Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5705 miejsce

Najważniejsze feministyczne filmy w historii kina, część 1

To nie będzie cykl o „Seksie w wielkim mieście”, „Stalowych Magnoliach” czy innych romantycznie wyemancypowanych obrazach, skierowanych głównie do kobiet. Bo tak naprawdę, najważniejsze feministyczne filmy w historii kina, to mocne kino zrobione z "jajem".

Tak więc moi drodzy, nie znajdziecie tu rozważań o filmach gdzie kobiety budują między sobą więź grubą jak kabel, szlochając przy tym nieprzerwanie. I nie o tych, gdzie mszczą się na swoich niewiernych kochankach, przy pomocy „seks-appealu” czy też perfidnego podstępu. To nie miejsce na dyskusję o Bridget – esencji kobiecości – Jones, Carrie – głosie pokolenia – Bradshaw, tudzież G. I. – być jak facet – Jane. Wymienione panie, prezentują wprawdzie swoim zachowaniem, niektóre, nawet bardzo typowe dla kobiet cechy, jednakże u mężczyzn, ta ich „kobiecość” często wywołuje jedynie uśmiech politowania. Walcząca z cellulitisem i nadwagą Bridget, posiadająca 100 par luksusowych butów Carrrie, czy goląca z determinacją głowę Jordan O’Neil, tak naprawdę dokładają tylko kolejne cegiełki do muru, wzniesionego pomiędzy tradycyjnie rozumianą męskością i kobiecością. Niestety, takie filmy, mające być w założeniu „kobiecym głosem”, utrwalają w widzach stereotypy, zrównując często życiowe aspiracje bohaterek do zakupów, mężczyzny, utraty wagi lub po prostu chęci „dokopania” facetom.

Raz na dekadę, zdarzają się jednak obrazy, które wykonują niezłą robotę w kwestii zmiany ideologicznego postrzegania płci. Są to filmy, które w subtelny sposób eksponują w zachowaniu kobiety atrybuty takie jak: odwaga, poczucie sprawiedliwości, waleczność i determinacja, nie obdzierając przy tym tej właśnie kobiety z... kobiecości. A co najważniejsze – największymi fanami wspomnianych filmów, są bardzo często sami mężczyźni.

A więc jakie filmy spełniły tę wiekopomną rolę? Dziś zaczynamy od klasyka gatunku science – fiction.

Heroina kontra Mamuśka: Obcy

Tytuł: „Obcy” i „Obcy 2”
Rok produkcji: 1979 i 1986
Scenariusz: Dan O’Bannon, Ronald Shusett
Reżyseria: Ridley Scott/ James Cameron
Feministyczne akcenty:
Protagonistka Ripley
Metoda ataku obcego jako analogia gwałtu.
Krwawy poród w męskim wydaniu.
Wyraźna seksualność Obcego.
Lekceważenie „kobiecego głosu” w męskim świecie i sromotna za to kara.
Czarny charakter sequel’u.
- Obcy vel. krwiożercza, kosmiczna mamuśka.

Obcy I

Kultowa seria o Obcym drapieżcy, która rozpoczyna się brutalną próbą przejęcia władzy nad załogą kosmicznego statku „Nostromo”, znana jest wszystkim kinomaniakom. Nie każdy jednak zwraca uwagę na jeden fakt, który czyni ten film tak wyjątkowym w swoim gatunku. Fakt, że głównym protagonistą obrazu - walecznym, zdeterminowany i przede wszystkim pokonującym potwora – jest kobieta.

Ach ta Ripley... burza loków, błysk w oku i nogi „do szyi”. „Eee...naprawdę?” – chciałoby się powiedzieć, przypominając sobie sekwencje z filmu, gdzie sierżant Ripley, umazana w krwi i pocie, zmaga się z przyprawiającymi o dreszcz obrzydzenia potworami. Bo mimo, iż Sigourney Weaver, która odtwarzała postać bohaterki, jest kobietą atrakcyjną, jej seksualność nie rzuca się w filmie w oczy. Wielu widzów nie rejestruje nawet samego faktu płci Ripley.

Dlaczego tak sie dzieje? Pisząc scenariusz do pierwszej części filmu, autorzy skupiali się przede wszystkim na Obcych, akcji i budowaniu napięcia. Załoga „Nostromo” była kwestią drugorzędną. Dlatego też, tworząc postacie, nie przypisali im czynnika, tak często determinującego cały przekaz filmu – płci. Cała siódemka głównych bohaterów, została powołana do życia jako „unisexsy” i dopiero podczas pierwszych prac nad „Obcym” zaczęto powoli decydować, kto odegra poszczególne role. Ten właśnie zabieg sprawił, że Ripley nie jest typową (na tamte czasy) kobiecą postacią – jej rola nie polega na przyozdabianiu obrazu, odegraniu sceny łóżkowej, krzyczeniu, płakaniu czy innych typowych funkcjach przypisywanych paniom w filmach akcji, tudzież horrorach. Rola ta, nie została skażona „czynnikiem płciowym”, lubującym się w powielaniu stereotypów w kwestii tego, co kobieta ma w filmie robić. Ripley nie została stworzona jako kobieta. Ripley została stworzona jako człowiek.

Dodać tu jednak należy, że twórcy nie mieli bynajmniej na celu utworzenia obrazu o podtekście feministycznym. Zdecydowali się na głównego bohatera w wydaniu kobiecym, z czysto wykalkulowanych pobudek – uważali, że to odróżni film od całej masy powstających w tamtym okresie obrazów science-fiction. Czy to właśnie ten fakt sprawił, że „Obcy” okazał się takim hitem, a dziś jest uważany za klasyk gatunku? Ciężko to jednoznacznie stwierdzić, jednakże Ripley sama w sobie stała się postacią kultową.

Na samej Ripley nawiązania do seksualności się jednak nie kończą. Co ciekawe, powstało nawet szereg prac naukowych dotyczących dzieła Scott’a i jego ukrytych znaczeń. Socjologowie, psychologowie i seksuolodzy doszukali się w filmie wielu interesujących metafor, które miałyby symbolizować różnego rodzaju męskie i kobiece lęki.

Przykładowo, sposób w jaki Obcy atakuje swoja ofiarę, został porównany do gwałtu. Tutaj -
gwałtu męskiego. Podczas eksplorowania planetoidy, z której załoga odebrała sygnał SOS, sierżant Kane zostaje zaatakowany przez dziwną formę życia, która po wykluciu się z jaja, przysysa się do jego twarzy. Obcego nie można w żaden sposób zdjąć z twarzy mężczyzny, gdyż jakiekolwiek nacięcie „facehugger’a” (w polskiej wersji nazywanego pajęczakiem) jest niemożliwe, z racji iż jego krew jest żrącym kwasem. Przez długi okres, załoga, nie mając wyjścia, jest mimowolnym światkiem osobliwego „gwałtu” na sierżancie Kane.

Gdy po pewnym czasie, Obcy samoistnie uwalnia Kane’a z morderczego uścisku, wszystko wydaje się wracać do normy. Pajęczak umiera, a ofiara czuje się podejrzliwie dobrze. „Sielanka” zostaje jednak szybko przerwana, a Ridley Scott serwuje nam jedną z najbardziej przerażających scen w historii horroru. Jest to scena „porodu” obcego, który dosłownie rozrywa od wewnątrz klatkę piersiową sierżanta Kane’a i wykluwa się z jego wnętrzności. W ten oto sposób, według David’a McIntee (autora książki „Piękne Potwory” analizującej m.in. "Obcego"), film gra na męskim strachu i nierozumieniu ciąży i procesu narodzin. Od męskiego „gwałtu”, poprzez nietypowe zapłodnienie, do krwawego, morderczego w skutkach „porodu”, Scott stawia mężczyzn „po drugiej stronie lustra”, w świecie zupełnie dla nich niezrozumiałym, często przez nich lekceważonym, a równocześnie przerażającym.

Sporo też uwag poczyniono na temat samego wyglądu potwora. Lina Badley, która zajmuje się analizą kultury masowej, stwierdziła, iż jego wygląd ma nie tylko silne freudowskie seksualne podteksty i często odwołuje się do fallicznych symboli (vide scena porodu), ale także równocześnie zaskakuje swoją wyraźną kobiecością. „Obcy” jest smukły i zwinny, różniąc się przez to znamiennie, od typowych w tamtych czasach potworów spotykanych w horrorach. Androgyniczny image potwora, przerwał ekranową hegemonię powolnych, barczystych i „kwadratowych” niszczycieli (vide Michael Myers z „Halloween” czy Jason Voorhees z „Piątku trzynastego”), pokazując, iż nie tyle ważna jest „masa ciała”, co zwinność, szybkość i inteligencja (której, wymienionym w poprzednim nawiasie panom, niestety trzeba odmówić).

Obcy II

Plakat kinowy filmu "Obcy 2" / Fot. Plakat kinowy filmu "Obcy 2"Druga część serii jest już trochę inna – zarówno klimatycznie (nie jest to już typowy horror science-fiction, ale raczej film akcji) jak i pod względem bohaterów. Feministyczne nuty są tu jednak nadal bardzo wyraźne, pomimo akcentu przeniesionego na inne kwestie niż w części pierwszej.

Film rozpoczyna się w momencie odnalezienia kapsuły, z dryfująca w przestrzeni kosmicznej przez 57 lat Ripley. Wątek "szklanej trumny” i świetnie „zachowanej” w niej bohaterki, został przez kilku uczonych porównany do wizerunku świętej relikwii. Sierżant zostaje przetransportowana do siedziby swojego pracodawcy, gdzie musi tłumaczyć się m.in. z faktu wysadzenia gigantycznego statku „Nostromo” i śmierci swoich współtowarzyszy. Nikt nie daje wiary jej opowieści o obcym i wydarzeniach sprzed 57 lat, a licencja pilota zostaje jej odebrana. To tylko pierwszy, z niekończących się epizodów, w których Ripley jest ignorowana, a jej opowieść dyskredytowana. Ten wątek ma być analogią do bagatelizowania kobiecego głosów w społeczeństwach zdominowanych przez mężczyzn. Głosu, który jak się okazuje na przykładzie filmu, jest bardzo istotny.

Sequel to także miejsce narodzenia prawdziwej, ostatecznej nemezis sierżant Ripley - matki obcych, której głównym zajęciem jest spektakularna produkcja jajeczek i skuteczna kontrola swojej krwiożerczej dziatwy. Okazuje się, że to właśnie ona jest „mózgiem operacji” i to z nią Ripley toczy ostateczny pojedynek. Matriarchalny model społeczności, często rozpowszechniony w naturze (vide mrówki czy pszczoły), nie budził nigdy wcześniej zainteresowania wśród filmowców. Matka jako główny antagonista to także jeden z wyjątków kina akcji – negatywni bohaterowie są z reguły mężczyznami.

Dodatkowo, postać Ripley ulega znamiennej ewolucji – pomimo iż włosy Ripley zostały skrócone, co dodaje jej pewnego rodzaju fizycznej męskości. Cameron, reżyser drugiej części, podkreślił jej seksualność w inny sposób. Tutaj ewidentnym akcentem kobiecości bohaterki jest przywiązanie do Newt, ocalonej z rzezi dziewczynki, którą kobieta obdarza matczynopodobnym uczuciem. Gdy dziecko zostaje porwane przez jednego z obcych, Ripley jako jedyna, wraca do gniazda matki potworów, by odbić z jej rąk (macek) dziewczynkę. Nawet oficjalny plakat kinowy, promujący drugą część filmu, przedstawia Ripley z karabinem przewieszonym przez jedno ramię i Newt, „przewieszoną” przez drugie. Nieodparcie kojarzy się to z obrazem „walczącej matki”, której największym priorytetem jest obrona dziecka (ludzkości).

Priorytety to także interesujący wątek obcego. Kiedy Ripley na pierwszym miejscu stawia ochronę ludzi przed drapieżnikami, jeden z męskich bohaterów filmu, reprezentant firmy, która zatrudniała kobietę w pierwszej części, Carter Burke, za główny cel obiera sobie pojmanie i przebadanie przedstawiciela gatunku obcych. Oczywiście swój plan utrzymuje w sekrecie, a konsekwencja wprowadzenia go w życie, to utrata prawie całego oddziału Colonial Marines. Szaleńczy pęd Burke’a i jego korporacji ku postępowi technologicznemu „za wszelką cenę” (badania nad obcymi miały się przyczynić do wynalezienia nowej broni biologicznej), często uważanemu za jedną z największych wartości nowoczesnego świata, jest tutaj skonfrontowany ze „zdroworozsądkowym” kobiecym podejściem. Podejściem, które ceni życie i bezpieczeństwo wyżej niż techniczny rozwój.

„Obcy” to nie tylko świetne kino z masą efektów specjalnych i ciekawym scenariuszem. To także przedstawienie kobiety i jej światopoglądu z zupełnie innej strony, która – niespodziewanie dla wielu – wydawać sie może bardziej racjonalna i logiczna, niż można by przypuszczać. Trudno stwierdzić, czy ten rezultat był zamierzony przez reżyserów, ale coś być w tym musi, gdyż są oni twórcami dwóch pozostałych najbardziej feministycznych filmów w historii kina, które zaprezentuję wam już wkrótce.

A teraz zapraszam Was do ponownego obejrzenia „Obcych”. Z nową perspektywą w tle.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

dykonfort to oczywiście miał być dyskomfort...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam czytelników :)

Co do "smaczków" w "Obcym" jest ich jeszcze więcej, ale musiałam zatrzymać się w pewnym momencie, bo wyszedłby artykuł długi jak stąd do Krakowa ( a moje "stąd" jest naprawdę daleko). Możliwe, że spostrzegawczy widzowie cos jeszcze wyłowią, ja tylko dodam, że w pierwszej części jest taka interesująca scena, kiedy to android Ash, próbuje zabić Ripley, wpychając jej do ust... magazyn pornograficzny. To się dopiero nazywa "smaczek" :D

Klaudio, no cóż... jestem ortograficznym niewypałem :) Niektórych czytelników strasznie takie błędy irytują, więc przepraszam z góry za dykonfort w czytaniu.

Hehe, Beato, a widzisz, dla niektórych są to filmy raczej mizoginistyczne :)

Klaro, ach Klaro :) To nie pustka duchowa, to wybór. I o to w sumie w tym wszystkim chodzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny tekst. Dam plusa rzecz jasna :)
Tylko jeden zgrzyt podczas czytania - "Przez długi okres, załoga, nie mając wyjścia, jest mimowolnym światkiem osobliwego „gwałtu” na sierżancie Kane" - świaDkiem. I interpunkcja trochę kuleje ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo fajny tekst. Daję Pluska

Komentarz został ukrytyrozwiń

b. ładny tekst, ale cóż, wolę 100 razy obejrzeć ten sam sezon Seksu niż 5 minut jakichś science fiction. I może to objaw duchopwej pustki z mojej strony, ale w weekend po cięzkiej robocie, wolałabym kupić sobie nową parę ekstra butów niż "eksplorować planetoidy";]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobra analiza... z niecierpliwością czekam na następne części.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poczułam, że nie rozumiem doznań estetycznych feministek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie znoszę 'seksu w wielkim miescie' ani bridget jones. Fajnie, że jest napisane nie w rozowym stylu, tzw. "chic-lit" (angielskie okreslenie na literaturę o wyzwolonych babeczkach dla wyzwolonych babeczek). Czekam na następne częsci! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.10.2008 17:10

Bardzo dobrze napisane. Gratuluję. Warto dodać, że za projekt Obcego odpowiada artysta H.R. Giger. Co do kwesti płciowości bohaterów. Niektóre źródła podają informację, że pierwsze szkice scenariusza w ogóle nie mówiły o płci bohaterów (tak jest również w Twoim tekście). Inne twierdzą, że oficer Ripley na początku miał być mężczyzną.

Myślę, że mogłabyś pokusić się o zaanalizowanie trzeciej części Obcego. Tam Ripley trafia do męskiego więzienia, a pod koniec sama zostaje nosicielką Obcego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

kto by pomyślał! jak dla mnie bardzo ciekawe podejście do tematu. Ktoś może powiedzieć że naciągane, ale ja uważam, że to świadczy o klasie filmu, skoro można w nim dostrzec tego typu smaczki. z niecierpliwością czekam na charakterystykę Sarah Connor i jej wkładu w propagowanie "zmiany ideologicznego postrzegania płci". Mam nadzieję że zapowiada się dłuższa seria (ciekawe, czy Matylda z "Leona..." też ma jakieś przebłyski "kobiety walczącej").

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.