Facebook Google+ Twitter

Najlepiej kogoś prawie zarżnąć

Albo popełnić jakikolwiek czyn wchodzący w zakres karalnych. Wtedy zajmą się nami przedstawiciele państwa: każą spać w czystej celi, dadzą dobrze jeść, nakażą regularne mycie i pozwolą hodować rybki w akwarium, oraz oglądać "Uwagę".

W przeciwnym wypadku na pomoc ze strony ludzi reprezentujących opiekę społeczną o nieco innym niż policja profilu działania nie ma co liczyć. Musi wkroczyć telewizja. Wizyta upierdliwej (sorry) dziennikarki i nachalnego operatora ukazuje nam pomoc społeczną w całej, płatnej z podatków ludzkich krasie: elegancki gabinecik, biurko, komputer, gadżety, wygodny fotel pod szacowną d...., Modne ubranie, ładne fryzury i malowane pazury. Oraz makijaż, spod którego wyziera urażona duma, bo zadają jakże nieeleganckie pytania, przerażenie - bo sprawa się rypła i leci w Polskę, i wreszcie niejaka ulga w momencie, kiedy można zwalić wszystko na "przepisy".

Wedle przepisów bowiem oraz sprawozdania sumiennej pracownicy, pani dyrektor stwierdza najbezczelniej w świecie, że "w zeszłym tygodniu wszystko było normalnie". W tym momencie już nie wiadomo, kto tu bardziej chory psychicznie. Czy nieszczęsna kobieta napełniająca mieszkanie odpadami po sam sufit, czy pani dyrektor "opieki” społecznej, która pobiera, zgodnie z przepisami pensję za wytworne istnienie. Wywózce kontenerów z nagromadzonym śmieciem asystują eleganckie panie z Sanepidu. Które boleśnie stwierdzają, że "musiały" uruchomić procedurę prawną. Asystując trzymają się przezornie w bezpiecznej odległości od procedury, robactwa i smrodu.

15 lat bezprecedensowej historii, która nie pozwala żyć współmieszkańcom chorej osoby, a przede wszystkim jej samej, pozbawionej światła, gazu i wody. Bo, jak zauważa inteligentnie jeden z urzędników zwierzęta na wsi mają lepsze warunki. Słusznie. Ale o te zwierzęta dbają jacyś ludzie mający nad zwierzętami litość.

Nad chorą osoba, która zamienia mieszkanie w rozsadnik zarazy i robactwa litości nie ma nikt. Podobno nie pozwalają na to przepisy. Syn, który na wszelki wypadek nie pokazuje twarzy wyczerpał wszystkie swoje możliwości. Ja mu wierzę. Została mu tylko jedna – poczekać na rozwiązanie sprawy przez tak zwane organa i – odziedziczyć mieszkanie.

Póki co, zatruci wyziewami robotnicy poszli odetchnąć świeższym powietrzem, panie urzędniczki powróciły do czystych gabinetów wkuwać na blachę przepisy, gapie poszli w swoją stronę, pozbawione wylęgarni robactwo miota się jak szalone bo mu zimno, a właścicielka mieszkania znajduje wreszcie wygodne miejsce do spania. Na uratowanych szmatach i podłodze.

Za kilka dni przyjdzie zapewne jakaś opiekunka, otworzy drzwi i stwierdzi że „wszystko jest normalnie”. Bo drzwi się już otwierają.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Tak mało wśród nas ludzi wrażliwych na cudze nieszczęście a jeszcze mniej wśród urzędników, nie mówiąc o bezdusznym prawie. Życzę powodzenia w walce z wiatrakami. Jak będzie trzeba wesprę słowem pisanym. Bo o patologiach w codziennym życiu i obowiązującym prawie trzeba pisać i zło piętnować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak zwykle +. Horror.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widziałam tylko kawałek wspomnianego programu. Koszmar.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.06.2007 13:39

(+) jak zwykle... perfekcja pur

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzeczywiście, ciągle wysokie loty z plusem!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.