Pozycja materiału w rankingach:
Od kilkudziesięciu lat, natarczywa ekspansja produktów popkultury zmieniła tradycyjne gusta Polaków. Te rewolucyjne przemiany dotknęły boleśnie zwłaszcza twórców zajmujących się rękodziełem regionalnym. O sytuacji twórców ludowych na Kaszubach rozmawiam z przedstawicielami tej grupy, Mirosławą i Janem Kazana.
Mirosława Kazana: - Tak, ja zajmuję się lalkarstwem, a mąż, wyrobami przedmiotów z rogu. Jako jedyna w regionie, ubieram laleczki w ludowe stroje kaszubskie. Oczywiście, lalki kupuję od polskiego producenta, ponieważ muszą odpowiadać określonym parametrom, jak sylwetka, "uroda"; żadna chińszczyzna!
Mirosława Kazana: - Właśnie ubranka, to już wyłącznie moje dzieło. Rozpoczynałam swoją działalność w latach dziewięćdziesiątych, kiedy dostępność potrzebnych mi materiałów i drobiazgów zdobniczych, była dość ograniczona. Z pewnym trudem zdobywałam, i to nie zawsze odpowiednie materiały. By osiągnąć zamierzony efekt, konieczne było zaangażowanie własnej fantazji, precyzji i staranności.
Mirosława Kazana: - To wymagało pogłębienia posiadanej przeze mnie wiedzy (śmiech). Nie wystarczyło obejrzenie kilku ludowych "kreacji" u zaprzyjaźnionych sąsiadek. Korzystałam z dostępnej literatury, starych czasopism oraz wzorów kaszubskich haftów ludowych, których charakterystyczne, zminiaturyzowane elementy kopiowałam, a następnie umieszczałam na odzieży laleczek.
Mirosława Kazana: - Przyznam, że w tej chwili, ze względu na nieopłacalność tego zajęcia, traktuję je jako hobby. Oprócz możliwości festynowo-kiermaszowych, gdzie bywamy z mężem raczej z powodów towarzyskich, uczestniczę w spotkaniach z dziećmi na zaproszenie kierownictwa szkół. Sprawia mi to satysfakcję, bo widzę zainteresowanie laleczkami.Zobacz także:
Artykuły
(109)
Galerie
(34)
Średnia ocen
(4.75)
Miejscowość: Borkowo | Kraj: Polska
O mnie: Jestem ..... i to sobie cenię!
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Piotr Wierzbicki 04.01.2010 14:01
Pani Alina Wierzbicka wykonała ponad dwa tysiące lalek a duża część uznana za dzieła sztuki. Otrzymała propozycję szycia ubiorów krakowskich dla lalek. Zakupiono materiały i okazało się że jest to praca nie twórcza, tylko wyrobnicza. Praca według wzorów i osoba która tworzy, zaczyna się dławić i męczyć tym co robi. Jej stałe ekspozycje wystawowe znajdują się w muzeach lalek w Trzebiatowie, Stargardzie Szczecińskim i w Penemunde k/Świnoujścia. <a href="link Każda lalka wykonana spośród dwóch tysięcy jest niepowtarzalna, jest inna.
Stefania Najsarek 17.03.2009 08:29
Dziękuję bardzo za opinie; cieszy mnie, że nie tylko dla mnie sprawa twórców ludowych jest godna zainteresowania. Tu tkwią rezerwy, które można z pożytkiem dla ludzi i kraju wykorzystać.
Anna Snochowska 14.03.2009 15:15
Bardzo mi się podoba sztuka ludowa, często jeśli tylko mam okazję zaglądam na stragany z ludową twórczością:) http://rekadzielo.eu/ zapraszam na stronę ludzi z Jonkowa:)
Jolanta Paczkowska 13.03.2009 20:23
To smutne bardzo. Czy dziś metodą na przetrwanie rękodzieła jest tylko tworzenie "Cepelii XXI wieku" - łączącej chińszczyznę z naszymi ludowymi cudeńkami - link ?
Bogusław Sielecki 13.03.2009 17:00
Ciekawy temat mało znany przeciętnemu zjadaczowi chleba. Kiedyś działalność w sferze kultury, w tym ludowej, była opłacalna, dochodowa. Dziś skomercjonalizowanene życie przestało się opłacać niemal w każdej sferze. Chyba że uda się należeć do jakiejś wpływowej koterii - wtedy opłacalna i okrzyczana "dziełem" może być nawet największa "chała". Pieniądz przestał trafiać do utalentowanych twórców - dzielony jest według "miejsca siedzenia".
Monika Ciwis 13.03.2009 13:59
Znakomity artykuł o dużych walorach poznawczych zwłaszcza ludzi zamieszkałych daleko od Kaszub. Rękodzieło, twórczość ludowa upada... To akurat teraz u nas taka norma - bo co w Polsce nie upada?
Autor usunął profil 13.03.2009 13:45
Wszelka twórczość wzięła się z kultury ludowej. Pamiętam czasy, w których - na przykładzie Wielkiej Kielecczyzny - dbano o kapele udowe, twórczość ludową, garncarzy, rzeźbiarzy, artystycznych kowali.... Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego - skutecznie odcięło się od korzeni kulturalnych Polski; zaś twórcy ludowi przede wszystkim walczą o przeżycie. Żyliśmy ambitniej.... Marr
BARBARA Romer Kukulska 13.03.2009 13:41
Właśnie taką lalkę. akurat Łowiczankę dostała moja córka 25 lat temu. Ma ją do dziś. Ukaochana to była lalka. Ruda zamykała oczy;( bo już przestała) Dzis stoi dumnie na półce pod półką. aby mniej się kurzyła. Nadal jest piękna. Kolorowo ubrana. Prawdziwe arycydzieło. Tych lalek rozdałam tutaj kilka. W prl były bardzo drogie , ale wówczas to były dolarowe grosze.
A wracająć do ocalania od zapomnienia.
To widziałam w Wadowickim i Andrychowskim IZBY Regionalne. Są tam przedmioty strego rękodzieła i rzemiosła. Niby nie jest to muzeum, ale coś jakby. Muzealne Izby Regionalne.
Młodzież szkolna przychodzi tam tkać, piec chleb , oraz inne rękodzielnicze inne zajęcia.
Uczą się historii regionu od praktycznej strony.
S. Korn. 13.03.2009 12:51
Wyroby cepeliowskie w czasach minionych były wizytówką Polski na świecie, a twórcy ludowi byli nieźle opłacani, bo był popyt na te wyroby. Co się stało, że nagle zmalał popyt na kaszubską Damrokę, choć wcale nie jest mniej urodziwa niż Barbie ? Chleba przecież nam przybyło, sądząc po pułkach sklepowych... Myślę, że rękodzieło regionalne pada na naszych oczach na skutek niewłaściwej polityki ....
Znakomity wywiad, dokument czasów ... +++
"Kościół naszym domem" - Piekary Śląskie - 27 maja 2012 r.
(odsłon: +545)