Facebook Google+ Twitter

Nadczłowiek Usain Bolt

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-08-20 16:20

Bieg na 100 metrów to jedna z najbardziej prestiżowych konkurencji lekkoatletycznych i jeden z najbardziej emocjonujących wyścigów na igrzyskach olimpijskich.

Usain Bolt / Fot. PAP/EPA GERO BRELOERA dzięki takim zawodnikom jak tegoroczny złoty medalista Usain Bolt dyscyplina ta - o ile to możliwe - jest jeszcze ciekawsza.

Stadion Narodowy w Pekinie, szesnasty dzień sierpnia, godzina 22:30 czasu miejscowego. Na najbliższe 10 sekund prawie cały świat wstrzymuje oddech. Wystrzał pistoletu startera daje znak do rozpoczęcia finałowego biegu na dystansie 100 metrów mężczyzn. Zawodnicy ruszają z bloków i pędzą przez siebie.

Po pierwszych kilkunastu metrach, faworyzowany, niespełna 22-letni Jamajczyk wychodzi na prowadzenie, jego przewaga rośnie z każdą sekundą. W okolicach 60.-70. metra wynosi już grubo ponad metr, może nawet nieco ponad półtora metra, co w tej konkurencji praktycznie się nie zdarza. Młody rekordzista świata rozgląda się na boki i widzi, że nikt mu nie zagraża (który normalny sprinter w biegu na setkę ma czas na to, żeby rozglądać się na boki?!).

W okolicach 80. metra Usain Bolt rozkłada ręce w geście triumfu, a jego mimika zdaje się mówić: "Widzicie? Ja nawet nie muszę się starać, żeby zdobyć olimpijskie złoto! Kto jest gościem? Ja!" - i faktycznie, Bolt ma rację. To on jest gościem i nie wysilając się specjalnie, a na ostatnich dziesięciu metrach wręcz zwalniając i ciesząc się z nadchodzącego zwycięstwa, bez problemu pokonał siedmiu rywali, którzy należą do ścisłej światowej czołówki, a także pobił własny - ustanowiony w maju - rekord świata, pokonując 100 metrów w niewiarygodnym czasie 9,69 sek.

Biorąc pod uwagę jego zachowanie na ostatnich metrach i brak wiatru, można sądzić, że w sprzyjających warunkach, przy pełnym zaangażowaniu, Usain Bolt jest w stanie pokonać ten dystans w czasie poniżej 9,5 sekundy, czyli w czasie dotąd niewyobrażalnym.

Cztery dni później. To samo miejsce, ta sama godzina, ten sam Usain Bolt. Ten sam albo jeszcze lepszy. 200 metrów pokonał w czasie 19,30 sekundy, bijąc tym samym ustanowiony w 1996 roku w Atlancie rekord świata Michaela Johnsona, i - rzecz jasna - zdobywając drugie olimpijskie złoto. Stał się tym samym pierwszym człowiekiem w historii igrzysk, który zwyciężył obydwa wyścigi sprinterskie, poprawiając przy tym rekordy świata.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 21.08.2008 17:00

Czyli Bolt jest na dopingu, bo Ty mówisz, że jest na dopingu, tak? Póki co nie ma wokół niego żadnego zamieszania, zarzutów, tylko zachwyt; tak samo zresztą jest z Phelpsem i Isinbajewą. Dlatego nie ma sensu mówić o dopingu, dopóki temat dopingu nie zaistnieje oficjalnie w formie udowodnionej winy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a ja czekam na olimpiadę na której nikt nie będzie zawracał sobie głowy dopingiem :) nie oszukujmy się ,jak już konie lecą na dopingu...to już koniec świata !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja uważam ten tekst za prowokację.
Macie swoje "piękne" igrzyska. Z końmi na dopingu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie napisałem, że Bolt był spuchnięty, tylko, że "spuchł", w sensie było widać, że nie wytrzymał trochę swojego szybkiego tempa

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.08.2008 10:35

No pewne, Usain niech będzie przodownikiem albo pierwszym sekretarzem lekkoatletyki! To bardziej komunistyczne... Czasem zastanawiam się skąd w ogóle biorą się niektóre Twoje komentarze i na ile są prowokacją. Mam nadzieję, że w 100%.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nadczłowiek bardziej pasowałby do nazistowskich igrzysk w 1936 r., a nie komunistycznych w 2008 r. Chyba...

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Bolt jest genialny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bolt nie jest taki spuchnięty jak np. Crawford, który nomen omen nie był konkurencją dla Bolta, taki szybki Pudzian. :) Co do niego to mam wątpliwości czy taką mase zlapał jedząc ziemniaczki ze schabowym... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na Jamajce sprinty są sportem narodowym (efekty od razu widać: 100 m kobiet - całe podium), więc tu raczej trening, trening i jeszcze raz trening (choć nigdy niczego nie można wykluczać). Boltowi przewagę dają długie nogi, ale widać było, że ostatnie trzydzieści metrów dzisiejszego finału na 200 m pokonał z trudem (widać było trochę, że "spuchł" w końcówce :) )

Do wspomnianej trójki hegemonów dopisałbym kolarza torowego, Chrisa Hoya, który w Pekinie zdobył trzy złote medale.

Komentarz został ukrytyrozwiń

...chciałbym wierzyć, że zarówno Bolt, jak i sprinterzy Amerykańscy rzeczywiście trenują bez żadnych "wspomagaczy"...chciałbym ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.