Facebook Google+ Twitter

Na wariackich papierach. Tym razem bez numeru

Pewna "uważna" czytelniczka zaleciła mi odpoczynek w imieniu ludzi, którzy mnie nie mogą czytać. W rewanżu rzec mogę: "wieczny odpoczynek racz im dać, Panie", a ja jeszcze trochę poczekam.

Na razie dla tych, którzy czytać mnie mogą, a nawet czynią to chętnie (bo i tacy się zdarzają) mam kolejną garść refleksji osobistych:

Nie pierwszy to raz w naszym kraju, osobiście ukazała się mieszkańcom pewnej miejscowości Matka Boska, która upodobała sobie specjalnie stare drzewa z obciętymi konarami. Zapewne wśród ogólnego rejwachu o Świebodzinie, chciała skromnie przypomnieć o swoim istnieniu tam, gdzie jeszcze żaden betonowy monument nie powstał.

Samo miejsce ukazania się Królowej Polski nasunęło mi myśl, że wprawdzie jako heretyczka na wielki cud nie zasługuję, ale taki mniejszy przydałby mi się bardzo. Obleciałam więc całe osiedle, przeglądając uważnie wszystkie miejsca po obciętych konarach, bo akurat spółdzielnia drzewostan pielęgnuje przy pomocy piły mechanicznej. Niestety, nawet numerki do Totka mi się nie ukazały, więc zniechęcona wróciłam do domu, aby rozliczyć koszta dziennego zaprowiantowania na pozostałe dni miesiąca.

Po dokonaniu obliczeń doszłam do wniosku, że wszystkiemu winien jest Tusk i słusznie czyni pan Kaczyński, obwiniając go za bezczelne istnienie od urodzenia do teraz oraz realizując testament, którego treść znana jest wyłącznie jemu samemu.

Poszukiwanie doniesień o uroczystym otwarciu ostatniej woli prześwietnego nieboszczyka nie dało rezultatów nawet w Googlach, wobec tego, mając w uszach stanowcze twierdzenie prominentów pisowskich, że na „tej” śmierci nikt żadnego interesu nie robi - popadłam w lekką rozterkę, bo jakby nie patrzeć - wycieranie gęby „kochanym bratem” i „Leszkiem, któremu by się to nie podobało” osiągnęło apogeum. Dobrze się stało, że nieboszczykowi zafundowaliśmy sarkofag masywny i szat nieboszczyka między przyjacioły rozedrzeć się nie da.

Intensyfikacja działań wykonawcy testamentu sięgnęła szczytów genialnej strategii i w kilka dni po rozmemłanych działaniach przyjaciół pani Kluzik - objawił się incognito „naoczny świadek” ich wrednych, niezbornych i zabójczych działań w trakcie
kampaniiwyborczej, która nie osiągnęła celu założonego w testamencie i głównego beneficjenta pozbawiła pałacu oraz żyrandola.

Teraz - na moje obywatelskie rozeznanie, rewelacje naocznego świadka powinny stać się podstawą doniesienia do prokuratury, o możliwości popełnienia przestępstwa (Ziobro! Do roboty!) w postaci zarzutu o niewprowadzeniu Jarka na urząd, co ma ponoć w testamencie zagwarantowane.

Świadek naoczny uzyskałby, zgodnie z prawem, status świadka koronnego, co bardzo dobrze będzie korespondować z królewskimi koneksjami na Wawelu. I jeśli Kluzikowa ze swoja bandą staną kiedyś przed trybunałem, nie będę ich żałować: takieeeemu człowiekowi wyrwać tron spod zadka! Bumerang!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (28):

Sortuj komentarze:

Anatol
  • Anatol
  • 21.11.2010 23:27

Panie Pisula nie wtykaj pan nosa w nie swoje sprawy. A ten osiołek to kto? Pan?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dyskusja jak widzę zaczyna przybierać postać sprzężenia zwrotnego ujemnego. Kudy mnie do potoczystości języka i rzeczowości Pani Jadwigi więc tylko składam ręce do braw.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Roman Kożmiński
  • Roman Kożmiński
  • 21.11.2010 21:28

A jakie wrzaski mał wydawać ten biedny osiołek : artykułowane?? A może tego osiołka Hermana chciałby Pan zastąpić p. Pisula .Niezła fucha ,a poza tym przeżył by Pan niezłą przygode w Afganistanie .Miał by p. co opowiadać w kraju i pisać tu na tym forum.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.11.2010 20:55

Panie Mac, jako człowiek oczytany, z pewnością słyszał Pan o poniższej historii (zakładam, ze "Fakt" ją zamieścił).

W Afganistanie (z Polski daleko - na mapie trza w prawo) niemiecka Bundeswehra korzystała z usług osła. Hermann go zwano, a kupiono na targu w Kundus. Role tragarza spełniał doskonale, póki nie postanowił, iż nie ma ochoty na przekraczanie rowów wypełnionych wodą, znanych rowniez pod nazwa "melioracyjne"... :)

Hermanna wymustrowano (przypis: zwolniono ze służby). Rozumie Pan: zaczął gryźć, kopać, wierzgać i wydawać z siebie nieartykułowane wrzaski... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jako urzędowy klakier koleżanki Jadwigi klaszczę ile sił w mych dłoniach , dmiąc w wielką wuwuzelę, dając oczywiście +5 (pomimo, żem katolik)
Widać zawodową złość tradycyjnych oponentów, co to zazdroszczą jej giętkości języka, lekkości pisania , humoru i dystansu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Roman Kożmiński
  • Roman Kożmiński
  • 20.11.2010 22:42

Zostałem usunięty; pewnie ze względu na cisze wyborczą !?

Komentarz został ukrytyrozwiń
czytelnik
  • czytelnik
  • 20.11.2010 22:13

Anna Koralun- Natomiast co do twórczości niektórych tu obecnych komentatorów - nie kupiłabym ani jednego felietonu nawet gdyby był rekomendowany przez prezesa jednej z partii, a raczej - zwłaszcza dlatego. - pytanie czy ktos chciałby czytać i cytowac pani komentarze pozbawione logiki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Roman Kożminski
  • Roman Kożminski
  • 20.11.2010 22:11

Ale zawirowanie na tym Fotrum . Straż cenzorska czuwa !

Komentarz został ukrytyrozwiń
czytelnik
  • czytelnik
  • 20.11.2010 22:05

Panie Pisula- Dobrze się stało, że nieboszczykowi zafundowaliśmy sarkofag masywny i szat nieboszczyka między przyjacioły rozedrzeć się nie da." to jest to poczucie humoru? Gratuluję inteligencji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Roman Kożminski
  • Roman Kożminski
  • 20.11.2010 22:05

A co z moim wpisem z godz. 21: 41. Czyżbym się komuś naraził ??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.