Facebook Google+ Twitter

Najmniejszy polski dzięcioł

Jest niewiele większy od sikorki. Dzięki specyficznemu ubarwieniu i sposobie żerowania, nie sposób go pomylić z jakimkolwiek innym ptakiem

Dzięciołek (Dendrocopos minor) / Fot. Artur HampelDzięciołek (Dendrocopos minor), jest najmniejszym ze wszystkich zamieszkujących Polskę gatunkiem dzięciołów. Wielkością zbliżony jest do sikorki i też w towarzystwie sikorek lubi przebywać. Zwłaszcza zimą.

Dzięciołek jest tak drobnym ptakiem, że w odróżnieniu od innych, większych dzięciołów nie penetruje on pnia drzew a gałęzie, nawet te bardzo cienkie.

Dzięciołka możemy spotkać niemal w całej Polsce za wyjątkiem gór, najczęściej jednak na niżu w środkowej i środkowo-zachodniej części Wielkopolski (dolina Noteci i Odry). Należy zaznaczyć jednak, że jego występowanie nie jest zbyt liczne.

Lubi lasy liściaste i doliny rzek. Nie unika też terenów zabudowanych, stąd też możemy go zaobserwować na terenach podmiejskich jak i w samym mieście, gdzie żeruje nawet na pojedynczo rosnących drzewach (przykładem są załączone zdjęcia, wykonane w miejscowości Chwaszczyno, gdzie dzięciołek żerował na pojedynczo rosnącej topoli)

Dzięciołek (Dendrocopos minor) / Fot. Artur HampelDzięciołki nie są Dzięciołek (Dendrocopos minor) / Fot. Artur Hampelptakami specjalnie płochliwymi. Jeżeli obserwator będzie się zachowywał właściwie - to znaczy nie będzie wykonywał gwałtownych ruchów - to może go spotkać miła niespodzianka, którą będzie towarzystwo tego sympatycznego ptaka w odległości mniejszej nawet, niż dwa metry od obserwatora. Pod względem płochliwości wydaje się być mniej ostrożny od sikorek i nie boi się podlatywać blisko człowieka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Dziękuję, rozumiem, będę wypatrywał na naszym portalu pańskiego artykułu...:) Cieplutko pozdrawiam...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sikory, to dość niezwykłe ptaki i szkoda by było odpowiadać w kilku zdaniach. Tym bardziej, że w Polsce jest kilka gatunków sikor. Będzie art :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, lubię pozyskiwać wiedzę z pańskich materiałów bo jest obrazowa i potrafi przemówić do czytelnika i dobrze. Ja z konieczności zainteresowałem się ptakami i nie tylko, Jak na działce budowałem piętrową werandę. Budowałem ją od wczesnej wiosny do jesieni. Poranny śpiew ptaków ptaków budził mnie, choć budzenia u nich nie zamawiałem. Miałem całkiem inne życie, nowe, bo żyłem "w symbiozie" z tymi zwierzakami. Na strychu miałem duże gniazdo szerszeni, które początkowo mnie atakowały, dwa nawet użądliły, ale po trzech tygodniach, jakby dały mnie spokój. Myślę, że się do mnie przyzwyczaiły. Widocznie nie groźny dla nich byłem. Nienawidziły hałasu wiertarek, pilarek itp., dlatego większość prac robiłem na zewnątrz.
Ptaki wyjątkowo polubiłem. Z resztek mat. zrobiłem im karmniki, poidełka i w wolnej chwili odpoczynkowej, zacząłem je obserwować a było co. Jakie one mnie tam "przedstawienia" odwalały, to głowa mała. Najadły się, napiły, to i humor im wrócił, jakby chciały podziękować za jadło, sam nie wiem. Miałem na co oglądać, bo telewizji nie miałem.
Wiele ptaków grupowo przylatywało i razem jadły, ale nie sikory...Choć przyleciało sikor wiele, to jadały pojedynczo, czasami po dwie, ale gdy karmnik był duży. Reszta sikor siedziały w pobliżu, czekając na na wolny karmnik...Ciekawe ??? Czy one się nie "kochają", czegoś boją...proszę podpowiedzieć. Ciekawe, jak one gniazdują ? Czy też się siebie się siebie boją ??? Interesuje mnie to. Panie Arturze, proszę mi podpowiedzieć, bo to ciekawe...Serdecznie pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z przyjemnością czyta się Pana artykuły, są wyjątkowe. Ptaki , nie powiem, ale bardzo lubię...Codziennie je widuję, bo na działce je dokarmiam. Jest na co popatrzeć. Nawet mają swoje godzimy "obiadowe" i jak się cieszą...chociaż sikorki, coś za sobą nie przepadają, najadają się pojedynczo, odlatują a następne na gałęziach, czekają na "swoją kolejkę" do karmnika...to ciekawe ? Czyżby się nie lubiły ? Sam nie wiem. Jeszcze ich nie "rozgryzłem".
Jeśli chodzi o tego małego dzięciołka, to nie miałem szczęścia spotkać go na naszych drzewach, ale kto wie ? Może kiedyś szczęście mnie dopisze...Dzięki, Panie Arturze za pozyskaną wiedzę o tym najmniejszym, pięknym dzięciole...Pozdrawiam i piąteczkę zostawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawe są te artykuły Pana Artura o ptakach, które mnie pasjonują, choć nie mam czasu, by bardziej się nimi zająć. W mojej szkole realizowany jest obecnie projekt "Rok trznadla". Może coś o nim (tj. o trznadlu) następnym razem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje mi się, że widziałam dzięciołka w dolinie Gwdy (dopływ Noteci).

Komentarz został ukrytyrozwiń

A dlaczego nie podał Pan pełnej nazwy Polskiej tego jego mością dzięciołka . Dzięcioły lubię , a łatwo o nich się dowiedzieć gdy solidnie wykonuje swoja robotę , jest nazywany lekarzem , kowalem . Rzadziej spotykam dzięciolą zielonego , on lubi przebywać w lesie i trzeba cicho podchodzić gdy się go słyszy , ma piękną barwę zieloną i jest większym od czerwonego .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.