Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6137 miejsce

Nadchodzi Superman.... Czy jesteście gotowi?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-07-02 08:05

Na Ziemię przybywa Superman. Zmieni świat i ludzi. Czekają na niego miliardy ludzi. Uratuje nas!

Ma nadludzką moc, potrafi swobodnie latać w powietrzu i jest niezniszczalny. Przybywa na Ziemię po to, żeby ocalić ludzi i cały świat. I powraca w wielkim stylu – Superman! Nowa ekranizacja legendarnego komiksu ma szansę stać się absolutnym przebojem kinowym tego lata. Film w USA w ciągu pierwszego dnia wyświetlania dnia zarobił 21 milionów dolarów, co jest ósmym wynikiem w historii. Fot. Warner Bros./Superman Returns

Superman - powrót Chrystusa?

Na polskie ekrany film wejdzie dopiero 4 sierpnia, ale już teraz warto wspomnieć o niezwykłej dyskusji, którą wzbudziła w Ameryce najnowsza produkcja reżysera Bryana Singera. W filmie bowiem jest wiele dialogów, które jednoznacznie nadają całemu filmowi kontekst religijny. Chrześcijańscy kinomani dopatrują się w bohaterze filmu „Superman: Powrót” postaci... Chrystusa, który powraca na Ziemię! Wystarczy zresztą obejrzeć zwiastun filmu, by upewnić się, że teksty wygłaszane przez Supermana są zastanawiające. W jednej ze scen widać Supermana z zamkniętymi oczami słuchającego głosu ojca, który mówi, że zesłał go na ziemię, bo ludziom brakuje światła, które wskazałoby im drogę. Sam powrót bohatera na ziemię po latach nieobecności przypomina niektórym śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Co więcej, główną rolę w filmie miał zagrać James Caviezel, który wcześniej wcielił się w Jezusa w "Pasji", co tylko umacniało zainteresowanych w przekonaniu, że twórcy filmu opierali się na Nowym Testamencie. W obrazie pojawia się nawet scena, w której Superman zostaje dźgnięty w bok, jak Jezus na krzyżu. W innej bohater rozpościera ręce jak w pozie ukrzyżowania!

Film na pewno wzbudzi dyskusję o wydarzeniu, na które czeka cały chrześcijański świat, czyli o powrocie Chrystusa na Ziemię. W Nowym Testamencie Jezus zapowiedział bowiem, że pojawi się ponownie. Problem w tym, że nie wyjaśnił dokładnie, kiedy to się stanie i gdzie. Od wielu lat docierają do mnie informacje z różnych źródeł o tym, że na Ziemi ma pojawić się ktoś wyjątkowy, człowiek obdarzony nieziemską mocą, którego przyjście zmieni nasz świat. I nie mam tutaj na myśli tylko i wyłącznie źródeł chrześcijańskich. Wzmianki   o nadejściu „Super-istoty” zawierają praktycznie wszystkie najważniejsze znane mi proroctwa czy przesłania różnych religii, co sprawia, że sprawie warto się przyjrzeć bliżej. Maitreya według religii wschodu

Nadejście "Wielkiego Nauczyciela" to zwaistun Nowej Ery...

Proponuję zapoznać się z tym, co mówią mieszkańcy Tybetu. Nie ukrywam, że od wielu lat bardzo uważnie śledzę każdą informację, która dochodzi do nas z tego rejonu kuli ziemskiej. To wyjątkowe miejsce na ziemi, rodzaj portu komunikacyjnego „z innym światem”, którego mieszkańcy wydają się z jakiegoś tajemniczego powodu wiedzieć „więcej” o otaczającej nas rzeczywistości. Profesor Nocholas Roerich z Austrii odbył w 1929 roku długą podróż do klasztorów tybetańskich na północy Indii i dokładnie opisał, co mnisi opowiadali o nadejściu „Wielkiego Nauczyciela”. Jego pojawienie się na Ziemi będzie zwiastunem Nowej Ery. Ludzie będą słuchali jego słów, z których będzie biła niezwykła mądrość i moc. Praktycznie wszędzie, gdziekolwiek się pojawi, ludzie będą się jednoczyć i staną się lepsi. Ten niezwykły człowiek ma napełnić świat pokojem i miłością bliźniego, co – trzeba przyznać – w dobie internetu i DVD trudno jakoś sobie wyobrazić. Ma on także posiadać takie cechy, które natychmiast pozwolą go rozpoznać.

I tu z pomocą przychodzą nam przekazy buddyjskie. Według nich na Ziemi pojawi się Budda Maitreja, piąty Budda naszej epoki (kalpy). Imię Maitreja pochodzi z od sanskryckiego słowa „maitri”, co znaczy „nieuwarunkowana, uniwersalna miłość”. Ciekawe, że w ikonografii buddyjskiej Maitreja jest pokazywany jako ktoś siedzący na krześle lub tronie, a nie w pozycji lotosu. Interpretowane jest to w taki sposób, że Maitreja będzie człowiekiem, który będzie żył w czasach nam współczesnych, a nawet, że pojawi się na obszarze cywilizacji zachodniej. Z zupełnie innych przekazów możemy nawet poznać szczegóły wyglądu Maitreji, który dosyć wiernie obrazuje wizerunek znany nam z ikonografii chrześcijaństwa. Nowy Mesjasz ma mieć długie włosy sięgające do ramion, brodę i europejskie rysy twarzy.

Sfabrykowane "chodzenie po wodzie"

Czy to możliwe, że różne kultury i systemy religijne mówiąc o nadejściu Mesjasza mają na myśli tę samą osobę? Zastanówmy się przez chwilę, jak takie wydarzenie mogłoby wyglądać. Oto w dowolnym miejscu na Ziemi pojawia się On, który natychmiast zyskuje sobie grono zagorzałych wielbicieli. Potrafi nie tylko wspaniale mówić, ale także na przykład... chodzić po wodzie! Taka informacja natychmiast przedostałaby się do mediów. Obrazki pokazujące człowieka spacerującego po tafli jeziora obiegłyby natychmiast najważniejsze dzienniki telewizyjne. Pokazywano by to jako ciekawostkę, niegroźne dziwactwo, które znakomicie nadaje się jako informacja zamykająca wieczorne wiadomości. Natychmiast kilka Kościołów wystosowałoby ostry protest przeciwko temu, że ktoś stara się „kpić” ze świętości, jaką jest zapowiedź o powrocie Mesjasza. Powstałby pewnie międzynarodowy komitet złożony z ludzi nauki, który dokładnie wykazałby, jak zostało sfabrykowane oszustwo związane z „chodzeniem po wodzie”.

Jak podbije umysły i dusze nas wszystkich?

Kilku specjalistów dopatrzyłoby się w takich obrazkach sprytnego montażu na programach graficznych. Filmy science fiction z Holywood pokazywały sceny o wiele bardziej porywające, niż spacer po wodzie... Ludzie to widzieli, to ich już nie zachwyci. Jeżeli pojawiłby się człowiek obdarzony nieziemską mocą, musiałby on wygrać bitwę przede wszystkim z mediami. Natychmiast dostałby zaproszenia od wielkich talk shows największych stacji telewizyjnych. Kto wie, czy ktoś na podstawie jego historii nie stworzyłby jakiegoś programu typu „reality”... Mesjasz musiałby także sobie poradzić z tysiącami przeróżnych grup religijnych, które natychmiast rozpoczęły by przeciw niemu światową medialną krucjatę, w której zarzucano by mu pewnie wszystko co najgorsze, bo przecież media nie znają poszanowania dla świętości. Zakładając, że jeśli osiągnąłby sukces i udałoby mu się przekonać jedną ze światowych religii do tego, że jest Mesjaszem, to podejrzewam, że pozostałe religie natychmiast uznałyby go za oszusta lub wręcz wcielenie zła... Jeżeli rzeczywiście ktoś taki ma się pojawić na naszej planecie, musi znaleźć inny sposób na dotarcie do ludzi z informacją o sobie i swojej misji. Czy będzie posługiwał się internetem? Czy zrobi konferencję prasową dla wszystkich mediów tego świata? A może zaprosi na spotkanie wszystkich światowych przywódców religijnych?

Przez ostatnie dwa tysiące lat świat się bardzo zmienił i na pewno ponowne przyjście „superczłowieka przynoszącego światło prawdy dla miliardów ludzi” będzie musiało wyglądać zupełnie inaczej. Warto o tym czasem pomyśleć. A jeśli akurat skłoni nas do tego film „Superman: powrót”? Nie widzę w tym niczego złego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

"Nowy Mesjasz ma mieć długie włosy sięgające do ramion, brodę i europejskie rysy twarzy." Przecież taki opis prasuje do prawie kazdego metalowca! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bernatowicz przestań pisać takie bzdury, lepiej już zajmij się występami w cyrku, na szczęście mało ludzi czyta te pierdoły.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kto by pomyślał, że staruszek Sołowjow ze swoją "Krótką opowieścią o Antychryście" znowu będzie na fali. Dam fragmencik, bo to zastanawiająca w kontekście felietonu p. Bernatowicza lektura: "Dobiegł końca trzeci rok panowania nadczłowieka. Po szczęśliwym rozwiązaniu problemu politycznego i społecznego pojawiła się kwestia religijna. Podniósł ja sam imperator - najpierw w odniesieniu do chrześcijaństwa. W owym czasie chrześcijaństwo znajdowało się w takiej oto sytuacji: przy bardzo znacznym ilościowym spadku swego stanu posiadania-na całej kuli ziemskiej pozstało nie więcej niż czterdzieści pięć milionów chrześcijan- podniosło się ono i wzmocniło moralnie, zyskując na jakości, to co traciło na ilości. Ludzi, nie związanych z chrześcijaństwem żadną więzią duchową, nie zaliczano już do chrześcijan. Poszczególne wyznania skurczyły się dość równomiernie, tak że zachował się miedzy nimi w przybliżeniu poprzedni stosunek ilościowy. Co się zaś tyczy wzajemnych uczuć, to wprawdzie dawna wrogość nie ustąpiła miejsca całkowitemu pojednaniu, ale jednak znacznie się złagodziła, a sprzeczności utraciły swoją dwniejszą ostrość (...). W początkach czwartego roku panowania wydaje manifest do wszystkich swoich wiernych chrześcijan bez różnicy wyznania, zapraszając ich, aby wybrali lub wyznaczyli swoich pełnomocnych przedstawicieli na sobór powszechny, który odbędzie się pod jego przewodnictwem. Rezydencja została w tym czasie przeniesiona z Rzymu do Jerozolimy..." Ale co tam Sołowjow-listy apostolskie to dopiero jazda! "Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia, abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański. Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, Przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga (...)" (Drugi list św. Pawła do Tesaloniczan).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.