Facebook Google+ Twitter

Najgorszy dzień w roku mamy za sobą!

Przedwczoraj był najgorszy dzień roku. Najgorsze było to, że już tydzień temu ogłoszono najgorszym dniem 19.01. To w TVN24. A przedwczoraj rano w Polsacie odtrąbiono datę 25.01. Nieźle, kryzys a tu aż dwa dni zamiast jednego.

Stało się to wczoraj rano o 8.52, ale dopiero teraz miałam odwagę o TYM napisać. Tak więc w poniedziałek dowiedziałam się, że "naukowcy są w stanie to (ścisłe określenie daty najgorszego dnia roku) udowodnić, nawet za pomocą wzoru matematycznego."

depresyjne czarne ptaki / Fot. Ewa SzafranowiczPoczułam się pozbawiona mojego konstytucyjnego i ludzkiego prawa do wolnego wyboru. Nie mogę już nawet powiedzieć, który dzień w roku jest dla mnie najgorszy. Fatalny, podły, zły, wredny, apatyczny, zasmucający? Niedługo U.E wystandaryzuje kalendarz moich nastrojów. Tak jak ustaliła co jest bananem a co nie wpisuje się w doktrynę banana, nie wyjaśniając do dziś kwestii klimatycznych, bezpieczeństwa energetycznego i innych takich "duperelek".

Więc jak to się stało?

Kto jest temu winien? "Wzór na najgorszy i najlepszy dzień w roku został opracowany w 2004 roku przez Cliffa Arnalla, współpracującego z Cardiff University. Twierdzi on, że biorąc pod uwagę kilka czynników, jesteśmy w stanie obliczyć taki dzień w roku." Psycholog twierdzi, że najgorszy dzień roku zwykle wypada w poniedziałek, wyznacza go moment, "gdy kumulują się wszystkie niekorzystne zdarzenia: niskie nasłonecznienie, świadomość niedotrzymania postanowień noworocznych, a także czas, który upłynął od Bożego Narodzenia, gdy kończą się terminy płatności pożyczek związanych z zakupami świątecznymi."

Tak, lubię te naukowe odkrycia. Już w czasach wczesnej młodości, dziadek depresyjna uliczka na Bielanach / Fot. Ewa Szafranowiczopowiadał mi o Wielkim Radzieckim Biologu Miczurinie, który wyhodował tak wielką truskawkę, że z niej spadł i się zabił. Potem tata zaśmiewał się rewelacją o toksycznych pomidorach. Zaśmiewał się i zajadaliśmy je cały sezon. Pyszne, nasycone słońcem, prosto z krzaka, ekologiczne... moje kubki smakowe mają jeszcze w pamięci esencjonalny zapach tych tomatów.

Urszula Agata Marczewska proponuje "wykorzystanie zimowego koszmaru w sposób produktywny" ( link).

Ale co ja mogę napisać?

Pociągów unikam, przecież wiem, że co czwarty stanie w szczerym polu. Romantycznie ośnieżony, tak jak w serialu na Romantica. Choć myślę, że atmosferze we wnętrzu ekspresu Wrocław - Warszawa bliżej jest gatunkiem do horroru. Odkopanie samochodu zostawiłam w gestii mojej drugiej lepszej (z charakteru) połowy. Dziecko, odpukać, zdrowe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.