Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

102209 miejsce

Nadszedł czas rozliczeń w Legii Warszawa

Po rozczarowującej końcówce sezonu wiatr zmian dotarł na Łazienkowską. Kogo zdmuchnie z pokładu, i czy niebawem nie zmieni się w huragan?

Wydawało się, że pod względem organizacyjnym, klub "chodził" prawie jak szwajcarski zegarek. Pozyskano strategicznego sponsora, którego logo trafiło na koszulki, sprzedano prawa do komercyjnej nazwy stadionu, usprawniono działalność Akademii Piłkarskiej, której wychowankami są m.in. Michał Żyro i Rafał Wolski. Odpowiedzialnemu za skauting Markowi Jóżwiakowi, mimo połowicznej skuteczności w prowadzeniu polityki transferowej oraz szorstkiej przyjaźni ze Skorżą, trudno zarzucić pasywność i brak negocjacyjnych umiejętności w przekonaniu piłkarzy "z nazwiskiem" do przetarcia szlaku prowadzącego nad Wisłę. Na trybunach zasiadało średnio 21 tys. widzów, najwięcej w całej Ekstraklasie. Słowem - nic nie przeszkadzało Legii na drodze, ba, na autostradzie po dublet.

Pogrzebanie takiej szansy było tym bardziej frustrujące, że jeszcze dwie kolejki przed końcem drużyna Macieja Skorży była liderem, a do tytułu wystarczyło zaledwie 56 punktów, najmniej w najnowszej historii ligi. Wiosną Legia wygrała zaledwie 5 z 13 spotkań, strzelając średnio bramkę na mecz. Trzecie miejsce i Puchar Polski trudno uznać za chociażby plan minimum.

Zmiany na szczycie

Po niweczącej trudy całego sezonu porażce z Lechią do dymisji podał się przewodniczący rady nadzorczej Mariusz Walter, dzięki któremu ITI rozwinęło skrzydła nad zespołem. Zaraz po zakończeniu sezonu stanowisko stracił prezes Paweł Kosmala i dyrektor sportowy Leszek Miklas, który będzie odpowiedzialny za sprawy międzynarodowe i kontakty z Ekstraklasą.

Nadal niewyjaśniona jest przyszłość Macieja Skorży. W kwietniu, tuż po zdobyciu Pucharu Polski i realnej perspektywy pierwszego po sześciu latach tytułu, do jego kontraktu został dopisany aneks, według którego trener zostaje przy Łazienkowskiej na dwa kolejne sezony, niezależnie od wyników (dotychczasowa umowa zawierała klauzulę mówiącą o możliwości jej zerwania w przypadku braku mistrzostwa w drugim roku pracy). Nie wszystkim oficjelom przypadła do gustu taka forma, za co "głową" zapłacił prezes Kosmala.

Zasadne wydaje się postawienie kwestii: jeśli Legia nie została mistrzem przy tak sprzyjających okolicznościach, to kiedy i czy w ogóle - w tym składzie i z tym trenerem - będzie do tego zdolna?

Argumentem, który najbardziej przemawia za pozostawieniem Skorży jest milionowe odszkodowanie, jakie klub musiałby zapłacić za zerwanie kontraktu. "Powiedzenie trener jest tak dobry, jak jego ostatni mecz, dobrze brzmi w mediach, ale nie oddaje rzetelnie oceny możliwości szkoleniowca" - mówi nowy-stary prezes Piotr Zygo w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". Zygo przyznał, że trwają rozmowy ze Skorżą na temat dalszej współpracy i oczekiwany jest jego raport podsumowujący sezon, ale równocześnie podjęto negocjacje z innymi szkoleniowcami.

Co jeszcze można zapisać in plus po stronie dotychczasowego opiekuna "Wojskowych"? Abstrahując od feralnej końcówki, z Legią naprawdę nie było tak źle, jak dziś się wszystkim wydaje. Nadspodziewany udany debiutancki sezon w Lidze Europy pokazał pozytywne oblicze drużyny - poukładaną grę, dobrą współpracą między formacjami, kreatywność w konstruowaniu akcji. W Ekstraklasie długimi momentami Legia prezentowała przyjemny dla oka i do tego skuteczny futbol. I nie umniejsza tego fakt, że najwięksi rywale przeżywali ogromne kłopoty.

Na niekorzyść Skorży świadczy przede wszystkim nieumiejętność znalezienia recepty na kryzys, jaki dotknął drużynę w kluczowym momencie sezonu. Wielu komentatorów stawia znak równości między przegranym sezonem Legii a przesadnie - jak się okazało - zachowawczą taktyką, obliczoną wyłącznie na przetrwanie.

Zastanawiający był też brak wypracowanego, alternatywnego wariantu w ofensywie. Miroslav Radović, przez całą rundę bez formy, przeważnie dostawał szansę od pierwszej minuty. Często przejmujący rolę rozgrywającego Danijel Ljuboja pozostawał osamotniony w swoich staraniach, a żaden z partnerów nie zapełnił po nim luki na "szpicy". Taki obraz widzieliśmy praktycznie w każdym meczu, bez żadnej reakcji sztabu szkoleniowego.

Rewolucja w składzie nieprzewidywana

Po wyczerpującym sezonie (48 meczów) piłkarze dostali miesiąc wolnego. Gdy wrócą z urlopów, raczej nie spotkają w szatni wielu nowych twarzy. Kultywowanie idei samofinansowania nie pozwala działaczom na gotówkowe transfery, klub znowu będzie skazany na polowanie na zawodników, którym kończą się kontrakty. Z Legią na pewno pożegna się notorycznie kontuzjowany Michal Hubnik, który w tym sezonie zaliczył tylko 97 minut. Pakować walizki mogą również Nacho Novo i Ismaela Blanco. Trzy miesiące, jakie mieli na przekonanie do siebie przedstawicieli klubu, nie zostały przez nich wykorzystane, do tego obaj są bardzo drodzy w utrzymaniu.

Uszczuplony - do dwóch osób - zarząd powoli szykuje scenariusz na nowy sezon. Z podobną obsadą aktorską, tym samym producentem, tylko nie wiadomo, kto stanie za kamerą w roli reżysera. To zadanie wprost dla prezesa Zygo, który do niedawna przecież zarządzał Multikinem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.