Facebook Google+ Twitter

Na Wawel, na Wawel…

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-04-23 20:43

Niewiele jest takich okazji, żeby wyjść z domu i postać cztery godziny pod murem na Grodzkiej. Pogrzeb Prezydenckiej Pary w Krakowie.

Stradomska / Fot. fot. Marce(li)Jak Prezydenta chowają, to trzeba iść. Jak w Warszawie żegnali, to u nas, w Krakowie, nie może być inaczej. Musi być tak samo. Pięknie. Z kwiatami, oklaskami. Kwiatów dużo musi być! A przynajmniej więcej, niż w Warszawie rzucali. Albo chociaż tyle samo. Żeby wstydu nie było, że tam były, a tu nie.

Jak już iść to nie samemu. Więc idziemy razem: ja, Marceli(na), Wiola z Ubkiem, Iza i jeszcze Iron, o którym nawet nie pamiętałam, że go znam, ale mi przypomniał. Miało być nas więcej, ale tak jakoś wyszło, że wyszło nas w ostateczności sześcioro. No to idziemy. Umówiliśmy się na przystanku tramwajowym na Stradomiu. Z Ironem umówiliśmy się pod arkadami na styku Stradomskiej i Gertrudy- zaraz pod Wawelem, koło krzyża katyńskiego i kiosku Ruchu, a spotkaliśmy pod arkadami, ale na Krakowskiej. Nie ważne gdzie, trzeba się tak umawiać, żeby się znaleźć. No tośmy się znaleźli. Teraz już tylko wzdłuż Stradomskiej na Wawel, a przynajmniej w jego pobliże, to najbliższe z możliwych. Mijamy jeszcze stoisko z flagami. Pełen wybór: małe, duże, średnie, z orzełkiem albo bez, jak kto woli, wszystkie- ma się rozumieć- z kirem, bez niego towar byłby wybrakowany. Idziemy dalej Stradomską. Wow, wyłączona z ruchu! Można chodzić środkiem ulicy i deptać szyny tramwajowe. Idziemy i depczemy. Marcelina robi zdjęcia. Kładzie aparat na drodze i pstryk! Ale jakieś zamazane wyszło, to jeszcze jedno. Pstryk!

Placyk przed wejściem do kościoła bernardynów. Dochodzi 13.00.
Siadamy na schodkach, w słońcu. Praży niemiłosiernie, a została jeszcze godzina do rozpoczęcia uroczystości i jakieś trzy godziny, żeby się skończyły (na co czeka się bardziej, bo jak się skończą, to będzie można zobaczyć kondukt pogrzebowy, oddać ostatni hołd, sprawić, że wystawanie tylu godzin na słońcu odnajdzie swój sens, którego na razie nie ma). Siedzimy. Ubek mówi, że mu gorąco. Wiola mówi, że narzeka. Ubek mówi, że narzeka, bo mu gorąco. Czuję się przynaglona, by wesprzeć Ubka w jego narzekaniu. Mi też jest gorąco. No to może usiądziemy w cieniu? Nie, w cieniu za zimno. Kurka wodna, tak źle i tak niedobrze, jak to w Polsce.  / Fot. fot. Marceli(na)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.