Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

63661 miejsce

Nabici w butelkę, czyli Ruch Poparcia Palikota

Od jakiegoś czasu Janusz Palikot nie wymachuje już sztucznymi penisami, czasem zakłada nawet okulary, żeby nadać swej twarzy bardziej intelektualny wygląd. Dziś Palikot pozuje na prawdziwego męża stanu. Ile w tym prawdy?

Jakiś czas temu popełniłem błąd – uwierzyłem politykowi. Dałem się zwieść pseudo-patriotycznemu bełkotowi Palikota, sam nie wiem dlaczego. Może miałem już dość ciągłego ględzenia o katastrofie rządowego TU-154, a może po wyborach prezydenckich w 2010 roku, przypominających wybór telewidza między Akademią Policyjną VI a Szklaną Pułapką IV, naiwnie uwierzyłem, że ktoś chce coś w polskiej polityce zmienić.

W każdym razie dałem się zwieść – podpisałem się pod apelem Palikota o normalizację polskiej polityki, wpisując również swój email. Nie musiałem długo czekać na spam. Po kilku wiadomościach, kiedy jasne już było, że Ruch Poparcia Palikota jest wyłącznie stosunkowo nową w Polsce, nieformalną formą uprawiania marketingu politycznego, zadałem sobie podstawowe pytanie: kiedy Palikot zacznie naciągać nas (wszystkich, którzy podpisali się pod jego apelem o uzdrowienie polskiej polityki) na kasę.

Nie trzeba było długo czekać, choć zaczęło się od wyciągania danych osobowych, pod przykrywką tworzenia bazy danych osób zaangażowanych w Ruch Poparcia Palikota (a wiadomo, że dane osobowe to w obecnych czasach chodliwy towar – zawsze można je sprzedać jakiejś firmie zajmującej się np. telemarketingiem i potem będziemy otrzymywać telefony i maile z niezwykle dla nas korzystnymi ofertami ubezpieczeń, abonamentów telefonicznych, czy też zestawu super garnków ze stali nierdzewnej). Nie obyło się też bez obietnic o stanowiskach we władzach ruchu i tym podobnych bzdetów. Krótko mówiąc: jak na nową jakość w polskiej polityce, Palikot zaczął od tych samych, wyświechtanych chwytów.

W moim mniemaniu następnym krokiem powinna być próba wyciągnięcia kasy. Nie myliłem się! Po kilku tygodniach przysyłania spamu (w międzyczasie zwracałem się do administratora strony Ruchu Poparcia Palikota o usunięcie mnie z listy osób otrzymujących newslettera – bezskutecznie) otrzymałem maila, w którym uczciwy Janusz zwracał się do nas o przelew w wysokości 50 zł, dzięki czemu można będzie pokryć koszty administracyjne związane z działalnością Ruchu.

Niezła sumka, biorąc pod uwagę, że w Polsce zarobki wielu osób wciąż nie przekraczają dwóch tysięcy złotych netto. Trzeba przyznać, że – jak przystało na cwanego lisa – Palikot i osoby odpowiedzialne za prowadzenie kampanii Ruchu Poparcia szybko się zorientowali, że pięć dych to może jednak trochę za dużo, więc następnym razem, do emaila zatytułowanego „Przyjaciele z Ruchu Palikota”, dołączony był apel sympatycznego Janusza, w którym najbardziej prawy spośród polskich polityków starał się mnie naciągnąć na dychę. A było to tak:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Przyznam się, ze trochę mnie Pan zaskoczył tą informacją. Do tej pory uważałem (naiwniak), że Palikot to taki bezinteresowny don Kichot. Czyli generalnie bezinteresowności i sentymentów w polityce nie ma. Jednak wąsaty Józef miał rację mówiąc 'w poltikie tawariszczi niet nikakich sentimientow".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.