Facebook Google+ Twitter

Na wariackich papierach. Szopka

Byłoby wręcz nietaktem, aby wśród zgiełku przedświątecznego nie zabrać głosu w sprawie prezentu pod choinkę, a również szopki, która - w odmianach uaktualnianych okolicznościami, jest naszą narodową specjalnością.

W tym roku prezent specjalny dostaliśmy wszyscy. Mamy go już od kilku dni w domu. Prezentu nie przyniósł go nam żaden Święty Mikołaj, żaden Dziadek Mróz, ani nawet Santa Claus. Nie jest to również prezent od nawróconego skąpca z Opowieści Wigilijnej, ani od rozpływającej się nagle w czułościach Królowej Śniegu.

Jest to prezent od niezrównanego Jarosława K., który obdarzył nas właśnie Nierozpoznanymi Szczątkami. Piszę to z wielkiej litery z szacunku do każdych Szczątków, a szczególnie do tych, które z niesłychaną pompą, w asyście bolejących tłumów, zostały w kwietniu odprowadzone na Wawel; gdzie spoczywały spokojnie w asyście nieustających dowodów uwielbienia, dopóki wielki brat nie przypomniał sobie, że Ich nie rozpoznał: nie rozpoznał ciała, które mu zaprezentowano w otwartej trumnie, zostało ubrane w garnitur, a następnie wystawione w Pałacu, aby tłumy szczerze bolejących rodaków mogły oddać Mu hołd. Nie rozpoznał swojego brata, ale podobno „tak mu powiedzieli” , więc uwierzył bez zgłaszania zastrzeżeń.

Wczorajsze, publiczne ujawnienie wątpliwości na temat zawartości sarkofagu nasuwa nieodparcie myśl, że mimo zażywania leków - starczyło jednak panu Jarosławowi przytomności, aby ceremonialnie wprowadzić nazwisko Kaczyńskich na Wawel i rozpocząć walkę o sukcesję po bracie. Wstrząs i natężenie żałoby w narodzie było takie, iż był pewien zwycięstwa. Powstaje pytanie - czy w razie objęcia prezydentury - ujawniłby te wątpliwości? Mam dziwną pewność, że nie. Bo i po co?

Biorąc pod uwagę jego wczorajsze, publiczne wynurzenia, jasne się staje, dlaczego Jarosław postawił na Powązkach symboliczny grób, jaki stawia się w sytuacji, gdy rodzina nie wie, gdzie jest ciało bliskiego zmarłego. Jarosław jest przekonany, że nie pochował na Wawelu brata, że brat jest nie wiadomo gdzie, należy mu się zatem grób symboliczny. Na Wawelu pochował Jarosław mit o Jego męczeństwie, oraz wielkości zasługującej na królewskie splendory; pochował symbol służący mu do bezpardonowej walki o władzę. A również - do celebrowania comiesięcznych procesji pod pałac prezydencki, oraz przemawiania do narodu w charakterze jedynego sprawiedliwego.

Demonstracje-procesje odbywają się niezmiennie pod krzyżem, a nastrój panujący wśród demonstrujących można oddać cytując powiedzenie - „Z jednego krzyża można zrobić dwie szubienice”. (Stanisław Jerzy Lec)

Po kilku miesiącach od katastrofy, po bezowocnych próbach wciągnięcia Amerykanów i UE do jej badania, wobec rodzącego się w ciężkich bólach raportu o przyczynach wypadku - Jarosław postanowił rzutem na taśmę zasugerować, że w trumnach znajdują się pomieszane szczątki o nie ustalonej tożsamości. Po wczorajszych rewelacjach wniosek nasuwa się sam: bo przecież, jeśli w jednej trumnie jest nie wiadomo kto, ciało z fragmentem munduru generała na dokładkę - to znaczy, że powinno się wszystkich wykopać i zacząć od nowa dopasowywanie elementów.

Jestem w stanie wyobrazić sobie, że w razie trudności -zostaną wszyscy pochowani we wspólnym, największym na świcie kurhanie, ale nie jestem sobie w stanie wyobrazić, co czują teraz, w przeddzień świąt mających przynieść ukojenie, pojednanie i nadzieję - rodziny ofiar katastrofy. Te normalne. Te, dla których śmierć bliskich nie stwarza okazji do walki o władzę, oraz wszelkiej maści Rogalskich, którzy swoja zawodową popularność wydreptują między grobami.

Takie makabryczne puzzle podarował nam wczoraj pan Kaczyński pod tegoroczną choinkę. A może to nie prezent? Może to ma być zawartość żłóbka?
Zamiast Dzieciątka Jezus - elementy Nierozpoznanych Szczątków? Wszak słyniemy z szopek - krakowskich, gdańskich…

Patrzyłam wczoraj na wystąpienie Jarosława i nagle na to mizerniejące oblicze nałożyła mi się wypasiona gęba Ferdynanda Kiepskiego, który wykrzyczał Paździochowi: „Tak, jestem wrzodem na dupie narodu… ale taką rolę wyznaczyła mi historia”.

Miłych i radosnych świąt życzę wszystkim moim Czytelnikom. Wszystkim. Mimo wszystko.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (42):

Sortuj komentarze:

1cdn
  • 1cdn
  • 28.12.2010 16:55

Tak. Szopki to przekręt. Pasterze nie spotkali tak zwanych króli w stajence, bo ci przyszli w innym czasie do Jezusa(Mateusza 2,11 podaje, że weszli do domu, nie do stajenki). A przyszli nie królowie, tylko magowie(przypis w katolickiej Biblii Tysiąclecia do Mateusza 2,1). Święto 3 króli to cześć dla magów, których działalność Bóg potępił w Biblii. Nieżle nas kler szopkami wmanewrował w nieposłuszeństwo wobec Boga.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ugięto się i pochowano z wszelkimi honorami na Wawelu (swoją drogą nie wiedziałem, że mamy monarchię konstytucyjną a L. Kaczyński był królem) ofiarę katastrofy lotniczej w wyniku presji Jarosława Kaczyńskiego i Kościoła. Reszta jest już czystą konsekwencją tego błędu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ma tak zwanych przysłowiowo "dwóch zdań", Pani Jadwiga jest lepsza od psychiatry i stosu najlepszych w kraju "antydepresantów"! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najważniejsze, że się wydostała.
Mówiąc już zupełnie poważnie, wersja z "dożynaniem" byłaby dopuszczalna w znaczeniu przenośnym, ale pozwolę je sobie zarezerwować dla "Krwawych żniw" Czesława Piotrowskiego. Ale to już nie jest temat do żartów.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jerzy Coras
  • Jerzy Coras
  • 22.12.2010 19:23

Uczyła Marta państwo

i sama w sidełka wpadła, ale się wydostała, zaprzeczając temu co w pierwszym wpisie z godz. 18:14 uznała za dopuszczalne...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Warto też przemyśleć, co ostatecznie chcą Państwo tym tępym kozikiem robić: dożynać czy dorzynać. To pierwsze w odniesieniu do watahy będzie niewykonalne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli już muszą Państwo coś lub kogoś dożynać, to wataHę, jeśli łaska. Polszczyznę oszczędźcie, już i tak ma się kiepsko.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jerzy Coras
  • Jerzy Coras
  • 22.12.2010 17:04

Do odkrywcy obywatelskich talentów - Władysława Śmiałego

Jeżeli utwory Jadwigi mają cechy cudownego środka na porost włosów, to nic prostszego jak polecić je natychmiast redakcjom ze spadającym nakładem...
I proszę pamiętać, że w razie czego, ja też byłem za.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jerzy Coras
  • Jerzy Coras
  • 22.12.2010 16:56

Niedawno, Jadwigo,

przeszłaś ze mną na ty a teraz, po moim malutkim przyczynku do Twego pisania, zaczynasz mi raptem "paniać".
Nie przejmuj się, możesz mi mówić: Jurku.
Nie zatrzymywałbym się nad "Szopką", gdyby nie akty adoracji i podlizywactwa, jakie się pod nią znalazły.
Ja oceniałem felieton, Ty zaś zarzucasz mi użycie wytartego zwrotu w komentarzu.
To różnica a i wymagania wobec komentarza zbyt duże. Gdybym pisał wypracowanie dla portalu, pewno bardziej bym się postarał...
Swoją drogą, to gdzie konkretnie natknęłaś się na rzekomo powszechnie używane określenie "język obywatelskich naganiaczy, próbujących tępym kozikiem dorżnąć watachę" , przez które mój wpis nie może, Twoim zdaniem,"awansować do prawd objawionych"?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zdzisław Ryszard Mac
  • Zdzisław Ryszard Mac
  • 22.12.2010 16:31

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.