Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16443 miejsce

Na zapleczu antykwariatu. Recenzja książki Antykwariusz

"Antykwariusz" to opowieść, w której autor zabiera nas do miejsc, w których rasowi kolekcjonerzy wyszukują prawdziwych skarbów, a nieświadomi kupujący przepłacają wielokrotnie nabywając bezwartościowe przedmioty. Poznaj "Antykwariusza"!

 / Fot. materiały prasoweZakurzone meble i typowy dla antykwariatu przesyt: mnóstwo przedmiotów zgromadzonych na małej powierzchni. Chaos wymykający się kontroli, a jednak wciąż okiełznany.

Od zawsze człowiek lubił otaczać się przedmiotami pięknymi i takimi, którym może nadać pewną dodatkową wartość. Przedmioty zgromadzone w antykwariacie przykuwają uwagę pospolitych kupców i kolekcjonerów - amatorów. Drobne sprzedaże i liczne przedmioty, których wartość rynkowa jest minimalna - tak przedstawia się życie naszego głównego bohatera - Smolina, który od lat jest rosyjskim antykwariuszem.

Jest to jednak tylko pozór. Prawdziwe transakcje, które pozwalają mu pozostać w biznesie odbywają się na zapleczu antykwariatu, który prowadzi.
Cudeńka sprowadzane na zamówienie, przedmioty o bogatej historii i niezwykłej wartości materialnej trafiają tam regularnie, a nabywcy gotowi są wyłożyć ogromne sumy za zaspokojenie ich oczekiwań. Droga do ich portfela zmusza jednak antykwariuszy do balansowania na granicy prawa.

Praca antykwariusza jest więc dość nudna, jeśli nie liczyć wszystkich tych zabiegów, które powodują, że Smolin może się naprawdę wzbogacić i udobruchać najlepszych klientów. Poznajemy go właśnie w jednej z takich sytuacji: gdy prowadzi rozmowę ze starsza panią, która, jak się okazuje, dysponuje ogromnym majątkiem. Fakt, że kobieta nie ma żadnych potomków, którzy mogliby odziedziczyć wspaniałą kolekcję powoduje, że nasz bohater zaczyna coraz mocniej zabiegać o względy staruszki, by we właściwej chwili stać się skutecznym pośrednikiem odpowiednich transakcji (a co za tym idzie znacząco wzbogacić się na procencie od sprzedaży).

Kolekcja staruszki to jednak nie jedyny obiekt zainteresowania Smolina. Skarby, jakie zgromadził jeden z ważniejszych graczy na kolekcjonerskiej mapie Rosji - Czepurnow, także rozbudzają jego wyobraźnię. Sytuacja, w której nasz antykwariusz zostaje mianowany dysponentem ogromnej kolekcji wydaje się być spełnieniem marzeń, jednak misja, którą na łożu śmierci Czepurnowa otrzymuje, zaczyna być zaskakującym punktem zwrotnym całej akcji.

Antykwariusz, prowadzący dotąd dość przewidywalne życie rusza w podróż, by odkryć niezwykły skarb, który jak się w końcu okazuje, nie jest wcale zapowiadanym w tytule "złotym pociągiem". O tym jednak możecie przekonać się sami w czasie lektury "Antykwariusza."

Koncepcja książki, która opowiada o człowieku, który poszukuje pięknych i wyjątkowych przedmiotów od początku przykuła moją uwagę. Reklamowano ją, jako skrząca się humorem i wciągającą, czemu od początku wierzyłam. Moja ufność została jednak zawiedziona. Książka "Antykwariusz" powstała w oparciu o ciekawy pomysł i dobrze przygotowaną, wielowątkową akcję. Niestety, w moim przekonaniu to za mało, by książkę można było uznać za "dobrą" lub przynajmniej "dostateczną".

Pierwsza rzecz, która zwraca uwagę czytelnika, to język, którym napisana jest opowieść. Misternie pleciona fabuła opisana niezrozumiałym językiem i wielokrotnie złożonymi zdaniami, powoduje, że wielu zniechęci się do lektury już po pierwszym rozdziale. Akcja początku książki także dość leniwa i dopiero w połowie książki zaczyna nabierać tempa i wciągać.

Kolejnym problemem jest stylizacja opowieści: chociaż akcja dzieje się współcześnie, to wiele scen, jak i dialogów jest przesyconych duszną atmosferą lat powojennych w Rosji. Myśląc o tym jako o zabiegu celowym starałam się przekonać samą siebie, że autor chciał by powieść działa się jakby dwutorowo: w nieciekawym sklepie antykwarycznym (czyli w ciężkich i szarych realiach rosyjskich) oraz w fascynującym świecie "za kotarą" (gdzie akcja jest wartka, stawka wysoka, a działania bohaterów ryzykowne i niebezpieczne). Niestety, moja szczera wiara w celowość takiego zabiegu nie przetrwała próby czasu.


"Antykwariusz" jest opowieścią, która ma potencjał. Pokazując hermetyczny świat prawdziwych kolekcjonerów, którzy nie afiszują się ze swymi skarbami, książka może wciągać. Na podstawie podobnej fabuły stworzono już wiele ciekawych opowieści. Buszkow, podejmując ponownie ten sam temat stworzył postaci, które nie wyróżniają się na tle podobnych bohaterów. Stworzył świat, który zamiast fascynować tajemnicą i rozbudzać wyobraźnię wartością pożądanych przedmiotów, nuży.

Po przeczytaniu całej książki przypomniałam sobie, że dialogi miały skrzyć się dowcipem. Niestety, nie doszukałam się ich. Chociaż główny wątek faktycznie okazuje się ciekawy, to od pomysłu na książkę do jego realizacji daleka droga. Na plus "Antykwariusza" należy zaliczyć ogólny pomysł na opowieść i ciekawe przedmioty, jakie pojawiają się w rękach naszego bohatera w ciągu akcji. Tego typu spacer po antykwariacie i możliwość oglądania ciekawych rzeczy to jednak wciąż pobyt w miejscu, z którego tak bardzo chcielibyśmy zostać zaproszeni na zaplecze, gdzie skrywać mają się prawdziwe skarby. W "Antykwariuszu" ich jednak nie znajdziemy.

Porównując własne wrażenia z lektury oraz recenzję innych osób, które miały możliwość poznać tę opowieść, stwierdzam, że moja opinia nie jest odosobniona. Jednocześnie jednak równie wielu czytelników prozą Buszkowa jest wprost zachwycona. Bardzo niewiele jest osób, które wyrażają zdanie pośrednie. "Antykwariusza" można więc albo kochać, albo nienawidzić. Mnie zupełnie nie przypadł do gustu, jednak najwidoczniej nie brak i tych, którzy odkryli tajemne wejście na zaplecze, gdzie znaleźli wszystkie obiecywane nam na okładce skarby...


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.