Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180135 miejsce

Najciekawsze pozycje płytowe 2006 roku

Subiektywny ranking najciekawszych płyt, które ukazały się na naszym rynku w ubiegłym roku. Albumy obok, których nie można przejść obojętnie.

1. Mogwai – “ Mr. Beast Mogwai

To szokująco dobry album, zespół wydarzenie! Istnieją na rynku od 1996 roku, ale prawdziwą karierę zrobili po wydaniu w 2003 r. „Happy Songs For Happy People”. „Mr. Beast” jest potwierdzeniem wysokiej formy. Mało jest obecnie muzyki instrumentalnej, która byłaby, aż tak twórcza i wyjątkowa. Mogwai doszedł do perfekcji w umiejętnym kreowaniu nastroju i grze na ludzkich emocjach.

Szkoci pomogą nam odkryć na nowo muzyczne krainy, dotąd przez nas zapomniane, dzięki wprowadzaniu naszych uśpionych, szarych komórek w huśtawkę nastrojów.  Wiele w tym piękna i dojrzałości. Tylko dla wyrafinowanych gustów.

2. The Mars Volta – „Amputechture“ Mars Volta

 

Można by pomyśleć, że Mars Volta to nieźli popaprańcy, ich muzyka jest ciężko strawna, eksperymentatorska. Łączą w jedną całość elementy rocka psychodelicznego, hardcoru, free jazzu, co tworzy wybuchową mieszankę. W komponowaniu nie przestrzegają jakichkolwiek zasad i porządku. Mało jest ludzi, którzy dotrwają do końca ich płyty. Tego nie da się słuchać w samochodzie, a tym bardziej w środkach komunikacji miejskiej. Ich muzyka jest niespotykana i jedyna w swoim rodzaju. Na nowej płycie nadal idą drogą wyznaczoną, przez poprzedni, genialny krążek „De-Loused In The Comatorium”

3. TV on the Radio – “Return To Cookie Mountain” TV on the Radio

  TV on the Radio to chyba największe zaskoczenie roku. Nagrali płytę, która budzi duży respekt i szacunek w środowisku fonograficznym. Niemal we wszystkich rankingach podsumowujących ubiegły rok, znajduje się na wysokich miejscach. Nie ma w tym żadnego przypadku, bo to świetny krążek. Album, który nie nadaje się do masowej konsumpcji. Połączenie punku i elektroniki nigdy dobrze się nie sprzedawało. Co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że to wyjątkowe dzieło.

4. Beck – “ The Information” Beck

 

Beck to artysta spełniony. W swojej już dość długiej karierze obcował z niemal wszystkimi stylami muzyki – od popu, folku, przez blues, country do R&B i hip-hopu, nie zapominając również o rockowych korzeniach.  Widać wyraźnie, że Beck jest jednym z prekursorów alternatywnego grania. Po raz kolejny serwuje nam fachowy studyjny album, przepełniony psychodelicznym wyczuciem i przemyślaną aranżacją. 

5. Snow Patrol – “Eyes Open“Snow Patrol

 

Snow Patrol to zespół, który umiejętnie umie połączyć ambitne granie z sukcesem komercyjnym. Popularność zdobyli dzięki takim utworom, jak "Chocolate” czy „Run”  (z płyty Final Straw). Ich muzyka to kumulacja pozytywnej energii, niezwykle melodyjna, optymistyczna. Niemal każdy utwór z tego krążka to murowany hit. Warto sięgnąć  również po wcześniejsze ich dokonania.

6. Pearl Jam – “Pearl Jam” Pearl Jam

 

Pearl Jam to królowie grunge, brzmienia z Seattle. Artyści, których nie trzeba specjalnie przedstawiać,  bronią się muzyką i stylem niezmienionym pomimo tylu lat grania. Wracają po trzech latach milczenia i znów jest gitarowo, melodyjnie, po prostu doskonale. Nadal są zbuntowani i zaangażowani politycznie. 60 mln sprzedanych płyt (od dnia powstania zespołu) tysiące fanklubów, mówią za siebie. Ten zespół to nie przypadek.

7. Ms. John Soda – “Notes And The Like” Ms. John Soda

A o to moja perełka, zespół niszowy,  którego na pewno nie znajdziecie na sklepowych półkach. To ich pierwsza studyjna płyta. Gwarantują niezłą dawkę elektryzującego popu i prostej muzyki z delikatnym, subtelnym kobiecym głosem. Warto się trochę pomęczyć i zdobyć tę płytę.


8. Tool – 10,000 Days” Tool

Oczywiście w zestawieniu nie mogło zabraknąć nowej płyty Toola. Obecnie to oni nadają kształt i wytaczają standardy ciężkiego rocka. Na „10,000 Days” usłyszymy niezwykłe bogactwo dźwięków i masę pomysłów, które mogłyby zapełnić parę albumów. Jak zawsze jest agresywnie i głośno. Tajemnica ciągnie tajemnicę, a na czele stoi wokalista Keenan, którego głos nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.

9. Early Day Miners – “Offshore” Early Day Miners

  “Offshore” to taki minialbum, na którym znajduje się tylko 6 kompozycji. Swoją stylistyką nawiązują do najlepszych dzieł My Bloody Valentine czy Cocteau Twins. Trudno jednak uznać "Offshore" za kultową pozycję. Lecz  nie o to w tym chodzi. Ważne jest przede wszystkim świetne wykonanie i depresyjny charakter utworów, swoista melancholia i smutek. Ta muzyka płynie od brzegu do brzegu.

10. The Rapture – “Pieces Of The People We Love” The Rapture

 

 

The Rapture to przedstawiciele tzw. discopunku. Dużo tu elektroniki i syntezatorów połączone z gitarowym graniem. Z poprzednią płytą „Echoes” dumnie wkroczyli na klubowe parkiety. Muzyka, która świetnie nadaje się na imprezy, dzięki swojej niesamowitej energii i dynamice. Na “Pieces Of The People We Love” dalej trzymają się dyskotekowych rytmów. Chłopaki dążą do tego, aby każda impreza nie odbyła się bez ich udziału.

11. Deftones -  “Saturday Night Wrist” Deftones

 

Po genialnej płycie „White Pony” jednej z najlepszych jaka zagościła w moim odtwarzaczu Deftones postawił sobie tak wysoko porzeczkę, że sam nie jest w stanie jej przeskoczyć. Płyta “Saturday Night Wrist” niesie pewne nadzieje na powrót do elity, w szczególności utwór „Xerces”, który przypomina mi najlepsze dokonania tej kapeli. Deftones wybił się z wąskich ram nu-metalu i dzięki temu każdy jego nowy krążek zasługuje na uwagę. Porównywać ich do Limb Bizkit bądź Linkin Park było by krzywdzące.  Obecnie odpowiedniejsze wydaje się zestawienie z: Tool, Rage Against the Machine czy Faith No More.

11. Muse - „Black Holes and Revelations” Muse

  Muse to solidni kompozytorzy, ma się wrażenie, że ich muzykę tworzy robot, a nie człowiek. W związku z tym, w kierunku ich twórczości pojawiają się zarzuty, o brak ducha. Trudno się z tym nie zgodzić, jednak mimo tych wad Muse ma rzeszę oddanych fanów. Ich pozycja, którą wypracowali sobie na muzycznym rynku jest niezagrożona i co jakiś czas wydają kolejne płyty z interesującym gitarowym graniem. Bo z Muse to jest tak, jak z podróbką dolara, każdy wie, że jest ona fałszywa, ale nie można się nadziwić jak perfekcyjnie została sfabrykowana.

Warto również posłuchać:

Arctic Monkeys – “Whatever People Say I Am, That's What I'm Not”

The White Birch – “Come Up For Air”

Sofa Surfers – “Sofa Surfers”

Thom Yorke – “The Eraser”

The Veils – “Nux Vomica

Brak polskich artystów w rankingu nie znaczny wcale, że nasz rynek fonograficzny jest ubogi. Warto zwrócić uwagę na takie wydawnictwa jak:

Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach – „Lewa strona literki M”,

The Cars Is On – „Lake & Flames”,

Cool Kids of Death – „2006”,

są to pozycje na światowym poziomie, za które na pewno nie mamy się za co wstydzić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

+ ode mnie. Uwielbiam czytać pozytywne recenzje, nie rozumiem negatywnych. Czekam na następne teksty. Dałabym drugi plus za wszechstronność, ale mogę jeden... musi wystarczyć. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dołączam się, niezłe zestawienie, deftones i kombajn wymiata !!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny gust, gratuluje. Cieszy obecność Mars Volty - to przyszłość rocka niewątpliwie. Czuć na kilometr, że masz otwartą głowę, skoro obok Tool'a potrafisz postawić Beck'a, czy TV on the Radio :) Ja ostatnio gustuję w lżejszych rzeczach - jakieś jazz-hopy etc :) Ale fajnie że zrobiłeś ten ranking, na pewno skorzystam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.