Facebook Google+ Twitter

Najlepiej lubię grać solo - rozmowa z Georgem Elliasem

George Ellias jest młodym bluesowym artystą, mieszkającym w Los Angeles. Jego muzyka zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłem z nim porozmawiać. Oto efekty:

George Ellias, fot. Piotr Balkus / Fot. Materiały artysty - Wyglądasz jak młody Bob Dylan, brzmisz jak młody Bob Dylan, grasz na harmonijce jak on, masz go na Facebooku jako ulubionego artystę... Czy jest jakaś różnica między tobą a Bobem Dylanem?
(Śmiech)Tak, i to nawet ogromna. Wielu ludzi brało z niego przykład od lat 60. po dziś. Na przykład Roger McGuinn z The Byrds - długo można wymieniać. Dylan zainspirował mnie do tego, by jako dziecko wziąć w dłonie akustyczną gitarę. Skłoniło mnie do tego słuchanie jego płyt i piosenek takich jak "Lay Lady Lay", "Don't Think Twice" czy "It's Alright". Kiedy pierwszy raz usłyszałem te piosenki wiedziałem, że chcę grać na gitarze, takie same, akustyczne dźwięki. Od tamtej pory jednak nauczyłem się wiele. Leonard Cohen, Nick Drake, Simon & Garfunkel i cała masa artystów od których potem zacząłem się uczyć i którzy mieli na mnie wpływ.

Dlatego twoja muzyka jesty bardzo bluesowa, folkowa, bardzo country. Powiedziałbym: bardzo amerykańska...
Tak, blues i country to nasza muzyka. Jestem pewien że i w Europie wielu ludzi chce grać ten rodzaj muzyki, ale jakoś im nie wychodzi z prostego powodu - bo nie są Amerykanami. Jednak z drugiej strony, słyszałem na przykład że bluegrass był popularny w Japonii.

A jak byś porównał muzykę europejską i amerykańską? Czy któraś z nich jest wartościowsza?
Tak się składa że udało mi się być w Europie i muzyka stamtąd zainspirowała mnie w dużym stopniu. Lubię muzykę z Europy i to nawet bardzo. Ale powiedzieć że jest ona bardziej wartościowa od amerykańskiej nie byłoby prawdą.

Powiedziałbym że przez to że brzmi dla mnie, Amerykanina, obco, skłania mnie do tego, by słuchać jej pilnie. Zawsze byłem otwarty na inne muzyczne style, zwłaszcza te awangardowe. I to mnie intryguje.

Grasz, piszesz piosenki, śpiewasz. Zdaje się że do szczęścia potrzebujesz tylko harmonijki, mikrofonu i widowni...
To właśnie lubię w byciu artystą solo, że mogę robić wszystko sam i po swojemu. Już nie mogę się doczekać gdy wyruszę w trasę i będę mógł grać po różnych miastach. Nie powiem, lubię grać w zespole, ale solo daje więcej wolności. Choćby takiej, że mogę się przemieszczać szybciej i sprawniej.

Myślisz że muzyka może być panaceum na czasy kryzysu?
Myślę że tak. Muzyka posiada ogromną moc nad pokoleniami i nad ogółem ludzi. Ale to zajmuje trochę czasu zanim będzie można zobaczyć skutki. Z drugiej strony muzyka potrafi zdziałać cuda na ludzkiej duszy.

Twoja muzyka działa na moją duszę ogromnie, zwłaszcza piosenka "Ghost Town". Czy to utwór o miejscu gdzie mieszkasz? [George mieszka w Los Angeles - przyp. P.B.]
Dzięki za te słowa. Tak, ta piosenka jest o przeprowadzce. W okolicy gdzie mieszkam wszyscy niemal się wyprowadzili. Mam na myśli młodych ludzi. Pozostali tylko sami starzy (śmiech). Los Angeles to dziwne miejsce. Tutaj wszyscy ludzie żyją w pogoni za tym samym. To jest jak wyścig. I to jest okropne, gdy spotykasz ludzi którzy tu dopiero przyjechali, oni też są tacy sami. Mają tą agresywną, rozpanoszoną mentalność. To jest irytujące.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.