Każdy z nas ma chwile załamania, wahania nastroju, czy po prostu stan chandry. Problem ten dotyczy wszystkich bez wyjątku, choć każdy z nas radzi sobie z problemem na swój własny, indywidualny sposób...
Na temat depresji, czy mówiąc prościej - stanu obniżenia naszego nastroju nie będę się szerzej wypowiadać. Każdy, komu stany takie nie są obce, dobrze wie o czym mowa. Sęk jednak zasadza się w tym - jak poradzić sobie w takich sytuacjach, nie wydając pieniędzy na wizytę u lekarza specjalisty, ani na zaordynowane w następstwie tej wizyty leki. 

Zobacz także:
Artykuły
(169)
Galerie
(31)
Średnia ocen
(4.53)
Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Smaruję tutaj androny, bo kiedyś może się zdarzyć, Że przyjdzie mi się zmierzyć z krytyką adwersarzy Albo jakiegoś trolla, co chyłkiem i pewnie ukradkiem Szpilę pod żebro mi wetknie. Nie znacie takiego przypadkiem?
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ewa Łazowska 08.02.2010 20:13
Ja też tak uważam - Panie Piotrze. Pozdrawiam!
Piotr Wierzbicki 08.02.2010 17:41
Niepotrzebnie Pan Tadeusz oddalił się.
Ewa Łazowska 03.02.2010 21:35
Nawet nie wiem co powiedzieć...
Zadał mi Pan tutaj klina.
Smrodek jest czymś naturalnym,
choć się nos czasem wygina.
Dobre słowo? Co to znaczy?
Niech mi Waszmość wytłumaczy,
bo w kompleksy wpadnę chyba.
Kłania się śmierdząca ryba. ;)
Tadeusz Śledziewski 03.02.2010 21:10
Wydaje mi się, że czymś tu zalatuje,
Przeciw czemu i dobre słowo nie poskutkuje.
Przepraszam już się wynoszę,
Bo dłużej tego nie zniosę.
Ewa Łazowska 03.02.2010 20:16
No bo takie gnojne żuczki
narażone są na stłuczki
gdy tę swoją kupę toczą
aż im gały nie wyskoczą.
Trudno dziwić się żuczkowi,
że biedronka jest dlań wzorem,
przecież ciągłe pchanie g...a
pospolitym jest horrorem!
:))) - Panie Tadeuszu...
Tadeusz Śledziewski 03.02.2010 19:59
Już nie pamiętam, czy swojej bajeczki, komuś na W24 nie dedykowałem. Gdybym się powtarzał - wybaczcie mi. Oto bajka!
Bajka dla polepszenia nastroju
W gaju zielonym
Przy cudnym stawie
Siadł żuk maleńki
na wiotkiej trawie.
Siedzi i myśli
- Boże stworzenie:
Skąd ja się wziąłem?
Gdzie moje korzenie?
Chodzę i chodzę, czasem podfrunę.
A bywa nieraz, że przez dzień cały
Toczę bez końca, śmierdzące kule.
Weźmy, chociażby - pasikonika.
Ten nic nie robi.
Ciągle tylko bryka.
Bez przerwy skacze.
To znów przysiadłszy
W słońcu się wygrzewa.
Dlaczego mnie się tak nie powodzi?
Dlaczego wszystko mi z trudem przychodzi?
A - może tylko jak się patrzy z boku
To się wydaje, że innym
Wszystko świetnie idzie
I tak się pięknie toczy
Jak po równym zboczu.
Zawsze im z górki
Tylko nam pod górkę.
Jak wszystko to przemyślał
Żuczek mały.
Zaraz mu lica pokraśniały.
Kto wie?
Gdyby tak bardziej
Przyświeciło słonko - !
Pewnie by stał się
Czerwoną biedronką!
Oczywiście w kropki czarne.
No! Już teraz życie
Nie będzie się wydawać
Takie całkiem marne.
Dobre, no nie?
Ewa Łazowska 03.02.2010 18:59
Dzięki - Panie Tadeuszu!
Podłość też omijam z dala.
Niech się do mnie nie dowala.
Dobry humor? Proszę bardzo,
Choć niektórzy nim pogardzą,
Bo nie wiedzą pewnie o tym,
że stan śmiechu jest jak dotyk,
Który troski z nas wypędzi...
(Co ta baba znowu ględzi?) :)))
Pozdrawiam serdecznie!
Tadeusz Śledziewski 03.02.2010 14:13
Dobry humor to lekarstwo
na wszelkie przypadłości.
Mnie pomaga niezawodnie,
Prócz ludzkiej podłości.
A Ewunia Ł., jaka by nie była
Zawsze będzie dla mnie miła.
Ewa Łazowska 02.02.2010 20:38
Dzięki stokrotne - Pani Julio. Czyli - nie pękam i dietę zastosuję. Dużo tego jedzenia :))) Pozdrawiam!
Małgorzata Najda 02.02.2010 20:29
Proszę nie zapominać o czekodzie. Ma swój dobroczynny wpływ na nastrój, a i kewiodawcom się należy:)
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3309)