Facebook Google+ Twitter

Na wariackich papierach. Rycie w bani

Nie da się ukryć, że nie mając stałego kontaktu z młodzieżą, zafascynowana jestem od czasu do czasu czymś „ekstra” z przekazów pośrednich - a to istnieniem galerianek, a to gołym brzuchem zimą, a to nowym słownictwem.

Ostatnio zafascynowało mnie powiedzenie „rycie w bani”, które może mieć szerokie zastosowanie nie tylko wśród osobników w trakcie rozwoju. Wystarczy się zastanowic przez chwilę i natychmiast docenimy trafność sformułowania, bo przecież nam, osobnikom dojrzałym, najbardziej ryją w bani reklamy leków, rząd - na temat emerytur, a sąsiadowi regularnie ryje w bani wino z działkowych winogron.

Przykłady można mnożyć, ale ostatnim spektakularnym jest hasło głoszone, jak zwykle u progu zimy, przez obrońców zwierząt: "lepiej nago niż w futrze!"

Otóż ja się zasadniczo zgadzam, że nago jest lepiej, ale niekoniecznie na ulicy i niekoniecznie zimą. Mamy więc przykład klasycznego „rycia w bani”. Po pierwsze - zziębnięci obrońcy, przysłaniający wstydliwie to, co powinno być ciepłe, niczym szczególnym wizualnie nie imponują - żadne to Schwarzenegery i oka zawiesić nie ma na czym. Po drugie - nie ma żadnej gwarancji, że NFOZ zapłaci za leczenie umyślnie nabytego pulmonitis w kombinacji z lumbago. Zwiększona ilość pacjentów pod koniec roku to już nadwykonania i jak nam ryją w bani dysponenci forsy z ubezpieczenia - to jest czas, kiedy tej forsy brakuje na wszystko.

Po trzecie - znacznie lepiej demonstrować w przyodziewku okrywajacym przyrodzoną sierść i skórę, a na koszta demonstracji poszukać producenta tkanin wełnopodobnych, z włóknem bambusowym włącznie. Producent ubierze dzielnych obrońców bez krwawych wstępów, obrońcy demonstrować będą w ciepełku i wszyscy na dodatek zarobią. Wystarczy tylko zaryć w bani i oczywistym się staje, że golizna okryta hasłem, w tych warunkach jest ekonomicznie nieopłacalna, a zdrowotnie szkodliwa.

Bez względu na modę i zacięcie gołych obrońców, ja sobie ryć w bani nie pozwolę: ja jestem stara, futro mam stare i będziemy sobie oboje chodzić na zimowe spacery jak zwykle zimą.
Zanim mnie wytępi ekologicznie golec z przemarzniętym… ciałem, przyjdzie wiosna, schowam futro przed zakusami i zdrowo doczekamy kolejnych mrozów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (25):

Sortuj komentarze:

Nie Grażyno...
Mowa o młodzieżowym powiedzeniu, a nie o bezpośrednim znaczeniu. Tak samo "pojechać po rajtach" i "pojechać w rajtach" będą poprawne i różne od siebie, ale jednak młodzieżowym powiedzeniem jest to pierwsze, a nie drugie. I o to mi chodziło. I autorce też chodziło o młodzieżowe powiedzenie.

Chyba, że w młodzież wrocławska ma całkiem inny slang od innej, w co raczej nie wierzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ryją w bani ale lisy strzelają i zakopują, a drzewiej to były szuby i błamy

Komentarz został ukrytyrozwiń

a reklamy powinny nazywać "ryjówka bańkówka".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ha! no i dotarło do Polski.
jakieś kilka lat temu doznałam szoku i omal nie spowodowałam kraksę samochodową.
przy drodze na wielkim wielgachnym afiszu zobaczyłam dziewczę odziane w futro, ale nagie pod futrem, trzymało w ręce za ogon ociekające krwią, świeże obdarte ze skóry zwierzę, chyba był to lis. Makabra z masakrą łącznie. A dziewcze przecudnej urody, rzecz jasna szczerzyło białe jak śnieg ząbki i piękne ciało, tudzież piękne futro.
Podpis był właśnie taki. lepiej nago niż w futrze. plakat zniknął po kilku tygodniach , gdy już przewaliło się milion turystów z dziećmi. W mojej mieścinie mało kto nosi futra , sportowa turystyczna odzież dominuje, ale w wielkich miastach widać futra. Do Kururtów przyjeżdzają w wielkich szubach do ziemi .... oczywiście rosyjskie milionerki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo - w czasach Lady Godivy tylko naturalne futra słuzyły do okrycia :)

@Roman Koźminski - ja Pana "przywołałam do tablicy" w sensie napisania własnego tekstu,do którego odniesiemy sie my - czytelnicy. Tym razem do pańskiego. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażynko! wołałaś uśmiech na mym obliczu od ucha do ucha. Oczywiście opcja, o której piszesz, jest możliwa, ale wtedy na taką sytuację powiedziałybyśmy - s....e w bani, a nie w banię. Pozdrawiam!

Jadziu! Bieganie na "gółkę" może być i nie tylko z okazji protestów. Pewna arystokratka angielska, co prawda, nie biegała, lecz jechała konno w stroju Ewy i tym sposobem przeszła do historii jako protestantka. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co z futrami i bieganiem "na gółkę" w protestach? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No proszę - ile tu mamy specjalistów od językoznawstwa. Miło popatrzeć i posłuchać. (Marto i Grażynko - to nie do Was.)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażynko: Bania kojarzy mi się z dynią, wiec chyba jednak z warzywem. U nas na zapadłej wsi nie mówi się dynia, ale bania. Myślę sobie też, ze rycie w bani - czyli w rosyjskiej łaźni, jest raczej niemożliwe, a w bani warzywku oczywiście tak :) Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Romanie, ja też nie na temat, a na domiar złego nieproszona: proponuję zająć się czasownikiem "docinać". I nie chodzi mi o panele ani płytki;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.