Facebook Google+ Twitter

Nadzieja polskiego indie-rocka zagrała w Sopocie

Rewelacyjny koncert Hatifnats w sopockim Atelier potwierdził przypuszczenia krytyków sceny alternatywnej. Młodzi warszawiacy to bez wątpienia jeden z najciekawszych zespołów młodego indie-rocka w Polsce.

Zespół Hatifnats na scenie sopockiego Atelier. / Fot. Łukasz StafiejDawno już w Trójmieście nie zagrała młoda polska kapela tak oryginalna i ciekawa, jak warszawski Hatifnats. A łatwo było koncert przegapić - był on tylko uzupełnieniem debaty politycznej na temat patriotyzmu i solidarności we współczesnej Polsce. Trudno ustalić, jaki związek miały roztrząsane przez posła Arkadiusza Rybickiego i wiceprezydenta Sopotu, Pawła Orłowskiego narodowo-historyczne kwestie z występem offowego zespołu. Ale jeśli tak ma wyglądać polska scena muzyczna w najbliższym czasie, to warto być patriotą i solidarnie wspierać młodą kulturę alternatywną.

Hatifnaty nie grały długo - nie pozwoliła im na to niewielka ilość skomponowanego dotychczas materiału. Jednak jakość przygotowanych utworów w pełni zrekompensowała tę niepełną godzinę. Co ważne, już od pierwszych dźwięków można było się przekonać, że zespół na scenie nie wypada wcale gorzej niż w studyjnych nagraniach. Dźwięki gitary - raz melodyjne, raz hałaśliwe i mocno przesterowane - stworzyły niesamowity oniryczno-magiczny klimat. Świetnie uzupełniała go transowa sekcja rytmiczna basu i perkusji. Kompozycje zespołu, choć utrzymane w raczej smutnej i melancholijnej stylistyce, okazały się niezwykle energetyczne i koncertowe.

Jednak prawdziwą rewelacją okazał się niesamowity wokal Michała Pydo. Jest to bez wątpienia najciekawszy głos młodej sceny alternatywnej. Ten młody chłopak, świetnie radzący sobie w wysokich rejestrach i potrafiący przy tym zachować czystość i melodyjność śpiewu nawet w dłuższych i wymagających partiach, jest klasą sam dla siebie. W czasie koncertu można było odnieść wrażenie, że śpiew i gra na gitarze pochłaniają go całkowicie. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że niezwykle klimatyczne wokalne zakończenie "World2" powodowało ciarki na plecach, a szybka partia gitarowa kończącą "Horses From Shellville" porywała do transowego tańca.

Hatifnats istnieją niespełna rok. Ich koncertowa kariera jest jeszcze krótsza - pierwsze koncerty zagrali w kwietniu. Czwartkowy występ w Sopocie był dopiero ...nastym ich koncertem, a w Trójmieście pierwszym. Ciepłe przyjęcie, jakiego muzycy doświadczyli ze strony sopockiej publiki, pozwala mieć nadzieję na ich szybki powrót nad morze. Miejmy nadzieję, że tym razem już z pierwszą płytą demo. Na album długogrający pewnie będzie trzeba jeszcze poczekać z rok, ale doszlifowanie charakterystycznego stylu na pewno nie wyjdzie tym uzdolnionym chłopakom na złe. Warto śledzić losy tej trójki, bo rodzi się gwiazda polskiego indie-rocka i bardzo poważny kandydat na najoryginalniejszy debiut płytowy 2008 roku.

Pozostałe koncerty zimowej trasy "Scarfs and Gloves Tour" zespołu Hatifnats:

15 grudnia 2007, godz. 20 - Mózg (alt. disco), Bydgoszcz;
29 grudnia 2007, godz. 20 - Under Pub, Biskupiec;
4 stycznia 2008, godz. 20, Studio im. Agnieszki Osieckiej (Offensywa DeLuxe!), Warszawa;
23 stycznia 2008, godz. 20 - Bezsenność (Indie Sounds Night), Wrocław;
7 lutego 2008, godz. 20 - Jadłodajnia Filozoficzna, Warszawa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.