Facebook Google+ Twitter

Na ziemi włoskiej... po polsku

Głowa jak wulkan, słowa jak lawa. Krakowiacy poznają się po cholewkach, a my - Polacy, po czym?

Stromboli, widok z morza. / Fot. B.R-KukulskaNa północ od brzegów Sycylii znajduje się siedem małych wysp Eolskich, czyli Liparyjskich. Wszystkie są pochodzenia wulkanicznego. Dwie z nich, Vulcano i Stromboli, to czynne wulkany. W Lipari, na wyspie o tej samej nazwie, zaokrętowaliśmy się na 15 osobową motorówkę, dowożącą turystów do obu wysp oraz maleńkiej Strombolino, liczącej ledwie ponad dwie setki lat.

Wejście na uśpiony Vulcano (391m npm) było trochę męczące, nie tyle ze względu na trudną ścieżkę, co na upał i brak cienia. Na szczycie sfotografowałam siarkowe dymy wydobywające się ze szczelin krateru. Ostatnia erupcja, w 1890 roku, zniszczyła wydobycie siarki dla monopolu zapałczanego. Po południu popłynęliśmy do wyspy Stromboli. Oficjalnie wyspę zamieszkuje aż 300 mieszkańców, ale tak naprawdę jest ich ledwie setka.

Chciałam koniecznie wejść na czynny wulkan. Niestety Stromboli przysnął na chwilę i nie wolno było na niego wchodzić. Mógł w każdej chwili wybudzić się z drzemki... Bez przewodnika i na własną rękę nie podjęliśmy ryzyka wchodzenia aż do krateru. Zrobiliśmy zatem spacer po wyspie i niewielkim osiedlu, które liczyło kilkadziesiąt domów, w większości pustych. Małe ogrody i trochę drzew czyniło ten zakątek zatoki zieloną oazą, otoczoną wulkanicznymi czarnymi zboczami.

Latarnia morska na Strombolino. / Fot. B.R-KukulskaDym siarkowy ze szczelin krateru Vulcano. / Fot. B.R-KukulskaZastygająca lawa Stromboli. / Fot. B.R-Kukulska









W jednej z maleńkich uliczek minęliśmy trzech pijących piwo mężczyzn. Siedzieli na schodkach przed domem.
Nagle, omal uszy nam nie odpadły. - Ku**a mać! Ja pie**le! - "przecinki" sypały się gęsto. Niby rozmawiali po włosku, ale tylko na niby... Mój "Pan i Władca" przeszedł szybko i z kamienną twarzą skręcił w zaułek, a ja nie wytrzymałam:
- Dzień dobry! O, to panowie wspominacie często matkę po polsku - zagadnęłam. - Nie podoba się pani? O...? Możemy po włosku? - odparł jeden z nich. Mężczyźni wyraźnie się ożywili.
- Możemy - skwitowałam dodając jedyne brzydkie słowo, jakie znam w tym języku. Owym panom chyba zrobiło się dziwnie.
- Nie, ku**a, robotee skończyliśmy - jeden z nich, łagodnym tonem, kontynuował przerwaną przeze mnie rozmowę.

Mnie interesowało co robią, a ich skąd się tu wzięłam. Szybko wymienialiśmy pytania i odpowiedzi. Oni mieli już sporo piw we łbie, a ja całodzienny upał i kilka kilometrów w nogach.

- Dom Niemcowi , ku**a skończyliśmy, tam po drugiej stronie wyspy - wyjaśnił drugi piwosz. Zdziwiłam się mocno, bo dojazdu, ani dojścia tam nie ma. Odgradza je koryto lawy, schodzące aż do morza.
- Codziennie dopływamy pontonem. Wie pani, co...
- Ku**a, jak pie****ął ten Stromboli podczas ostatniej erupcji, to sypnął sporo kamieni na mój łeb, a popiołu... ku**a do kolan. Jak ten Niemiec chce tam mieszkać? - mówił, popijając piwo.
- Ile osób mieszka po tamtej stronie? - pytam.
- A co ku**a to panią tak interesuje?... 13, i 15 osłów, czego my nie wyniesiemy na plecach, to te osły pier****ne wynieść muszą. A może odwrotnie. Ech, nie ważne - machnął ręką zrezygnowany i sięgnął po następną butelkę piwa. Zdziwiłam się.
- Jakie... osły? Pytam? Hmmm?... A tu żadnych kobiet nie ma? - zmieniłam temat.
- Ależ paniusia ciekawska, i dowcipna, a g**no to panią, ku**a mać, obchodzi z kim ja śpię.
- Racja. Przeprosiłam. - Pogaworzyliśmy jeszcze o nudnym życiu na wyspie, o wodzie dostarczanej statkiem-cysterną, o elektryczności z generatora napędzanego ropą, no i ognistej lawie, popiele i kamieniach, którymi czasem suto pluje Stromboli. Uszy mi uschły, ale nie odpadły.

Chciałam się jakoś pożegnać.- Póki "te wyrazy"... rozbrzmiewają, jak świat długi i szeroki, to jeszcze Polacy nie zginęli. My się na końcu świata po "tych wyrazach" znajdziemy, co nie? - palnęłam i natychmiast bardzo pożałowałam.
- Paniusia taka wrażliwa, jak taka jedna damulka polska z Liparii - ocenili, popijając co chwilka. - Śpiewaliśmy sobie przy piwku „jeszcze Polska nie zginęła“, ku**a, a tu nagle ta baba z drugiego, ku**a, piętra spuściła nam konewkę wody na głowy. No, ku**a, otworzył mi się scyzoryk w kieszeni, jak takiej bym zaraz przypie..., a co... się nie podoba? – opowiadał jeden z nich, wpadając w bełkot i chichot na przemian.
- Wiecie panowie, hymn narodowy, to nie przyśpiewka do piwa - odezwałam się odważnie. - Nie zawsze i nie wszędzie wypada go śpiewać - mówiłam coraz ciszej.
- No, ku**a, jeszcze jedna nauczycielka! - mężczyźni zaczęli się podnosić ze schodów.

Błyskawicznie odkręciłam się na pięcie. - Ciao - rzuciłam przez ramię i co sił w nogach zostało, pobiegłam w kierunku przystani.

- Uffa! - odetchnęłam i wpadłam na motorówkę niczym do bezpiecznej twierdzy. Z kambuza dobiegał przyjemny zapach pomodore. Organizatorzy wycieczki przygotowali pastę (makaron - przyp. red.) z sosem à la Vulcano. Powoli, niewielka motorówka zapełniła się turystami. Odpływaliśmy z nadzieją "strzelenia" fotek grzmiącego lawą Stromboli.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 05.05.2008 14:22

zdjątka są jedwabiste

Komentarz został ukrytyrozwiń

milamalo też pisze "i tak "wkołomacieju"." hihi;)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Kraszewski, to byli Polacy jeden z Lublina drugi z Warszawskiego, a trzeci nie pamiętam. Poza tem nie umieli ani jednego słowa po niemiecku. natomiast trochę po włosku,5 przez 10. Im wydawało się , że swietnie... fakt, w paszporty im nie zglądałam. Obawim się, że zabrakło by mi odwagi...Podejrzewali mnie nawet, że jestem dziennikarką wyłapującą nielegalnie pracujących "niewolników" . akurat wówczas głośna była afera wwłoska z niewolniczo zatrudniomyi Polakami we WŁoszech.

Komentarz został ukrytyrozwiń

i tak "wkołomacieju".

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Polacy nie śpiewają hymnu polskiego po pijanemu?
Śpiewają - sam widziałem. Zadeklarowali swoją narodowość, nie uwierzyłem - pokazali mi swoje paszporty. To byli Polacy!
Podać datę i miejsce zdarzenia?"

Było tak od razu napisać -to już wszystko jasne z kim mam do czynienia i skąd te pytania w nieskończoność.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.04.2008 11:05

Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, ni dzieci nam łonaczył.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy to byli Polacy? Mysle ze byli to przesiedlency, polskojezyczni Niemcy, skoro pracowali dla Niemca. Swiadczy tez o tym jakosc jezyka polskiego. Czy widziala pani paszporty, lub zadeklarowali oni swoja narodowosc? Polacy nie spiewaja hymnu polskiego po pijanemu.
Sama pani to powiedziala innymi slowami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ależ naprawdę, takie zdarzenie miało miejsce. Ossad
ma słuszne skojarzenia, bo ja też właśnie takie miałam i dlatego wyciagnęłam, to co napisałam 10 miesięcy temu.
Przeczytałam inne przyjazniach i też nie wiem czy nie wyciagnąc mojego z lamusa opowiadanka o przyjażni. Ale boję się Klary. ;)) może lepiej zostane przy galeriach foto.;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

ossad, ty złosliwcze;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

ossad- ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.