Facebook Google+ Twitter

Nadchodzi pora weryfikacji

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2014-12-10 18:22

Dawno nie widziałam Rosjanek w takiej formie, ale w czwartek doświadczenie będzie po naszej stronie. Nadal jesteśmy w grze i wierzę, że dziewczyny nie zmarnują okazji na awans - mówi Dorota Małek, była reprezentantka Polski w piłce ręcznej.

Jak podsumuje pani wtorkowe spotkanie z Węgierkami?
Polki nie były faworytkami tego meczu, bo rywalki to przecież gospodynie turnieju i jedne z głównych pretendentek do medali. Mimo to szkoda, że nie udało się z nimi wygrać. Tym bardziej iż same dziewczyny w przedmeczowych wypowiedziach podkreślały, że Węgierki pod względem stylu gry „leżą” im dużo lepiej niż choćby Hiszpanki. Uważam, że przy lepszej dyspozycji Polek, przeciwniczki były we wtorek do ogrania. Niezależnie od tłumu kibiców i gorącej atmosfery w hali, Węgierki naprawdę można było pokonać. Jest to silna ekipa – z wieloma atutami, na czele z dobrą bramkarką i świetną rozgrywającą – ale i tak była szansa na korzystniejszy wynik. Nasze dziewczyny popełniały jednak za dużo prostych błędów technicznych, były nieskuteczne, a do tego obrona nie funkcjonowała należycie, o czym świadczy niski procent piłek odbitych przez nasze bramkarki.
Losy awansu do drugiej rundy rozstrzygną się w czwartkowym meczu z Rosją. Jak ocenia pani szanse naszej drużyny?
Nadal mocno wierzę w swoje koleżanki i liczę, że uporają się z Rosjankami. Często jest tak, że kiedy dziewczyny mają już sznur zawieszony na szyi, wznoszą się na wyżyny. Mam nadzieję, że teraz będzie podobnie. A o tym, że będzie ciężko, wiadomo było już po losowaniu, bo śmiem zaryzykować stwierdzenie, że trafiliśmy do najsilniejszej z grup. Tak naprawdę każda z czterech drużyn mogłaby się na koniec turnieju znaleźć w czołowej czwórce. Oglądałam mecz Niemek z Holenderkami w grupie C i uważam, że przykładowo obie te drużyny byłyby spokojnie do ogrania.
Spodziewa się pani jakichś zmian w składzie polskiego zespołu?
Od decyzji personalnych jest sztab szkoleniowy. Wystarczy, aby każda z dziewczyn zagrała wreszcie na miarę własnych możliwości, a będzie dobrze. Po ubiegłorocznym sukcesie na mistrzostwach świata nasza drużyna zasługuje na to, aby znaleźć się w drugiej fazie turnieju. Rosja jest znakomitą drużyną, ale doświadczenie będzie po stronie Polek i to może być kluczowy element w decydujących momentach spotkania.
Polki nie będą bynajmniej faworytkami tego meczu. Jak wynika z kursów firmy bukmacherskiej Fortuna, nasz zespół ma bardzo nikłe szanse na zwycięstwo…
Nie jestem bukmacherem, ale znam wszystkie nasze kadrowiczki i obstawiam, że pokonają one Rosję. Co nie znaczy, że Rosjanki nie mają wielu silnych punktów – od dobrze obsadzonej bramki po świetnie wyszkolone technicznie rozgrywające. Ten zespół przyleciał na Węgry, aby wyjść z grupy i muszę przyznać, że w spotkaniu z gospodyniami prezentował się naprawdę bardzo fajnie. Już dawno widziałam tak dobrze dysponowanych zawodniczek rosyjskich.
Można powiedzieć, że meczami z Hiszpankami i Węgierkami debiutantki w naszej kadrze na imprezie tej rangi zapłaciły frycowe?
Nie określiłabym tego w ten sposób, bo naszą podstawią siódemkę, która ma stanowić o sile drużyny, stanowią dziewczyny już dobrze ograne na międzynarodowej arenie. Gapska, Niedźwiedź, Grzyb, Wojtas czy Kudłacz – to są nazwiska, które dobrze pamiętamy z ubiegłorocznego mundialu. Karoliny Zalewskiej na mistrzostwach nie było, ale na co dzień gra ona przecież w silnej lidze francuskiej.
Jeśli uda się wygrać z Rosjankami, w drugiej rundzie chyba jeszcze sporo może się wydarzyć?
Na pewno tak. Ale na razie nie ma sensu wybiegać za daleko w przyszłość, trzeba się skupić na konfrontacji z Rosjankami. Nie wolno zapominać, że nadal jesteśmy w grze i nadal liczymy się w walce o miejsce w najlepszej dwunastce turnieju. Mecz z Rosjankami da odpowiedź na pytanie, na jakim poziomie jest obecnie nasza drużyna. Mam nadzieję, że do tego spotkania „wirus z Malagi” już opuści dziewczyny i zobaczymy odmienioną reprezentację Polski. To jest kobiecy szczypiorniak i różne przestoje na pewno będą się zdarzać naszym zawodniczkom, ale chodzi o to, aby były one jak najkrótsze i było ich jak najmniej. Nie będzie ważne, czy wygramy jedną czy pięcioma bramkami, liczyć się będą punkty, które przedłużą nasz udział w turnieju.
A w której drużynie widzi pani przyszłego mistrza Europy?
Dla mnie tradycyjnie największymi faworytkami są Norweżki. Ich najgroźniejszymi rywalkami wydają się być Węgierki, które mogą liczyć na wsparcie własnej publiczności. Daleko zajdzie też inny reprezentant naszej grupy – Hiszpania, która zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie w pierwszych dwóch seriach gier. Te trzy ekipy widzę w pierwszej kolejności na podium.
(Mat Pras)

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: Małek


Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.