Facebook Google+ Twitter

Nabici w pocztówkę

"Symbole szczęścia" Stefana Anioły i Małgorzaty Jańczak to pozycja niezwykła - nie dość, że przepięknie wydana, to jeszcze wprowadzająca nas w magiczny świat przedmiotów, które szczęściu ponoć sprzyjają.

okładka książki / Fot. amazonka.plA jednak pretensje do autorów mieć można, bo oto serwują nam dziełko, które symbole szczęścia winno prezentować. Niestety, nie raczyli oni uściślić, o jakich symbolach rzecz będzie traktować. Nie zdradza tego ani okładka, ani zapowiedzi na internetowych portalach księgarskich. Dopiero wewnątrz książki odnaleźć możemy to urocze uściślenie, które mówi nam, że chodzi o symbole szczęścia nie byle jakie, a te na starych pocztówkach dawniej drukowane. Dla mnie różnica to spora, bo sposób odbioru zupełnie przecież zmienia. Spodziewałam się symboli pogrupowanych kulturowo, chronologicznie, czy według widzimisię autora chociażby. Zawężenie tego kręgu do symboli zamieszczanych na kartkach pocztowych, to pomysł doprawdy udany, choć nie bez pretensji przez lekturę przebrnęłam. O ile bowiem ja sama mile nawet zostałam zaskoczona, o tyle śmiem twierdzić, że niejedna osoba mogła poczuć się oszukana. Tym bardziej, jeśli książkę zamówiła drogą internetową, w rękach jej wcześniej nie mając i o subtelnej wzmiance o pocztówkach znikąd nie wiedząc.

Jakkolwiek owych nieścisłości by nie traktować, książka do udanych na pewno należy. Zacząć wypada od tego, że na jej kartach odnajdziemy ponad pięćset przepięknych ilustracji, opatrzonych dokładnym opisem. Poza tym spotkamy tu symbole, jakich ze szczęściem z pewnością nigdy nie kojarzyliśmy. Bo, proszę państwa, na koniczynkach, podkówkach i króliczych łapkach tutejszy świat się nie kończy. Okazuje się, że z równym powodzeniem za szczęśliwe uchodziły chrabąszcze, muchomory, czy nawet prosięta. I tu wielki plus należy się książce za to, że informuje, jak w poszczególnych krajach owe symbole są lub były traktowane. Mało tego - każdy z symboli posiada swoją własną definicję, niemal słownikową. O fiołku czytamy więc, że jest to bylina o podziemnym kłączu i okrągłych lub nerkowatych liściach i ciemnofioletowych (czasem białych) kwiatach, rosnąca w wilgotnych lasach liściastych oraz zaroślach, spotykana też na łąkach czy przy domowych płotach. "Symbole szczęścia" nie tylko więc bawią, ale i niewątpliwie uczą. Nie wszyscy przecież wiedzą, że zapach konwalii szkodzi wszystkim kwiatom poza niezapominajkami, anioły mają swoje święto 2 października (ustanowione na początku XVII wieku przez papieża Piusa V), zaś biedronka, tak przecież nam przyjazna, potrafi zabić nawet tysiąc mszyc dziennie. A dzwony? Kto wie, że w 1940 roku hitlerowcy postanowili przetopić je na armaty, niszcząc w ten sposób około 47 tysięcy, czyli 95 proc. wszystkich kościelnych dzwonów w Niemczech?

Nie sposób też nie wspomnieć o niezwykłych legendach, które autorzy w swojej książce tak wdzięcznie nam serwują. To dzięki nim możemy dowiedzieć się, skąd wzięła się tradycja chwytania za guzik na widok kominiarza, z czyich łez wyrosły konwalie i dlaczego diabeł nie wejdzie do domu, w którym zawisła podkowa. Wszystko to podane zostało w iście gawędziarskiej formie, dzięki której Stefan Anioła dał się poznać nie tylko jako ciekawy świata i zaznajomiony z nim człowiek, ale i kolekcjoner z krwi i kości, który przez ponad pięćdziesiąt lat gromadził swoje zbiory. I choć przeważają w nich pocztówki niemieckie, francuskie i rosyjskie, to i polskich znajdziemy tu niemało. Niemal wszystkie należą do kart okolicznościowych - bożonarodzeniowych, noworocznych czy zielonoświątkowych. A ponieważ pochodzą głównie z wczesnych początków XX wieku, posiadają ten niesamowity czar, którego brak niestety kartkom dzisiejszym, aż nadto supernowoczesnym.

"Symbole szczęścia" starają się także odpowiedzieć nam na pytania, czym tak właściwie jest symbol i jak funkcjonuje on w kulturze, choć kwestie te zostały tu raczej zarysowane, niż w jakikolwiek sposób rozstrzygnięte. Książka ta, poparta solidną bibliografią i opatrzona przepięknymi ilustracjami, stanowi nie tylko ciekawą pozycję w domowej biblioteczce, ale i nadaje się na prezent dla bliskiej nam osoby, której szczęścia też przecież życzymy. Zarzut postawiłabym jej jednak jeszcze jeden. Mianowicie ten styl, tak urzekający i prosty zarazem, wymyka się czasem spod kontroli. Kiedy bowiem czytam, że "świnie, maciory i prosiaki są ulubionym emblematem wielu starych pocztówek, są bardzo sympatyczne, mają miłe ryjki i różowe tyłeczki", to zaczynam kręcić nosem. Czasem więc trochę te opowieści są przegadane, naciągane, jakby autorzy traktowali czytelnika nieco po macoszemu. Ale uroku książce odmówić nie sposób.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Książka z niespodzianką w środku :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

wow:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapamiętam w ulubione ten artykuł. bo właśnie cały czas chodzi mi pogłowie art o Hamsa.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.11.2009 22:48

Nadrabiam zaległości. Tak jak piszą poprzednicy. Zaciekawiasz. Piękna polszczyzna! 5* Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobra recenzja (5).
Nie za bardzo lubię tego typu książki, ale Twoja recenzja jest naprawdę ciekawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Dopiero wewnątrz książki odnaleźć możemy to urocze uściślenie, które mówi nam, że chodzi o symbole szczęścia nie byle jakie, a te na starych pocztówkach dawniej drukowane. Dla mnie różnica to spora, bo sposób odbioru zupełnie przecież zmienia. Spodziewałam się symboli pogrupowanych kulturowo, chronologicznie, czy według widzimisię autora chociażby. Zawężenie tego kręgu do symboli zamieszczanych na kartkach pocztowych"

No to rzeczywiście. Ja też bym się spodziewał, że będzie ogólnie a tu o pocztówkowych symbolach? Trochę okładka wprowadza w błąd bo nie pisze, że tylko o symbolach pocztówkowych będzie mowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.