Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5950 miejsce

Na Zachodzie nie będzie małżeństw. Reakcja Kościoła

Czy instytucja małżeństwa, jaką znamy od dwóch tysięcy lat przeminie na fali postępu i walki z dyskryminacją? Na zachodzie jest to możliwe. Już kilka krajów wymazało z zeszytów szkolnych i akt prawnych definicje męża, żony, matki i ojca.

Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic license / Fot. idfKonsekwencje przyznania przywilejów małżeńskich gejom to przede wszystkim zmiana definicji małżeństwa, a więc jego skreślenia ze słownika pojęć cywilizacyjnych, bowiem nie będzie już męża i żony - małżonków. We Francji jak innych krajach mowa będzie o partnerach A i B oraz o rodzicach A i B. Jeżeli nie ma małżonków, matek i ojców, to faktycznie ustaje instytucja małżeństwa.

Przeciwny tym zmianom jest niezależny od presji politycznych i ekonomicznych Kościół katolicki. Śledząc geograficzną mapę zmian obyczajowych (np. w Ameryce łacińskiej) rzuca się w oczy fakt, że oś korporacje - media - liberalizm jest głównym czynnikiem poprzedzającym wprowadzenie tzw. praw dla homoseksualistów.

USA


- "Nowy świt dla LGBT Ameryki" - ekscytowały się gejowskie portale po wyborach w USA. Trzy stany zrewolucjonizowały instytucję małżeństwa. Nie "gorzej" jest w Europie.

Przy okazji wyborów prezydenckich w USA przeprowadzono serię plebiscytów powszechnych nad legalnością małżeństw homoseksualnych w trzech stanach. Rozkład głosów za i przeciw małżeństwom gejów i lesbijek był podobny. W stanie Waszyngton 48 proc. uczestników referendum opowiedziało się przeciwko ich zdelegalizowaniu. Waszyngton wcześniej zalegalizował związki małżeńskie gejów, plebiscyt dotyczył więc ich delegalizacji.

W Maine te proporcje wyglądały podobnie: 54 proc. do 47 proc. Maryland: 57.8 proc. do 42.2 proc. głosów dla związków jednopłciowych. Są one już legalne w siedmiu stanach i w stolicy USA, Waszyngtonie.

Podobnie jak prezydenckie wybory referendum było przedmiotem ostrej, bezprecedensowej kampanii. Zwycięstwo przynosiły pieniądze. Brad Pitt ofiarował 100 tys. dolarów, Michael Bloomberg 250. Rekord pobili Gatesowie: pół miliona dolarów przekazali organizacjom LGBT. Celebryci dzień i noc nawoływali do złożenia głosu, który potwierdzałby, że geje niczym się nie różnią od "heteryków" wstępujących w związek małżeński.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (51):

Sortuj komentarze:

Swoją drogą takie przedrukowywanie tekstów bez podania źródła, to chyba nie jest tak za bardzo w duchu chrześcijaństwa?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.11.2012 19:34

Panie Romanie, albo portal Kosciol.pl, z którym autorka współpracuje, i na którym przedrukowuje teksty z W24 bez podania źródła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuje za odpowiedz , a wiec wierzący niema prawa coś zapytać , wypowiadać się , li tylko filozofowie świeccy . Nie rozumie tego świata. Dokąd zmierzasz świecie , ja wiem gdzie.?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Romanie, to jest portal świecki, choć nie laicki, jednak do dyskusji religijnej lepsze jest takie miejsce jak np. forum wiara.pl albo Fronda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widze, ze szanowna Pani Maria ominęła moje argumenty na temat np. Gejów itd. Pan Andrzej choć wspomniał o mnie i za to dziękuje ale , Panią Marie zachęcam do lektury słowa Bożego i proszę o komentarz słowa Bożego z listu do Tymoteusza i Rzymian.! A i któraś z Pani wcześniej też została z ignorowana. ? Pani szanowna Mario ładnie Pani sobie poczynią? . Bóg o tym wie , i sprawiedliwie na pewno to Pani wynagrodzi. Amen.! Brat Roman w Chrystusie Jezusie Panu naszym. Szczęść Boże.!

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Grzegorz Wink
Rozumiem całkowicie argumentację: "uważam że homoseksualizm jest zły bo tak twierdzi moja religia!".

Chciałbyś... Masz do czynienia z racjonalistką.

Oczywiście nauka podaje wiele sprzecznych danych na temat homoseksualizmu - tę sprzeczność i dynamikę stanowisk naukowych znam. A ty?

"Czyżby przyczyną takiej argumentacji była chęć utwierdzenia samego siebie w przekonaniu, że wierzy się w coś słusznego?"

Na pierwszym miejscu jest poszukiwaniem prawdy, które wewnętrznie podzielam.

Jesteś agnostykiem - nie chce ci się poznawać tych stanowisk, bo uważasz, że nikogo to nie obchodzi, czy raczej ciebie to nie obchodzi, albo obchodzi, ale wolisz nie znać prawdy na bliski sobie temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Marek Chorążewicz

To dobra uwaga, pustkę duchową trzeba zapełnić albo śmieciami albo ofertą jakościowo wysoką (wysublimowaną teologicznie). Pustka duchowa nie bierze się znikąd, bo jesteśmy w najlepszym tego słowa znaczeniu istotą duchową. Gdyby nie ludzka duchowość, niewiele różniłoby nas od zwierząt. To oczywiście nie dowód na duszę. Najbardziej doniosła różnica, która nas dzieli leży w rozumieniu odkrycia fenomenu duszy. Ty sytuujesz je nawet po stronie rozumu, lecz dowodu empirycznego. W ten sposób Einstein nie odkryłby wielowymiaru a współcześni naukowcy czarnej dziury. Modele teoretyczne bywa że nie są sprawdzalne empirycznie. Nikomu nie przychodzi z tego powodu usuwać teologię z uniwersytetów, oprócz komunistów, marksistów itp.

Nie negowałabym dorobku filozoficznego.

Wnioskuję, że nie jesteś agnostykiem. Też uważam, że całej prawdy nie poznamy, ale to nie przekreśla poznania prawdy w jakimś jej zakresie, cząstkowej. Inaczej ludzkość nie dokonałaby żadnego postępu.

"Ale wracając do tematu małżeństw i homoseksualizmu, jakie ma znaczenie - mój światopogląd? Przecież mówimy o czymś konkretnym, co istnieje i nie da się "zamieść pod dywan" żadną filozoficzną dyskusją, restrykcją prawną, czy nakazem etycznym."

Stawiasz więc sprawę w ten sposób: to sprawa prywatna, jednostek nie opinii społecznej. W porządku i niech zostanie na poziomie jednostkowym, a nie publicznym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mario, o bigoterię nie mogę Cię posądzać z prostego powodu: nie znamy się osobiście, a papier czy ekran przyjmie wszystko, o czym dobrze wiesz...

Natomiast, słusznie Grzegorz zauważył, że wielu ludzi do swojego komfortowego funkcjonowania w życiu codziennym musi mieć umocnienie swoich racji w jakikolwiek sposób. Człowiek nie znosi sytuacji "nie wiem". Musi ją wyjaśnić, choćby w sposób irracjonalny i podświadomy, na własny użytek. Dla jednych będzie to wiara, dla innych autorytet naukowy czy wiele innych, których nie będę wymieniać, bo tych sposobów na dobudowywanie "wiedzy" jest zbyt wiele. Ot, choćby jeszcze jeden z ciekawych mechanizmów ostatnich lat, służący do wyjaśniania porażki współczesnych metod wychowawczych wśród nastolatków - wampiryzm, odświeżony przez Stephenie Meyer, którym zachwyca się wielu psychologów i pedagogów, bo pomaga im w taki zawiły sposób tłumaczyć owe niepowodzenia.

Wydaje mi się, że nie inaczej jest z homoseksualizmem, który jest "ciężkostrawny" dla przeciętnego człowieka, którego ten problem nie dotyczy. Sodoma i Gomora, te dwa słowa pojawiają się w rozmowach wielu tzw. normalnych ludzi w aspekcie tematów dotyczących tej orientacji seksualnej. Przy czym wielu z nich nawet woli się nie wypowiadać w tym temacie, wyrażając swoje stanowisko grymasem na twarzy lub gestem ręki.

Pytasz mnie, czy reprezentuję agnostycyzm?
Pytanie jest trochę bez sensu. Chciałabyś mieć do końca poukładany świat, jak każdy człowiek... Rozumiem takie stanowisko. Ale samo to pojęcie jest bardzo szerokie i strasznie pogmatwane przez filozofów, którzy wszystko chcą - właśnie - poukładać jak w pudełeczku, a to nikomu się jeszcze nie udało... Proces poznawania jest możliwy, według mnie, ale jest on ciągły i nigdy niezakończony. Tak przynajmniej sugeruje dotychczasowy dorobek człowieka.

Ale wracając do tematu małżeństw i homoseksualizmu, jakie ma znaczenie - mój światopogląd? Przecież mówimy o czymś konkretnym, co istnieje i nie da się "zamieść pod dywan" żadną filozoficzną dyskusją, restrykcją prawną, czy nakazem etycznym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozumiem całkowicie argumentację: "uważam że homoseksualizm jest zły bo tak twierdzi moja religia!". OK.
- Ale po co dorabiać do tego naukową ideologię? Że niby nauka też o tym mówi? Komu to potrzebne? Bogu nie. Wierzącym katolikom na pewno nie. A niewierzący i tak będą mieli ten pomysł w nosie. Czyżby przyczyną takiej argumentacji była chęć utwierdzenia samego siebie w przekonaniu, że wierzy się w coś słusznego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Marek, o homoseksualizmie
Masz rację, ale ta niejednoznaczność ma swoje reguły w interakcji czynników. Tym min. zajmuje się nauka. Mniej więcej potrafię określić czynniki i naturę ich sprzężenia.

Czy nie reprezentujesz agnostycyzm?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.