Facebook Google+ Twitter

Na wariackich papierach. Święta a karp. Komu? w co?

Tytuł dzisiejszego felietonu zawiera pytania sugerujące deklinację, ale zaznaczyć muszę, że jest to jeden z nowych przypadków, jakich oficjalne podręczniki nie zawierają.

 / Fot. Gazeta Wrocławska

Komu? W co?


Przypadek jedenasty, czyli "Przypier…k", odpowiada właśnie na owe dwa pytania. Obiektu do tak postawionych problemów daleko szukać nie trzeba. Wystarczy bowiem przelecieć wzrokiem tytuły doniesień prasowych, żeby się człowiek do tego lub owego przy….ł, co nie znaczy, że ma z tego powodu ręce załamywać.

Wręcz przeciwnie, należy wziąć przysłowiowego byka za rogi. Pamiętamy wszyscy, kiedy Unia Europejska orzekła, iż ślimak to ryba, i ile to wywołało radości. Zatem stwierdzenie prokuratora Seremeta, że ryba to kręgowiec nikogo o wstrząs nie przyprawia, bo jest to prawda potwierdzana każdorazowo sekcją zwłok smażonych panierowanych.

Biorąc jednak pod uwagę anatomiczną niedogodność karpia, w związku z powszechnie dotychczas stosowanymi sposobami doprowadzenia go na półmisek – prokurator generalny ostrzegł wszystkich sprawców cierpień
karpia, zarówno królewskiego, jak i też dzikiego, że będą ścigani oraz karani.

Czytaj dalszą część felietonu w serwisie Polska The Times.



Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Pytania typu: komu? w co? mnie nie dotyczą. Jeśli ktoś chce karpia to niech go ma i je...
Nie jadam karpia, bo wolę pstrąga, łososia. Rybę przed zjedzeniem trzeba odpowiednio przygotować tak jak każde jadalne stworzenie przynależne do królestwa ZWIERZĄT. Wiemy na czym to polega...
Ścigacze przestępców nich się zajmą prawdziwymi zbójami, a nie zwykłymi zjadaczami chleba i od czasu do czasu jakiegoś mięsa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo! Gratuluję debiutu PTT! ;) O ile to oczywiście debiut, a nie rutyna. Jeśli tak, to szczerze przepraszam! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
ja
  • ja
  • 15.12.2011 09:46

Ja przerysowywałam w identycznym celu.
AMEN.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Agata Kowalczyk
  • Agata Kowalczyk
  • 13.12.2011 17:25

Moje wywody były przerysowane - celowo, na potrzeby dyskusji. Oczywiście, że zwierzątka są mordowane w rzeźniach, dlatego nie jadam mordowanych zwierzątek. Ale czy naprawdę nie mordujemy ich w domu tylko dlatego, że muszą gdzieś dojrzeć? Ileż to roboty powiesić sobie na balkonie, żeby skruszało? Przecież nie dlatego istnieją rzeźnie - istnieją dlatego, że przeciętny zjadacz mięsa woli nie myśleć o tym, skąd ono pochodzi i jakim sposobem jest "pozyskiwane". Ja myślę, niestety, więc nie jadam. I proszę mi nie imputować hipokryzji, bo własnie dzięki temu, że nie jadam, mogłam przestać udawać sama przed sobą, że rzeźnia to rodzaj spa dla krówek. Oczywiście jestem najdalsza od nakazywania komukolwiek czegokolwiek - każdy człowiek żyje wg wskazań własnego sumienia, a że w moim sumieniu rzeźnie się nie mieszczą - cóż, widać jest za ciasne :)

Możemy zjadać się nawzajem - ty tylko kwestia umowna, co jest tabu, a co nie, i trudno też nazywać plemiona (nieliczne, to fakt) zjadające swoich zmarłych obłąkanymi. Ot, trochę inny rodzaj schizofrenii kulturowej. Oczywiście nie postuluję czegoś takiego, ale w zamian bardzo proszę mi nie postulować, żebym przestała się odżywiać w ogóle, bo cierpią roślinki. Zadziwiające, że to zwykle ludzie jadający zwierzęta użalają się nad roślinkami, próbując tym pokrętnym sposobem udowodnić wegetarianiom debilizm i brak logiki. Powtarzam - znam to wszystko na pamięć i nie nabiorę się ;) Jesli jadanie roślin dowodzi mojej hipokryzji, to jednak jest ona ciut mniejsza niż ludzi, ktorzy wolą nie wiedzieć, na czym polega ubój i skąd się bierze "pyszny kotlecik". Człowiekowi trochę trudniej utożsamić się z kukurydzą niż z krową, choć pewnie to tylko kwestia etapu rozwoju duchowego - być może kiedyś osiągnę takie wyżyny :)

Skończę na tym swoje wywody, oczywiście przyznaję rację adwersarce, że nikt nikogo nie przekona i każdy będzie jadł, co chce - krowy, korzonki, kamienie czy stronice mądrych książek - zresztą w dyskusjach na ten temat nie o to chodzi - celem jest wyłącznie udowodnienie stronie przeciwnej, że jest głupia/amoralna.

Co nie zmienia mojego pierwotnego i zasadniczego postulatu - bardzo proszę nie obwiniać ekologów o to, że ludzie nie wiedzą, do czego służy wiaderko :)

Wesołych świąt godnej adwersarce, i wszytkim, i przy karpiu, i przy kluskach z makiem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
ja
  • ja
  • 12.12.2011 18:00

Droga Agato. Dyskusja ta nie ma najmniejszego sensu, gdyż każdy wie swoje, ale skoro mnie aż tak wypunktowałaś, to postaram się na miarę mojego marnego IQ sprostować/wyjaśnić/ uzupełnić/wytłumaczyć [wybierz co chcesz].

ad. 1 Nie było czego słuchać, gdyż 'ekolog' tylko stwierdził: "Ryby nie będą wydawane osobom bez wiaderka!" - i zniknął na ZAPLECZU rybnego działu (sic!) Odnośnie mózgów nie wypowiadam się, gdyż nie widzę sensu, skoro picie alkoholu przed chwyceniem za kierownicę samochodu jest w naszym kraju normalką.

ad. 2 Katowanie zwierząt hodowlanych odbywa się w rzeźniach i nie trzeba tego robić w domu. A poza tym każde mięso - z wyjątkiem rybiego - nie nadaje się do spożycia bezpośrednio po uboju - jest twarde i ciężkostrawne. Powinno odleżeć "dojrzewając" czyli "kruszeć" przynajmniej 4 dni, a najlepiej w chłodzie 2 tygodnie. Tak więc ubój krówki, świnki czy choćby króliczka w domu "na dywaniku", jak raczyłaś niejako podkreślić, nie ma najmniejszej racji bytu.

ad. 3 Nie możemy zjadać się nawzajem, gdyż byłby to kanibalizm, co jest naganne nie tylko w odczuciu katolików, ale wszystkich psychicznie normalnych ludzi. Owszem, podobno w centralnej Afryce i N. Gwinei istnieją jeszcze plemiona kultywujące antropofagię o podłożu religijnym, ale nie byłam, nie widziałam, stąd tylko 'podobno'. A w ogóle skojarzenia i propozycja wprost z horroru!

ad. 4 Spontaniczny kolokwializm, natomiast słowo "dradycom" zawiera pospolitą literówkę, co nie powinno Cię zaskakiwać ani dziwić. I tak muszę pilnować klawisza z literką d, która nie zawsze mi się wpisuje.

Również pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Agata Kowalczyk
  • Agata Kowalczyk
  • 12.12.2011 16:14

Drogie ja (hmm, jakoś dziwnie to brzmi :)

1. Oczywiście że nie ma żadnej różnicy między karpiem w worku czy pustym wiaderku, ale też zapewne nie to postulował zaobserwowany przez Ciebie ekolog. Stąd mój apel, by karpiolubni nie odsądzali ekologów od czci i rozumu, osobiście wkładając im w usta bzdurne stwiewrdzenia. Może należało uważniej posłuchać owego ekologa, a nie śmiać się z niego, że stado baranów nie wpadło na pomysł nalania do wiaderek wody. Może po prostu nie postało mu w głowie, że kolejkowicze zosawili mózgi w domu.

2. Hipokryzja? Oczywiście że należałoby zakazać sprzedaży żywych karpi, pytanie tylko, czy w tym kraju pełnym katolickiej miłości do braci mniejszych takie zarządzenie by przeszło. A tak swoją drogą, skoro sprzedajemy żywe karpie na wigilię, to sprzedajmy takoż żywe krówki i świnki, żeby każdy je sobie skatował po swojemu w domu. Na pewno będą świeższe niż mrożonka. Niby czemu nie? Żołądki za słabe, czy za duża papranina na dywanie?

3. Co do reszty antywegetariańskich argumentów, znam na pamięć. Rozwiązanie jest bardzo proste i równie logiczne jak wywody przedstawione przez szanowne ja: możemy zjadać się nawzajem. Na pewno znajdzie się jakaś nacja, która nie będzie w stanie się obronić, ktorą łatwo będzie uznać za mniej przywiązaną do życia, głupszą, brzydszą i w ogóle gorszą od "człowieka", a tym samym podaną mu przez naturę na talerz.

4.Co to znaczy gloryfikować tradycom?
Pozdrawiam serdecznie

Komentarz został ukrytyrozwiń
ja
  • ja
  • 12.12.2011 15:17

No i znowu zaczyna się przedświąteczna awantura pomiędzy tymi, co nie jadają karpia i nie gloryfikują tradycjom, a tymi, którzy jednak lubią jedno i drugie.

Nie przesadzajmy!
Męka karpia w wiaderku bez wody jest identycznie taka sama jak w worku.
Czy to tak trudno pojąć?
A może zwykła hipokryzja na to nie pozwala?
Jeśli już działać "humanitarnie", to po prostu nie pozwalać na sprzedaż karpi żywych.
A najlepiej w ogóle nie pozwalać na spożycie żadnego mięsa, bo to krzywdzi jakiegoś zwierzaka i godzi w humanitaryzm. Pamiętajcie też, że jeśli jajko powstało w wyniku zapłodnienia, to także jest już żywą istotą, o czym biolodzy i zapewne antyaborcjoniści doskonale wiedzą.
Czyli wara od "prawdziwych' jajek!
Idąc dalej śladem życia trzeba przypomnieć, iż rośliny to także żywe istoty, które reagują na czynniki zewnętrzne (również i wewnętrzne, szczególnie te wywołujące u nich choroby), a więc kochani - zakupcie sobie wygodne trumny, połóżcie się w nich, splećcie rączki i czekajcie na tę z kosą.
Ale może jakieś głodne zwierzątko nie będzie miało skrupułów i pożywi się???
Wszystkiego najlepszego!
-gra-

Komentarz został ukrytyrozwiń
Agata Kowalczyk
  • Agata Kowalczyk
  • 12.12.2011 11:55

Tekst jak zwykle świetny i mocno przewrotny, dlatego mogę go sobie podziwiać, choć temat akurat zupełnie mnie do śmiechu nie pobudza. I nie mogę pojąć, dlaczego odezwa pana Seremeta tak wszystkich bawi i zdumiewa. Mamy w Polsce obowiązujące prawo (chwała... komu tam się należy), i o obowiązywaniu tegoż prawa pan Seremet przypomniał, będąc świadomym, że większość społeczeństwa, w tym również prokuratorzy i policja, do traktowania karpi jak istoty żywej nie dorosła. Jeszcze niedawno równe zdziwienie budziły odezwy, żeby psom uwiązanym na łańcuchu tenże łańcuch wydłużać i nalewać wody do misek - Bosz, kto to widział się takimi pierdołami przejmować? Nie zdycha, znaczy wszystko w porządku. Ileś tam lat wstecz - wcale nie tak dawno - uważano, że zwierzęta nie czują bólu i przeprowadzano na nich wiwisekcje. O dziwo, uważano też, że nie czują go niemowlęta, bo mają "nieukształtowany system nerwowy" i nikt nie przejmował się znieczulaniem ich przy zabiegach. Na całe szczeście powoli, powoli to i owo zaczyna do ludzkości docierać. Można się do woli nabijać z ekologa, który nawołuje do używania wiaderek. Ale dzięki wrażliwości takich jak on zaczynamy en masse przypominać "człowieka", którego definicja tak dumnie brzmi.
Czy to rzeczywiście aż tyle roboty zatłuc tego karpia bez przedłużania mu gehenny? Czy koniecznie musi najpierw popływać w zakrwawionych kadziach w hipermarkecie, przejechać się w siatce na mrozie, pomieszkać w wannie, żeby WIGILIJNEJ TRADYCJI stało się zadość? Czy zeżarcie tej jednej ryby raz w roku koniecznie musi przypominać składanie jakiejś rytualnej ofiary? I czy dla własnego dobrego samopoczucia musicie koniecznie, drodzy "miłośnicy karpi", sprowadzać do poziomu pier...niętych idiotów tych wszystkich, którzy nie chcą "świętować" w taki sposób?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na co dzień spożywam szarańczę i korzonki więc karp we wszystkich swoich odmianach jest mi obojętny. Jako ryba "oścista" o dość przeciętnych walorach smakowych budzi we mnie wyjątkową niechęć.
Natomiast autorka (jak myślę) zadaje pytanie z gatunku asocjacyjnych.
Święta a karp" to może też "nowy rozkład jazdy pociągów, a konferencje prasowe" Pytania: komu? W co" i w tym przypadku są uzasadnione.
Hymny pochwalne, że udało się bez szczególnych przeszkód przedstawić nowy rozkład, wywiady z pasażerami, konferencje prasowe itp. dowodzą, że przed świętami zdarzają się cuda. Jako takie należy więc stosownie opisać i nagłośnić aby nikt nie wątpił w urzędniczą sprawność. Chwalmy Pana, gloria, gloria, gloriaaaaa !

Komentarz został ukrytyrozwiń
ja
  • ja
  • 12.12.2011 10:18

W tesco rzucili karpia za 8,99 zeta, więc ludziska też rzucili się go kupić. Kolejka była na dwie bite godziny, karpie wynoszono w dużych foliowych workach. Ale tylko do momentu pojawienia się ekologa, który zakończył ten niecny proceder, żądając wiaderek w zamian folii.
Ogonkowe towarzystwo mocno już rozsierdzone długim staniem, pobiegło do alejki z odpowiednimi akcesoriami i w mig stoisko opróżnili z plastikowych wiaderek.
Pytam: dla karpia co za różnica udusić się w worku foliowym czy w pustym wiaderku?
Sądzę, że nie jeden karp wolałaby zejść wygodnie leżąc w worku niźli upchany pyskiem w dół w suchym wiaderku.
A ta setka wódeczki przed bardzo mi się podoba!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.