Facebook Google+ Twitter

Na wieki, wieków agent?

  • ... ...
  • Data dodania: 2007-01-04 19:03

"Gazeta Polska" sprzedaje się ostatnio jak świeże bułeczki. Podejrzewam, że w poniedziałek "Wprost" też będzie miał wyższy nakład. Jutrzejsze gazety także. I to wszystko za sprawą jednego człowieka. Księdza. Arcybiskupa Wielgusa.

Problem lustracji w Kościele jest ostatnio bardzo nośny. Gdy tylko przycichnie, zaraz wyjmowane są kolejne asy z rękawa IPN-u. Był o. Hejmo, był ks. Czajkowski, teraz pora na arcybiskupa Wielgusa. Czemu sprawa wybuchła właśnie teraz? Czy gdyby arcybiskup Wielgus nie miałby zostać metropolitą warszawskim, spawa również by ujrzała światło dzienne?

Śmiem twierdzić, że nie. Ale to dobrze świadczy o naszym dziennikarstwie - każda osoba jest dokładnie sprawdzana. I dobrze, tylko... No właśnie, kilka dni temu, abp Wielgus rozmawiał z dziennikarzami "GW" i stwierdził, że ludzie atakują Kościół. Coraz częściej też słychać, że nie mają oni moralnego prawa do tego. Otóż mają. Przykro mi, że wielu hierarchów nie chce przyjąć do wiadomości tego, że Kościół nie jest krystaliczny. Ocenia się, że 10-15 proc. księży współpracowało z SB, a reszta jest, jak to się mówi, czysta. Ale co z tego, że było to tylko 10 proc., skoro te osoby nadal są w Kościele? Skoro nadal nauczają nas, co jest dobre, a co złe. Skoro nie chcą przyznać się do błędów. Ktoś może mi zarzucić, że jestem młody, zbyt młody, by zrozumieć tamte czasy, tamte realia. I co z tego, że jestem młody? Znaczy - głupi? No pewnie tak, skoro sprzeciwiam się dwulicowości osób z otoczenia polskiego Kościoła katolickiego, którego gros przedstawicieli walczyło z reżimem...

Gdyby abp Wielgus powiedział zaraz po wypłynięciu sprawy: "Tak, zgrzeszyłem, mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa", inaczej bym teraz myślał (co nie zmienia faktu, że sprzeciwiałbym się mianowaniu go metropolitą). Zrozumiałbym, że popełnił błąd, a teraz prosi o wybaczenie. Ale nie. Arcybiskup Wielgus wyparł się faktów - tu nie chodzi o to, czy współpracował, ale o to, że skłamał . W wywiadzie dla "GW" powiedział bowiem, że nigdy nie podpisał żadnego zobowiązania do współpracy, a jedynie napisał, iż nie będzie działał na szkodę państwa. Skłamał. I on teraz spowiada ludzi, mówi im co jest dobre, a co złe. Tego nie potrafię wybaczyć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nie mogę dojrzeć daty tej publikacji, w związku z czym nie wiem, czy autor powyższego artkułu zna najnowsze informacje na temat, który porusza. Otóż ks abp. oświadczył, że nie jest autorem oświadczenia, które odczytał podczas niedoszłego ingresu. Nie wycofał się również z wcześniejszych oświadczeń o tym, ze nie współpracował z SB. Jednym słowem, nie skłamał. Kłamstwo duchownego jest zaś motywem przewodnim powyższego tekstu. Tyle na temat abp. Wiegusa.
Autor powołuje się na nieokreślone źródła określające ilość księży współpracujących ze służbami PRL na 10-15%. Tak się przyjęło i basta. Nikomu nie można z tym polemizować. Nikt nie zadaje sobie pytania na jakiej podstawie przyjęto takie założenie. Co najważniejsze, kto i kiedy je przyjął? Cisza, nie znamy odpowiedzi na to pytanie. Przecież nie historycy z IPN, bo by się okazało, że oni znają wszystkie akata i nie mówią nam o tym. Chyba, że jednak znają i wyciągają kolejne asy z rękawa na kolejne zamówienie. Ale tak niegodziwi przecież nie są! To skąd te liczby? A może każdy z nas zakłada na własny rachunek takie statystyki? Dziennikarze również? To chyba coś z nami nie jest w porządku.
Może więc warto nie ferować wyroków, że "skłamał" i nie sugerować, że nie powinien spowiadać. Poza tym, warto przypomnieć, że Oleksy wyszedł w glorii uniewinnionego z sali sądowej po siedmiu latach. Arcybiskupa media załatwiły bez możliwości apelacji w ciągu 7(?) dni. W jakim świecie my żyjemy, kto nim steruje i z jakich pobudek?
A dzisiaj oglądam Pana Rokitę, który już uznała za świętego L. Wałęsę. J. Rokita nie pozwala szargać dobrego imienia byłego prezydenta przez byle ministra. Merytoryczna ocena prezydentury L. Wałęsy jest zdaniem niedoszłego aksamitnego premiera niedopuszczalna. A pomniki kiedy będą mu stawiane? Za życia może? A może tak jak dla J. Pisudskiego wprowadzi się ustawowy zakaz krytyki elektryka z Gdańska? Pośpieszmy się z tymi ustawami, żeby zdążyć za życia. Nich dalej chodzi jak paw i służy za nieomylny autorytet. A miliony oszukanych niech jedzą suchy chleb, bo prezydentowi zachciało się wypić wódeczkę z gen. Kiszczakiem i "wzmocnić lewą nogę". Gratuluję sklerozy.
A skutki takich wódeczek i lewych nóg odczuwamy dzisiaj razem z abp. Wielgusem. Bo to uderza w nas wszystkich. A byli ubowcy zacierają ręce z uciechy, bo takiej zadymy nawet oni się nie spodziewali.
J.B.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.