Facebook Google+ Twitter

"Najpierw chleb, potem kultura". Rękodzieło regionalne dziś

Od kilkudziesięciu lat, natarczywa ekspansja produktów popkultury zmieniła tradycyjne gusta Polaków. Te rewolucyjne przemiany dotknęły boleśnie zwłaszcza twórców zajmujących się rękodziełem regionalnym. O sytuacji twórców ludowych na Kaszubach rozmawiam z przedstawicielami tej grupy, Mirosławą i Janem Kazana.

Charakterystyczne dla regionu kaszubskiego i szeroko znane są hafty, rzeźba w drewnie, garncarstwo, malowanie na szkle. Państwo zajmujecie się dość nietypową twórczością.
Mirosława i Jan Kazana / Fot. Fot. Stefania NajsarekMirosława Kazana: - Tak, ja zajmuję się lalkarstwem, a mąż, wyrobami przedmiotów z rogu. Jako jedyna w regionie, ubieram laleczki w ludowe stroje kaszubskie. Oczywiście, lalki kupuję od polskiego producenta, ponieważ muszą odpowiadać określonym parametrom, jak sylwetka, "uroda"; żadna chińszczyzna!

Rozumiem. A ubranka?
Laleczka "półprodukt" / Fot. Stefania NajsarekMirosława Kazana: - Właśnie ubranka, to już wyłącznie moje dzieło. Rozpoczynałam swoją działalność w latach dziewięćdziesiątych, kiedy dostępność potrzebnych mi materiałów i drobiazgów zdobniczych, była dość ograniczona. Z pewnym trudem zdobywałam, i to nie zawsze odpowiednie materiały. By osiągnąć zamierzony efekt, konieczne było zaangażowanie własnej fantazji, precyzji i staranności.
Musi pani wiedzieć, że moje laleczki oprócz efektownego stroju, ubieram także w bieliznę.
Wszystkie części spodniej i wierzchniej odzieży, wiernie naśladują składowe tradycyjnego ubioru Kaszubki.

Mogę sobie wyobrazić dostosowanie stroju do rozmiaru laleczki, ale już trudniej, pomysł zdobienia elementów ubioru.
"Księżniczka" Damroka i Damy Dworu / Fot. Fot. Stefania NajsarekMirosława Kazana: - To wymagało pogłębienia posiadanej przeze mnie wiedzy (śmiech). Nie wystarczyło obejrzenie kilku ludowych "kreacji" u zaprzyjaźnionych sąsiadek. Korzystałam z dostępnej literatury, starych czasopism oraz wzorów kaszubskich haftów ludowych, których charakterystyczne, zminiaturyzowane elementy kopiowałam, a następnie umieszczałam na odzieży laleczek.

Laleczki są niezwykle oryginalne i urodziwe; takie, zapamiętane z dzieciństwa. Wtedy jeszcze Barbie nie ubiegała się o wizę do Polski, a zagraniczni turyści zachwycali sie kaszubską Damroką [legendarna kaszubska księżniczka - przyp. aut.] Teraz, widuje się Panią jedynie na festynach, kiermaszach. Czy istnieje jeszcze jakaś forma promocji Damroki?
"Księżniczka" Damroka / Fot. Stefania NajsarekMirosława Kazana: - Przyznam, że w tej chwili, ze względu na nieopłacalność tego zajęcia, traktuję je jako hobby. Oprócz możliwości festynowo-kiermaszowych, gdzie bywamy z mężem raczej z powodów towarzyskich, uczestniczę w spotkaniach z dziećmi na zaproszenie kierownictwa szkół. Sprawia mi to satysfakcję, bo widzę zainteresowanie laleczkami.

Należy żałować, że wszechobecny kicz i sztampa, wypierają oryginalne, estetyczne wzornictwo ludowe.
Przed laty, liczne sklepy "Cepelii" rozprowadzały wyroby rękodzieła ludowego, czy obecnie twórcy nie wykorzystują tej drogi zbytu?

Jan Kazana: - Współpraca z "Cepelią" nie układa się pomyślnie. Warunki, jakie proponuje twórcom, dawno już przestały być zadowalające. Nie poprawił sytuacji twórców, opracowany w 1997 roku przez rząd Włodzimierza Cimoszewicza "Program ochrony ginących zawodów". Dziś, z ambitnego projektu pozostało działające w ramach Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Stowarzyszenie Twórców Ludowych, które dokumentuje i archiwizuje zjawiska kultury ludowej, w
rejestrze, w którym i my z żoną figurujemy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Pani Alina Wierzbicka wykonała ponad dwa tysiące lalek a duża część uznana za dzieła sztuki. Otrzymała propozycję szycia ubiorów krakowskich dla lalek. Zakupiono materiały i okazało się że jest to praca nie twórcza, tylko wyrobnicza. Praca według wzorów i osoba która tworzy, zaczyna się dławić i męczyć tym co robi. Jej stałe ekspozycje wystawowe znajdują się w muzeach lalek w Trzebiatowie, Stargardzie Szczecińskim i w Penemunde k/Świnoujścia. <a href="link Każda lalka wykonana spośród dwóch tysięcy jest niepowtarzalna, jest inna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję bardzo za opinie; cieszy mnie, że nie tylko dla mnie sprawa twórców ludowych jest godna zainteresowania. Tu tkwią rezerwy, które można z pożytkiem dla ludzi i kraju wykorzystać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo mi się podoba sztuka ludowa, często jeśli tylko mam okazję zaglądam na stragany z ludową twórczością:) http://rekadzielo.eu/ zapraszam na stronę ludzi z Jonkowa:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To smutne bardzo. Czy dziś metodą na przetrwanie rękodzieła jest tylko tworzenie "Cepelii XXI wieku" - łączącej chińszczyznę z naszymi ludowymi cudeńkami - link ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za bardzo ciekawy artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy temat mało znany przeciętnemu zjadaczowi chleba. Kiedyś działalność w sferze kultury, w tym ludowej, była opłacalna, dochodowa. Dziś skomercjonalizowanene życie przestało się opłacać niemal w każdej sferze. Chyba że uda się należeć do jakiejś wpływowej koterii - wtedy opłacalna i okrzyczana "dziełem" może być nawet największa "chała". Pieniądz przestał trafiać do utalentowanych twórców - dzielony jest według "miejsca siedzenia".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znakomity artykuł o dużych walorach poznawczych zwłaszcza ludzi zamieszkałych daleko od Kaszub. Rękodzieło, twórczość ludowa upada... To akurat teraz u nas taka norma - bo co w Polsce nie upada?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.03.2009 13:45

Wszelka twórczość wzięła się z kultury ludowej. Pamiętam czasy, w których - na przykładzie Wielkiej Kielecczyzny - dbano o kapele udowe, twórczość ludową, garncarzy, rzeźbiarzy, artystycznych kowali.... Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego - skutecznie odcięło się od korzeni kulturalnych Polski; zaś twórcy ludowi przede wszystkim walczą o przeżycie. Żyliśmy ambitniej.... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie taką lalkę. akurat Łowiczankę dostała moja córka 25 lat temu. Ma ją do dziś. Ukaochana to była lalka. Ruda zamykała oczy;( bo już przestała) Dzis stoi dumnie na półce pod półką. aby mniej się kurzyła. Nadal jest piękna. Kolorowo ubrana. Prawdziwe arycydzieło. Tych lalek rozdałam tutaj kilka. W prl były bardzo drogie , ale wówczas to były dolarowe grosze.
A wracająć do ocalania od zapomnienia.
To widziałam w Wadowickim i Andrychowskim IZBY Regionalne. Są tam przedmioty strego rękodzieła i rzemiosła. Niby nie jest to muzeum, ale coś jakby. Muzealne Izby Regionalne.
Młodzież szkolna przychodzi tam tkać, piec chleb , oraz inne rękodzielnicze inne zajęcia.
Uczą się historii regionu od praktycznej strony.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • A E
  • 13.03.2009 11:02

duzy plus za ciekawy temat

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.