Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3374 miejsce

"Najpierw chleb, potem kultura". Rękodzieło regionalne dziś

Od kilkudziesięciu lat, natarczywa ekspansja produktów popkultury zmieniła tradycyjne gusta Polaków. Te rewolucyjne przemiany dotknęły boleśnie zwłaszcza twórców zajmujących się rękodziełem regionalnym. O sytuacji twórców ludowych na Kaszubach rozmawiam z przedstawicielami tej grupy, Mirosławą i Janem Kazana.

Charakterystyczne dla regionu kaszubskiego i szeroko znane są hafty, rzeźba w drewnie, garncarstwo, malowanie na szkle. Państwo zajmujecie się dość nietypową twórczością.
Mirosława i Jan Kazana / Fot. Fot. Stefania NajsarekMirosława Kazana: - Tak, ja zajmuję się lalkarstwem, a mąż, wyrobami przedmiotów z rogu. Jako jedyna w regionie, ubieram laleczki w ludowe stroje kaszubskie. Oczywiście, lalki kupuję od polskiego producenta, ponieważ muszą odpowiadać określonym parametrom, jak sylwetka, "uroda"; żadna chińszczyzna!

Rozumiem. A ubranka?
Laleczka "półprodukt" / Fot. Stefania NajsarekMirosława Kazana: - Właśnie ubranka, to już wyłącznie moje dzieło. Rozpoczynałam swoją działalność w latach dziewięćdziesiątych, kiedy dostępność potrzebnych mi materiałów i drobiazgów zdobniczych, była dość ograniczona. Z pewnym trudem zdobywałam, i to nie zawsze odpowiednie materiały. By osiągnąć zamierzony efekt, konieczne było zaangażowanie własnej fantazji, precyzji i staranności.
Musi pani wiedzieć, że moje laleczki oprócz efektownego stroju, ubieram także w bieliznę.
Wszystkie części spodniej i wierzchniej odzieży, wiernie naśladują składowe tradycyjnego ubioru Kaszubki.

Mogę sobie wyobrazić dostosowanie stroju do rozmiaru laleczki, ale już trudniej, pomysł zdobienia elementów ubioru.
"Księżniczka" Damroka i Damy Dworu / Fot. Fot. Stefania NajsarekMirosława Kazana: - To wymagało pogłębienia posiadanej przeze mnie wiedzy (śmiech). Nie wystarczyło obejrzenie kilku ludowych "kreacji" u zaprzyjaźnionych sąsiadek. Korzystałam z dostępnej literatury, starych czasopism oraz wzorów kaszubskich haftów ludowych, których charakterystyczne, zminiaturyzowane elementy kopiowałam, a następnie umieszczałam na odzieży laleczek.

Laleczki są niezwykle oryginalne i urodziwe; takie, zapamiętane z dzieciństwa. Wtedy jeszcze Barbie nie ubiegała się o wizę do Polski, a zagraniczni turyści zachwycali sie kaszubską Damroką [legendarna kaszubska księżniczka - przyp. aut.] Teraz, widuje się Panią jedynie na festynach, kiermaszach. Czy istnieje jeszcze jakaś forma promocji Damroki?
"Księżniczka" Damroka / Fot. Stefania NajsarekMirosława Kazana: - Przyznam, że w tej chwili, ze względu na nieopłacalność tego zajęcia, traktuję je jako hobby. Oprócz możliwości festynowo-kiermaszowych, gdzie bywamy z mężem raczej z powodów towarzyskich, uczestniczę w spotkaniach z dziećmi na zaproszenie kierownictwa szkół. Sprawia mi to satysfakcję, bo widzę zainteresowanie laleczkami.

Należy żałować, że wszechobecny kicz i sztampa, wypierają oryginalne, estetyczne wzornictwo ludowe.
Przed laty, liczne sklepy "Cepelii" rozprowadzały wyroby rękodzieła ludowego, czy obecnie twórcy nie wykorzystują tej drogi zbytu?

Jan Kazana: - Współpraca z "Cepelią" nie układa się pomyślnie. Warunki, jakie proponuje twórcom, dawno już przestały być zadowalające. Nie poprawił sytuacji twórców, opracowany w 1997 roku przez rząd Włodzimierza Cimoszewicza "Program ochrony ginących zawodów". Dziś, z ambitnego projektu pozostało działające w ramach Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Stowarzyszenie Twórców Ludowych, które dokumentuje i archiwizuje zjawiska kultury ludowej, w
rejestrze, w którym i my z żoną figurujemy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Pani Alina Wierzbicka wykonała ponad dwa tysiące lalek a duża część uznana za dzieła sztuki. Otrzymała propozycję szycia ubiorów krakowskich dla lalek. Zakupiono materiały i okazało się że jest to praca nie twórcza, tylko wyrobnicza. Praca według wzorów i osoba która tworzy, zaczyna się dławić i męczyć tym co robi. Jej stałe ekspozycje wystawowe znajdują się w muzeach lalek w Trzebiatowie, Stargardzie Szczecińskim i w Penemunde k/Świnoujścia. <a href="link Każda lalka wykonana spośród dwóch tysięcy jest niepowtarzalna, jest inna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję bardzo za opinie; cieszy mnie, że nie tylko dla mnie sprawa twórców ludowych jest godna zainteresowania. Tu tkwią rezerwy, które można z pożytkiem dla ludzi i kraju wykorzystać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo mi się podoba sztuka ludowa, często jeśli tylko mam okazję zaglądam na stragany z ludową twórczością:) http://rekadzielo.eu/ zapraszam na stronę ludzi z Jonkowa:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To smutne bardzo. Czy dziś metodą na przetrwanie rękodzieła jest tylko tworzenie "Cepelii XXI wieku" - łączącej chińszczyznę z naszymi ludowymi cudeńkami - link ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za bardzo ciekawy artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy temat mało znany przeciętnemu zjadaczowi chleba. Kiedyś działalność w sferze kultury, w tym ludowej, była opłacalna, dochodowa. Dziś skomercjonalizowanene życie przestało się opłacać niemal w każdej sferze. Chyba że uda się należeć do jakiejś wpływowej koterii - wtedy opłacalna i okrzyczana "dziełem" może być nawet największa "chała". Pieniądz przestał trafiać do utalentowanych twórców - dzielony jest według "miejsca siedzenia".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znakomity artykuł o dużych walorach poznawczych zwłaszcza ludzi zamieszkałych daleko od Kaszub. Rękodzieło, twórczość ludowa upada... To akurat teraz u nas taka norma - bo co w Polsce nie upada?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.03.2009 13:45

Wszelka twórczość wzięła się z kultury ludowej. Pamiętam czasy, w których - na przykładzie Wielkiej Kielecczyzny - dbano o kapele udowe, twórczość ludową, garncarzy, rzeźbiarzy, artystycznych kowali.... Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego - skutecznie odcięło się od korzeni kulturalnych Polski; zaś twórcy ludowi przede wszystkim walczą o przeżycie. Żyliśmy ambitniej.... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie taką lalkę. akurat Łowiczankę dostała moja córka 25 lat temu. Ma ją do dziś. Ukaochana to była lalka. Ruda zamykała oczy;( bo już przestała) Dzis stoi dumnie na półce pod półką. aby mniej się kurzyła. Nadal jest piękna. Kolorowo ubrana. Prawdziwe arycydzieło. Tych lalek rozdałam tutaj kilka. W prl były bardzo drogie , ale wówczas to były dolarowe grosze.
A wracająć do ocalania od zapomnienia.
To widziałam w Wadowickim i Andrychowskim IZBY Regionalne. Są tam przedmioty strego rękodzieła i rzemiosła. Niby nie jest to muzeum, ale coś jakby. Muzealne Izby Regionalne.
Młodzież szkolna przychodzi tam tkać, piec chleb , oraz inne rękodzielnicze inne zajęcia.
Uczą się historii regionu od praktycznej strony.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • A E
  • 13.03.2009 11:02

duzy plus za ciekawy temat

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.