Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

122164 miejsce

Najsłabszy mecz Polek na MŚ. Porażka z Chinami 0:3

Polskie siatkarki nie podtrzymały szansy na znalezienie się w strefie medalowej Mistrzostw Świata. Podczas spotkania, ze słabo dotychczas grającymi Chinkami, nie wygrały nawet seta.

MŚ. Polska kontra Chiny. / Fot. Jacek KostrzewskiFalstart w pierwszej partii

Pierwsze akcje premierowej odsłony były wyrównane, ale później do głosu doszły Chinki, które zbudowały 4-punktową przewagę (6:2), więc o czas poprosił trener reprezentacji Polski, Jerzy Matlak. Po powrocie na boisko biało-czerwone nie potrafiły jednak zatrzymać rywalek i po chwili znów schodziły na przerwę techniczną.

Następnie różnica na korzyść Azjatek rosła, a Polki były bezradne wobec kombinacyjnej i szybkiej gry. Szkoleniowiec naszych rodaczek zdecydował się na zmiany przy bardzo niekorzystnym rezultacie (nawet dziewięciu "oczkach" straty - 11:20) i na plac boju weszły Joanna Wołosz, Joanna Kaczor i Aleksandra Jagieło.

Ze stanu 17:23 biało-czerwone zdołały w jednym ustawieniu zniwelować różnicę do dwóch punktów, głównie wskutek dobrej relacji blok-obrona, a co za tym idzie, skutecznego kontrataku. W newralgicznym momencie piłkę dostała jednak liderka Chinek, Wang, potem w aut uderzyła Katarzyna Gajgał i set zakończył się wynikiem 21:25.

Przegrany-wygrany set...

Od początku drugiej części na parkiecie pojawiły się zawodniczki rezerwowe - Berenika Okuniewska i Aleksandra Jagieło. Z czasem Polki zaczęły seriami zdobywać punkty. Dobry, urozmaicony atak, szybko reagujący na poczynania przeciwniczek blok oraz "kąśliwy" serwis - te elementy siatkarskiego rzemiosła pozwoliły od stanu 8:7 na pierwszej przerwie technicznej dojść do 16:13 na kolejnym czasie.

Ciężar gry na swoje barki wzięły Anna Werblińska i Małgorzata Glinka-Mogentale. Gdy wydawało się, że nic nie będzie już w stanie przeszkodzić biało-czerwonym w odniesieniu zwycięstwa (prowadziły 23:20), stało się to, co w końcówkach setów wielu poprzednich spotkań Polek. Najwidoczniej, nasze rodaczki nie wyciągnęły jakichkolwiek wniosków z przykrych doświadczeń i znów straciły kilka niezwykle cennych punktów w jednym ustawieniu. Konkretnie było ich pięć. Trzeba jednak oddać, iż jeden z nich główny sędzia przyznał Chinkom niesłusznie, odgwizdując błąd dotknięcia siatki przez Agnieszkę Bednarek-Kaszę, zamiast czterech odbić w wykonaniu Azjatek. Autowe zbicie najlepiej grającej Małgorzaty Glinki-Mogentale zakończyło grę w tej odsłonie.

Nie potrafiły się podnieść


Jak można było przewidzieć Polki, załamane przebiegiem boiskowych wydarzeń w poprzedniej partii, w trzeciej nie nawiązały już wyrównanej walki. Bez woli walki bardzo łatwo oddały tę odsłonę, popełniając masę błędów, przede wszystkim w ofensywie i polu zagrywki. Rozluźnione i coraz bardziej pewne siebie Azjatki punktowały spokojnie i bez trudu uzyskały 3 punkty przewagi.

Później Chinki kontrolowały grę. W samej końcówce jeszcze powiększyły prowadzenie i zrobiły to, co powinny uczynić biało-czerwone we wcześniejszym secie - bezlitośnie dobiły przeciwnika.

W środę o godz. 7.45 czasu polskiego biało-czerwone zmierzą się z Turcją w ostatnim starciu tej fazy turnieju. Jeżeli marzą o pozostaniu w imprezie, muszą to spotkanie wygrać.

Chiny - Polska 3:0 ( 25:21, 25:23, 25:18 )

Chiny: Yimei, Suhong, Qiuyue, Juan, Ming, Yunwen, Xian (libero)

Polska: Sadurek, Kosek, Bednarek-Kasza, Glinka-Mogentale, Werblińska, Gajgał, Zenik (libero) oraz Wołosz, Kaczor, Jagieło, Okuniewska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

żal żal, serce płacze...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.