Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25971 miejsce

Najlepsze filmy science fiction. TOP 5

Lista zaledwie pięciu przebojów filmowych to nie lada wyzwanie. Ruchome obrazy w kategorii science fiction jakie przybliżyłem poniżej to dość subiektywny wybór i nie należy martwić się brakiem swoich ulubionych nieprawdopodobieństw.

Kinematografia bogata jest w dzieła, których twórcy za zadanie postawili sobie przedstawić to co uznajemy za niemożliwe i niewytłumaczalne. Wyobraźnia ludzka goszcząc w filmowym wymiarze wcale często zadaje ważne i trafne pytania oraz mniej lub bardziej trafnie przewiduje przyszłość. Nadzieje i przestrogi futurologów znajdują miejsce w produkcjach science fiction na podobnych zasadach jak najstarsze bajki, podania, mity. Nieśmiertelne morały i wzniosłe myśli świetnie odnajdują się w międzygwiezdnych awanturach, inwazjach kosmicznych intruzów lub dodają rumieńców kolejnej nieziemskiej zagładzie wraz z coraz wymyślniejszymi efektami audiowizualnymi.


5. "Metropolis"; reż. Fritz Lang; prod. Niemcy; premiera w 1927r.

"To chyba najgłupszy film" - H.G. Welles po amerykańskiej premierze "Metropolis"

Amerykański plakat niemieckiego filmu niemego pt. "Metropolis" wikipedia/public domain / Fot. Employee(s) of Universum Film AG or Paramount Pictures Prawdziwy klasyk. Uznawany za arcydzieło film przyniósł wpierw swoim twórcom wcale pokaźną klapę finansową. Ogromny budżet jaki pochłonęła produkcja nie wrócił do sejfów wytwórni wraz z procentami jakich można było spodziewać się za sprawą wizjonerskiego geniuszu Fritza Langa. Właściwe zainteresowanie i splendor nadeszły później. Jednakowoż, "Metropolis" budzi podziw rozmachem i grą wyobraźni, tym bardziej, że jest to film niemy, biało-czarny. Konturowość upiornej groteski jest przestrzenią w której nabiera dynamiki industrialny frenetyzm. Przypomina się zarazem, że jest to dzieło u schyłku niemieckiego ekspresjonizmu. Filmowe miasto przyszłości to dwupoziomowy model platformowego bytu, gdzie wyraźnie zarysowano podział. Podziemie jest miejscem dla robotników utrzymujących miasto, a na powierzchni żyją zarządcy. Bezwolni pracownicy są rękoma, a arystokraci mózgiem w molochu, którego obraz może zachwycać z uwagi na czas w jakim powstały ujęcia i efekty. Aglomeracja wydaje się być gigantycznym reaktorem atomowym. Zastrzeżenia "Metropolis" - kontroler moderacji reaktora herrhorn/CC2.0 / Fot. Sebastian Hornjakie odnoszono do filmu najczęściej tyczyły się samej fabuły. Z pewnym niezrozumieniem spotykał się wątek miłosny, który nachodził na panoramy narastającej konfrontacji pomiędzy zarządcami, a robotnikami. Za zbędne dłużyzny uważano też i inne sceny jakie obecnie budzą spore zaciekawienie. "Metropolis" było cięte, skracane, klejone i przemontowane mnóstwo razy. Film wyznaczył pewien kierunek dla science fiction i stał się wzorcowym w temacie kanonu tego gatunku. Był to czas kiedy zaczynał z wolna dochodzić do głosu o wiele mroczniejszy twór.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Niestety, za jedyną ciekawostkę dubbingowaną nadal uznaję enerdowskiego "Janosika" i kilka podobnych superprodukcji.

Pominąłem w "TOP 5" kilka tytułów jakich z pewnością oczekiwano, choćby "Gwiezdne wojny" czy "Obcy", zaś pamiętny serial "Kosmos 1999" był dla mnie jednakowoż mniej zjawiskowy od samego "Rubina 714D", którego gwarancja bezpieczeństwa dla użytkowników i dalszych sąsiadów mieściła się jedynie w rozumowaniu kategoriami science fiction.

Oczywiście, nie twierdzę, że "Metropolis" czy "2001: Odyseja kosmiczna" były filmami, które oglądałem w czasach kiedy owe dzieła miały swoją premierę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż, moje wspomnienie o pierwszej części Terminatora jest chyba mało ciekawe. Czekałem na projekcję w kinie w śródmieściu (dość obskurny lokal na parterze mocno już zużytej kamienicy z czasów Ziemi obiecanej) z biletem w kieszeni. Niestety zerwała się taśma w projektorze, a wtedy przydzielano tylko jedną kopię na każde kino. Obejrzałem go kilka lat później w telewizji po niemiecku. Niestety już nie pamiętam o czym to było.

Odyseja kosmiczna... Podobnie. W pamięci utkwił mi tylko zbuntowany komputer, ale to był wtedy dość często powtarzający się temat w kinematografii kraju, który postawił wszystko na komputery (i przegrał).

Dalszych trzech filmów z listy Szanownego Autora nie oglądałem, zaś pod wpływem powyższych omówień nadal nie mam na to ochoty. Oczywiście mógłbym napisać co moim zdaniem zasługuje na pamięć w tym gatunku. Kłopot w tym, że to wszystko lata siedemdziesiąte i wczesne osiemdziesiąte i... Komu by się to w ogóle chciało czytać? Czy ktoś, kto nie oglądał ich wtedy "na świeżo" jest w ogóle w stanie zrozumieć czym był dla odbiorców na niemal całym świecie taki np. Kosmos 1999? Sam tytuł brzmi już tak z myszką, że dla urodzonych po tej dacie jest to równie dalekie jak dla mnie był w tym czasie przełom XX i XXI wieku. Do tego dochodzą komputery bez grafiki, w dwóch barwach na monitorach kineskopowych, czarno-białe wideofony itp. Ach, jak ten czas leci! "Upływa szybko życie, przemija młodość w nas." - jak to śpiewano sto lat temu. Jedyna dziedzina, w której nic się nie zmieniło...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.