już tak sprecyzować miłosników klikania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ela - Chyba masz rację. Walenie czerwonymi łapskami po komentarzach w sprawie problemu złodziejstwa może sugerować, że z opiniami dyskutantów nie zgadzają się, no kto? Oczywiście. Mówiąc delikatnie - kleptomani, którzy sięganie po cudzą własność mają we krwi i w mózgu, bo jak wytłumaczyć inaczej tę lawinę czerwonych łapsk?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Złodziejstwo, szkaradna rysa na wizerunku Polaka za granicą.
W kontekście artykułu, zdaje się być uzasadniona, niestety.
Ale nie załamujmy się; wczoraj kupując truskawki zamiast dwuzłotówki
podałam monetę pięciozłotową - sprzedawczyni prawidłowo zareagowała
na moją pomyłkę :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
ela
  • ela
  • 31.05.2011 16:20

Ci ,którzy tak ochoczo klikają na kciuki czerwone maja na sumieniu cierpia na kleptomanię ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.