Facebook Google+ Twitter

Najlepszy polski film od czasów "Domu złego". Premiera "Róży" 3 lutego

Od dziś w kinach „Róża” Wojciecha Smarzowskiego. To film ewidentnie przełomowy, jeden z najważniejszych polskich filmów po transformacji. Gdyby nie „W ciemności” – byłby niekwestionowanym polskim kandydatem do Oscara.

 / Fot. .Kandydatem oczywiście z marszu skreślonym przez Akademię ze względu na zbytnie zanurzenie w polskości, a zbyt mały uniwersalizm, ale kandydatem z naszej perspektywy jak najbardziej zasłużonym.

„Róża” to niespodzianka dla widzów poprzednich filmów Smarzowskiego. „Wesele” i „Dom zły” przedstawiały krytykę polskości w jej najbardziej prowincjonalnym wymiarze. Reżyser nie kpił z polskiej wsi jako takiej, ale zaklinał w niej największe polskie traumy, pijaństwo, małostkowość, zepsucie, małe, drobne zdrady. O ile „Wesele” omawiało przełom lat 90. i początku wieku XXI., „Dom zły” lat 70. i 80., to najnowsza produkcja cofa się aż do powojennego przełomu lat 40. i 50. (czy idąc tym tropem kolejny film będzie dotyczył przełomu XIX i XX wieku?).

„Róża” jest obrazem, w odróżnieniu od poprzednich, utrzymanym w tonacji zupełnie serio. Akcentów satyrycznych czy czarno-komediowych w stylu Coenów (od których roiły się poprzednie) trudno się tu doszukiwać. Smarzowski powraca do korzeni PRL-u jednocześnie rozliczając się w bardzo udany sposób z wyklętym mitem AK. Po wojnie AK-owcy skazani byli na tendencyjny wizerunek. Albo obrazowano ich jako wrogów ideologicznych, brawurowych, acz pogubionych chłopców skazanych na śmierć na śmietniku historii jak we wczesnych filmach Wajdy, albo na los niemniej tragiczny, acz nieco dostojniejszy jak w produkcjach telewizyjnych ostatnich lat („Generał Nil”). Tak, czy tak ich heroizm skazany był na ludzkie niepowodzenie.

„Róża” jest pod tym względem (kontr)rewolucją. Pokazuje AK-owca jako samotnego kowboja wymierzającego sprawiedliwość na Dzikim Wschodzie jak kiedyś Bruno O’Ya w „Wilczych Echach”. To długo wyczekiwane polskie „Bękarty wojny” – mamy tu AKowca rozprawiającego się ze zdegenerowanymi hordami upodobnionych do wilków sowietów. Oczywiście mówię dość skrótowo i schematycznie, bo zachowane są tu proporcje, ale całość ma dla AK wydźwięk pozytywny.

Jednocześnie jednak „Róża” odbiega zdecydowanie od easternowej sztampy. Podział na dobrych i złych klaruje się bardzo stopniowo. Główny bohater, Tadeusz, grany przez nagrodzonego w Gdyni Marcina Dorocińskiego jest wojennym wdowcem, wydostającym się ze zrujnowanej Warszawy tuż po nieudanym powstaniu i niemniej szczęśliwym styczniowym „wyzwoleniu”. Osiedla się na Mazurach, Ziemiach Odzyskanych, gdzie pragnie odpocząć , ale zasadniczo trafia z deszczu pod rynnę. Znajduje się w samym oku cyklonu
- dookoła nowe władze prześladują nie tylko byłych AK-owców nie chcących podpisać lojalek, ale i mniejszość etniczną Mazurów, do których należy tytułowa Róża (Agata Kulesza, czapki z głów), wdowa u której zamieszkuje weteran.

Historia wdowieństwa Róży jest bardzo poszlakowa, jej mąż widziany jest jednorazowo na zdjęciu. Przyznaję bez bicia, że nie rozpoznałem w jakim mundurze na fotografii był ów mąż, kto nazwie mnie ignorantem temu rzeknę, że zdjęcie było średnio wyraźne. Czy wcielono go przymusowo do polskiej armii, czy jakimś trafem do Wermachtu (w końcu pochodził z Mazur, przed wojną w dużej części niemieckich) nie ważne, jakimś trafem losy połączyły obu żołnierzy.

Tadeusz jedzie więc do Róży, żeby powiedzieć jej, że jej mąż nie żyje. Sądzę, że nawet gdyby był to żołnierz Wermachtu, dodawałoby to roli Dorocińskiego szlachetności, a Kuleszy specjalnie nie szkodziło w odegraniu uniwersalnego uczucia do osoby dzielącej podobną stratę. Ich relacja zaczyna kwitnąć (bez kiczowatego recenzenckiego porównania) – jak róża.

Smarzowski buduje napięcie w filmie bardzo sprawnie… Zanim bohater wchodzi do wsi natyka się na porzuconą broń. Wiemy, że prędzej, czy później broń owa wypali. Relacja między Dorocińskim a Kuleszą jest platoniczna, a jednak nie czuć w niej harlequinowego kiczu, bo wszystko jest rozegrane w detalach i w bardzo wiarygodny sposób, (co Dorociński udowadniał już wcześniej wespół z Patrycją Soliman w „Ogrodzie Luizy”).

W takim filmie nie może być oczywiście mowy o poprawności politycznej. Nie ma tu dobrych Rosjan, ja chociażby w ostatnim „Katyniu”, czy „Bitwie warszawskiej 1920”, gdzie zachowano pozory, ale co jest zastanawiające to fakt, że owa polaryzacja wcale nie razi. Bardzo zły, zezwierzęcony Rosjanin (Ery Lubos) polujący na Kuleszę jak wilk na owcę – jest rewelacyjny. Podobnie Szymon Bobrowski jako zdeklarowany komunista tak przekonująco próbuje zwerbować Tadeusza do współpracy, że tym trudniej się nadziwić odmowie. Z dobrych ról wymienię też duet Jacka Braciaka i Kingi Preiss w roli sąsiedzkiego małżeństwa, rodem z Kresów.

To najważniejszy polski film ostatnich dekad. Film, na który niektórzy Polacy czekali od lat 40. Nawet jeżeli przygnębia swoją ciężkością (bohaterowie ze szczególnym uwzględnieniem postaci Agaty Kuleszy sporo cierpią), to ostatnie kadry pozostawiają widzom nadzieję… A jak można to sprawdzić samemu - żaden film legendarnego Wajdy takowej nadziei nie pozostawiał. Smarzowski wypełnia więc sporą niszę. Oby tylko nie doczekał się teraz potopu marnych naśladowców.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Biri Bomba
  • Biri Bomba
  • 06.02.2012 16:37

"Osiedla się na Mazurach, Ziemiach Odzyskanych, gdzie pragnie odpocząć" - i w tym miejscu przestałem czytać... Tadeusz nie pojechał na Mazury "odpoczywać", jako AKowiec pojechał się tym ukryć, licząc na to, że uda mu się zataić swoją tożsamość, co w nowej Polsce było wyjątkowo niefartowną sytuacją. To nie miała być sielanka ani piknik, tylko walka o przeżycie!

Nie komentuję braku wiedzy o podstawowych faktach z historii (no naprawdę, po Czterech pancernych i Stawce większej niż życie ktoś nie jest jeszcze w tym kraju w stanie rozpoznać munduru niemieckiego żołnierza?), ale akurat to, że główny bohater nie pojechał tam na żagle naprawdę wiadomo bezpośrednio z filmu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.