Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10469 miejsce

Najmniejsza rzecz, jakiej polityk nie może zrobić

Jeśli ten rząd nie spełni części swoich obietnic wyborczych, to będzie to skutkiem zmieniającej się sytuacji, a nie zaniedbań ze strony rządu. Taki wniosek nasuwa się, kiedy czytamy, jak własne deklaracje traktuje minister Schetyna.

Rządząca koalicja podejmuje na co dzień wiele ważnych decyzji, a jej przedstawiciele składają ważne i dobrze brzmiące w telewizji deklaracje i obietnice. Media, zwykle uśpione tą kołysanką zręcznego PR, tylko od czasu do czasu nagle doznają spektakularnego przebudzenia. Tak było i w przypadku opisanym poniżej.

Na początek przypomnijmy wypowiedź wicepremiera, ministra spraw wewnętrznych i administracji, Grzegorza Schetyny, z 28 marca 2008 roku: - To kwestia solidarności z Tybetem, my ludzie "Solidarności" jesteśmy to winni. To najmniejsza rzecz jaką możemy zrobić - powiedział Piaseckiemu wicepremier na temat zbliżających się Igrzysk. Schetyna stwierdził również, że żaden minister z rządu Tuska do Pekinu nie pojedzie.

Teraz przypomnijmy informację sprzed 10 dni: "Wicepremier Grzegorz Schetyna i minister sportu Mirosław Drzewiecki polecieli do Pekinu. Będą tam rozmawiać z chińskimi firmami, zainteresowanymi współpracą przy budowaniu polskich stadionów i infrastruktury."

Na koniec przeczytajmy, co ma do powiedzenia na ten temat sam Schetyna: Taka była sytuacja, sytuacja się zmieniła (...) Nie mam poczucia wstydu. - To nie była moja decyzja, tylko decyzja MSZ, a obecność moja i ministra sportu była potrzebna - dodał.

W polityce sytuacja lubi się często zmieniać. Mieliśmy przecież obiecaną drugą Irlandię, potem śpiewano, że mamy raczej "czeski film". Biorąc pod uwagę wciąż rosnącą ilość obietnic przedwyborczych, jaką składają partie podczas kampanii wyborczych, sytuacja będzie się w przyszłości zmieniać coraz częściej i radykalniej. Miejmy nadzieję, że nie będziemy się tłumaczyć w przyszłości, że owszem, mieliśmy wybudować te stadiony, ze względu na które sam wicepremier poświęcił się i zmusił do podróży do Chin, ale...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Dalej piszę o tym samym, Grzesiek. Nie rozumiesz - trudno :) Ale pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adamie, jednego nie rozumiem. Wydawało mi się, że nawoływałeś do wyłączania telewizora, a bojkot Chin jako takich uważałeś za nierealny. Coś mi się pomyliło?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Polityka nie lubi prawdy, zaś prawda nie lubi polityki."
Plus za tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wniosek: przedterminowe wybory usprawiedliwiają wszystko to, co zostalo obiecane, a nie zrobione. Wtedy wszystkiemu sa winni ONI.
Kogoś mi to przypomina. :)

Pierwszy lepszy cytat z losowania w ciemno: http://www.pis.org.pl/article.php?id=3908

J.P.: Czy prokurator generalny powinien zająć się sprawą zmarnotrawienia pieniędzy z publicznej zbiórki - mówię o świadectwach NFI zbieranych na ratowanie stoczni gdańskiej przez Radio Maryja. Pieniądze z tych świadectw zostały utopione na giełdzie. Redemptoryści potwierdzają tę informację Gazety Wyborczej.
P.G.: Ja zapoznałem się z tym artykułem w sobotę. Uważam, że powinno być złożone pełne wyjaśnienie przez drugą stronę. Znam obraz jednostronny na razie.

J.P.: Ojcowie Redemptoryści wyjaśniają i potwierdzają informację.

P.G.: Ja bym bardzo chciał uzyskać bezpośrednią informację, a nie za pomocą GW co robią ojcowie Redemptorysci. W związku z tym sprawa na pewno powinna być wyjaśniona, powinno być zbadane czy było to działanie o charakterze zaniechania pewnej należytej staranności i dopiero wówczas powinno być rozważane czy wszcząć postępowanie czy nie. Zawsze takie sprawy podlegają pewnym wyjaśnieniom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Za prawdę, chociaż oklepaną.
Każdy obiecywać potrafi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Schetyna nie był nigdy we Wrocławiu specjalnie lubiany. Raczej nie podejrzewałbym go o wielkie zapasy wstydu. To tylko przykład, jak wszystko wokół IO w Pekinie się toczyło. Najpierw szum, potem delegacje. Przedstawiciele tego rządu lubią rzucić raz na jakiś czas chwytliwe hasełka, a media potem rzadko rozliczają. Chyba, że przepaść między deklaracją a prawdą zieje tak szeroko, jak w tym przypadku.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.09.2008 13:34

Kiedys, podczas burzliwych obrad Bundestagu zarzucono pewnemu mowcy klamstwo, twierdzac, ze przeciez przed kilkoma dniami mowil zupelnie cos innego. Nie pamietam jego nazwiska i nie pamietam, jaka orientacje polityczna reprezentowal. Pamietam za to jego odpowiedz na krytyke. W brzmieniu oryginalnym: "Was interessiert mich mein Geschwätz von gestern?"; w tlumaczeniu: "a co mnie obchodzi, co gadalem wczoraj?"

Nie stac mnie juz nawet na wspolczucie... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.