Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21508 miejsce

Nabierani na stanowiska samorządowe

Larum grają! W PSL nepotyzm, kolesiostwo, układy, korupcja! Skandal! - krzyczą tytuły prasowe. Jaki skandal? Normalka i to na każdym szczeblu władzy.

Miasto / Fot. Alicja NowakKuźnią politycznych talentów są bezsprzecznie samorządy, z których na sejmowe salony trafiają lokalni liderzy. Samorządowe szkoły przetrwania otwierają drogę do stabilizacji zawodowej, finansowej, prestiżu. Następnie przy odrobinie szczęścia i wsparciu lokalnych elit - niekoniecznie politycznych - prowadzą prosto na Wiejską. Grupa satelitów krążących wokół lidera wspiera swoją partyjną gwiazdę, ale i wymaga. Temu daje szansę, kto więcej obiecuje i w tym co mówi, wydaje się bardziej wiarygodny. Obietnice to towar, który przez wieki się nie dewaluuje, a wsparty pochlebstwami i familiarnym poklepywaniem buduje podwaliny sukcesu. Okres powyborczy to czas ich realizacji - najpierw miejsce na liście wyborczej, później intratne stanowiska, czasami zwykłe etaty-w małych gminach towar deficytowy.
Nie sposób zrealizować wszystkich życzeń, trzeba więc liczyć się ze stratami - rozczarowani odchodzą, ci co przetrwają, to kapitał ludzki-modne określenie- nie do przecenienia, często mierny, ale wierny - chociaż to dwór pełen plotek, intryg i podłości skąpanych w wazelinie, to otwiera drogę do sterowania układami i ludzkimi losami.
Nie trzeba kursów i studiów, by zostać specjalistą w określonej dziedzinie, wystarczy poparcie. Obsadzanie stanowisk to sztuka sama w sobie, która jest konieczna, by zbudować mocny, trzymający się stabilnego podłoża „betonowy” układ wzajemnych zależności takiej, niby demokratycznej, samorządności. Demokracja to synonim większości - niestety nie mądrości - wszystkie więc działania rodzącej się władzy zmierzają do jej stworzenia.
Ruchy kadrowe dają początek zmianom. Niepotrzebni muszą odejść, na ich miejsca czekają „swoi”. Obejście ustaw, nie stanowi problemu. Pierwszy krok to likwidacja stanowisk. Przykład z życia wzięty; znika stanowisko inspektor do spraw społecznych, pojawia się etat pełnomocnika do spraw społecznych - prosta gra słów i nieszczęście jednego przekształca się w etat „swojego”.
W 2010 roku NIK ogłosił raport, w którym stwierdzono, że większość gmin kombinuje przy procedurach konkursowych i manipuluje wynikami tak, by stanowiska dostawali „swoi”.
Kontrolerzy wykryli szereg przypadków naruszania procedur: od prostych uchybień formalnych, aż po znaczące nieprawidłowości, które wprost wskazują na manipulowanie naborem. Aby pozostać w zgodzie z prawem i osiągnąć ce l-zatrudnić „właściwego" - część urzędów stwarzała pozory przeprowadzania konkursów. Wszczynano całą procedurę, ale pod kątem konkretnego kandydata.
Jak podano w raporcie nierówne traktowanie uczestników wyścigów o samorządowe etaty, to jeden z grzechów głównych urzędniczej machiny. Ze stosowanych przy naborze metod wyróżnia się nierzetelna weryfikacja dokumentów. Odejmowanie kandydującym punktów za rzekome braki, to również często stosowana metoda wsparcia „właściwego” człowieka. Kolejne działanie pomocowe wiąże się z odstępowaniem od wcześniej sformułowanych wymagań lub takie ich windowanie, że z braku chętnych daje pracodawcy prawo zatrudnienia wybranej osoby, której kwalifikacje daleko mogą odbiegać od stawianych pierwotnie wymagań - z taką sytuacją zetknęłam się osobiście.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Praca w urzędzie i jednostkach podległych! Wiem coś o tym, przeżyłam - do dzisiaj czuję niesmak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, ten sam model działania "obowiązuje" przy zamówieniach publicznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest daleka reminiscencja i współczesna odmiana popierania rodziny. Po wojnie zaczęło się od kuzynów, wyciąganych ze wsi, przez pierwszych funkcjonariuszy partyjnych, którzy za zasługi awansowali na stanowiska w mieście. To byli pionierzy zatrudniania swoich w czasach powojennego wyludnienia, braku kadr, likwidacji analfabetyzmu i specjalnych przydziałów dla służb mundurowych.(sklepy wojskowe, kantyny milicyjne).
Teraz jest tak samo, ale przybrało nowocześniejsze formy: jak wiadomo, że kandydat nie przejdzie przez sito przetargowe, należy oczka w sicie dostosować do kandydata. Ale kandydatem niezmiennie pozostaje kuzyn królika.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam szczęście mieszkać w miejscu gdzie władze samorządowe tak nie postępują.
Aczkolwiek i owszem poprzednia ekipa podobnie jak w artykule wszystko realizowała. Np "nieoczekiwanie" przetarg na remont drogi wygrała firma kuzyna jednego z notabli. Drogę wyremontowali, a już po miesiącu trzeba było naprawiać dziury...

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawy i opisujący doskonale naszą rzeczywistość artykuł...niestety,władza demoralizuje

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.