Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7631 miejsce

Nagłe uzdrowienie - Cud w Poznańskiej klinice

14-letni Piotruś jeszcze dwa tygodnie temu miał niewielkie szanse na przeżycie.

 / Fot. Z archiwumPoznańscy lekarze przygotowywali rodziców Piotrusia na najgorsze. W ubiegłym tygodniu okazało się, że nastąpiła remisja choroby - wszystkie komórki nowotworowe zniknęły.

Chłopiec zmaga się z trzecią wznową białaczki. Wszystko zaczęło się trzy lata temu. 11-letni wtedy chłopiec zaczął coraz częściej łapać różne infekcje, źle się czuł. Został poddany badaniom, aż w końcu padła straszna diagnoza – białaczka szpikowa. Pierwsza wojna z rakiem trwała prawie dwa lata. Składały się na nią długie miesiące w szpitalu, kolejne cykle chemioterapii, naświetlania, pięć operacji, rok chemii podtrzymującej… Chłopiec bardzo schudł, jego organizm był wycieńczony walką, a wszystko to na marne, bo już po kilku miesiącach, w 2014 roku choroba zaatakowała ponownie. Piotrek nie zamierzał dać się pokonać, więc po raz drugi wyruszył na wojnę z przeciwnikiem, który stawał się coraz groźniejszy i bardziej uodporniony na jakiekolwiek formy leczenia.  / Fot. TVP Poznań

By uratować życie chłopca potrzebny był przeszczep szpiku, jednak mimo ogromnych starań i desperackich wręcz poszukiwań nie znaleziono w pełni zgodnego dawcy. Kolejne operacje, kolejne cykle chemii, sterydy, chemia podtrzymująca - wszystko to wydawało się być makabrycznym deja vu, koszmarem sennym, który powraca wciąż i wciąż…


Niespełna rok później, jeszcze w trakcie leczenia, w czerwcu 2015 roku nastąpiła kolejna wznowa, jeszcze bardziej agresywna, potencjalnie zabójcza, nie reagująca na leczenie. Białaczka jest już w tak zaawansowanym stadium, że komórki nowotworowe zajęły 90% szpiku i 100% krwi. Piotrek jest po kilku cyklach różnych chemii – najsilniejszych z możliwych...

 / Fot. TVP Poznań
Jego organizm zaczyna się poddawać, rak niestety nie… nic na niego nie działa. Piotrek bardzo cierpi, ponieważ w jego płucu pojawiły się guzy białaczkowe, które powodują ogromny ból – ból nie do zniesienia, ból zwalający z nóg, ból wywołujący najgorsze, najczarniejsze myśli, myśli, że oddałoby się własne życie, byleby wreszcie nic nie czuć.



Jedyną rzeczą, która trzymała Piotrusia przy życiu, było ogromne marzenie o elektrycznym pojeździe TRIKKE Patrol Hybrydowy.

Po otrzymaniu upragnionego Trikke, Piotruś był bardzo słaby, ale szczęśliwy. Tak szczęśliwy, że nie mógł myśleć o niczym innym tylko o tym kiedy wyruszy na wycieczkę na swoim pojeździe. Były momenty załamania, ból przeogromny,
ale Piotruś i jego rodzice wciąż wierzyli, wierzyli i wierzyli.


Dwa tygodnie temu poznańscy lekarze wzięli na rozmowę mamę, poinformowali,
że będą szykować Piotrusia na pobyt w domowym hospicjum. Przygotowywali rodziców chłopca na śmierć.
Następnego dnia po tej rozmowie w izolatce, w której przebywa Piotruś, Ksiądz odprawił m.in. sakrament namaszczenia chorych. Odbyła się modlitwa za chorych. I stał się cud którego nikt nie potrafi wytłumaczyć, lekarze nie rozumieją jak to się stało, wszystkie komórki nowotworowe zniknęły, a jego szpik sam zaczął pracować. Lekarze są tym bardzo zaskoczeni. Piotruś przechodził chemioterapię, ale już dawno temu... Zniknęły nie tylko komórki nowotworowe, ale też bakteria, która znajdowała się we krwi chłopca.


We wtorek 20.10. 2015 Piotruś przeszedł skomplikowaną operację.
Chłopiec jest obecnie w śpiączce farmakologicznej, jego stan jest stabilny.


Zatrzymać cierpienie - Ostatnie marzenie umierającego chłopca...Czytaj tekst



źródło: TVP Poznań ,Fundacja Dziecięca Fantazja, Siepomaga

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.