Facebook Google+ Twitter

Najważniejsze - toaleta. Zwłaszcza w Kujbyszewie

Jak wejść i jak wyjść z toalety? W podróży bywa różnie... Poczytajcie, zwłaszcza, że opowieść dotyczy dalekiego Kujbyszewa.

Autor w Mińsku Białoruskim / Fot. Woźniak RomanKujbyszew był w planie lotu jako lotnisko zapasowe i to nawet jako drugie zapasowe. Jednak pogoda tak nas przycisnęła, iż tylko tam mogliśmy lądować w znośnych warunkach. Pojawienie się polskiej załogi na lotnisku poruszyło wiele miejscowych służb. Mieliśmy prognozę pogody tuż po wylądowaniu na dwa dni na przód. Wynikało z niej, że jutro rano to na pewno nie polecimy a najwcześniej to pojutrze będzie pogoda do startu.

Za nami siadały inne załogi Aerofłotu, zmuszone złą pogodą, która objęła Rosję aż po Ural. Zapewniono nam na lotnisku hotel i restaurację dla załóg Aerofłotu. W trakcie kolacji kelnerka cicho zapodała nam, iż mają „Sowieckoje Szampanskoje oczeń wkusnoje” ( ros. Bardzo smaczne). Nigdzie jednak na stołach u rosyjskich załóg nie widzieliśmy butelek z szampanem. Odpowiedź była prosta. Ta informacja była tylko dla nas - dla polskiej załogi. Zamówiliśmy ten rarytas, rzadko osiągany w tamtejszych sklepach. Nie podawaliśmy ile butelek chcemy, a kelnerka przyniosła po jednej butelce na osobę, zapakowane w szarą torbę.

Zapłaciliśmy za kolację wraz z zakupionymi szampanami i udaliśmy się do hotelu. Na dworze szalała już burza śnieżna. Postaliśmy mimo wiatru chwilę na dworze, by odczuć i obejrzeć to zjawisko. Padający śnieg, goniony wiatrem opadał, to znów podrywał się z ziemi i znów leciał ku górze, wciskając się w każdą szczelinę. Widzialność wynosiła dwadzieścia do trzydziestu metrów. Decyzja o lądowaniu była jak najbardziej poprawna.

Jako pilot samolotu Ił-14 w 1972 / Fot. Woźniak RomanOtrzymaliśmy czteroosobowy pokój na pierwszym piętrze. Wychodzili z niego poprzedni lokatorzy. Obsługa słała nam łóżka. W hotelu nie było już wolnych miejsc. Ci, którzy opuścili pokój, pobierali z recepcji składane łóżka. Obcokrajowiec płacił ponad dziesięć razy tyle co krajowiec, ale musiał mieć pokój. Podstawowe wyposażenie pokoju stanowiły stare, drewniane łóżka, pokryte wypłowiałymi narzutami z trzema coraz to mniejszymi białymi, mocno wykrochmalonymi poduchami. Okrągły stół z serwetą. Na stole tym było wiele śladów noży po krojeniu chleba. Cztery krzesła, szafa i dywaniki przy łóżkach. Te małe dywaniki były bardzo zniszczone, wytarte na większości powierzchni, poplamione. Stwierdziliśmy, iż pochodzą z czasów Rosji carskiej, czyli mają po przeszło pięćdziesiąt lat. Oświetlenie stanowił jeden żyrandol powieszony nad stołem. Rosyjskim zwyczajem drzwi z gałką bez klamek, jednak już z zamkiem Yeti, co pozwalało zamknąć się od środka. Pokój był bez łazienki, toalety czy chociażby umywalki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Toalety na wschodzie to jedna wielka bajka o której można pisać, mówić i pokazywać. Uwielbiam wschodnie toalety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja w tamtą stronę nie jeździłem. Z przygód toaletowych pamiętam jedną w Paryżu, kiedy to światło zapalało się dopiero po zamknięciu drzwi kabiny. Było ciemno, ale czysto :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taaak... Panie Romanie. Kto nie był w Sowieckim Sojuzie, ten nie ma pojęcia na temat tzw. toalet i innych "atrakcji", na które można było tam się natknąć. Miałam podobną przygodę, ale na Północnym Kaukazie. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Często w rozmowach mówię, że łazienka w domu z ciepłą wodą, to największe osiągnięcie Cywilizacji - nie dowierzają. Ale ja wiem swoje. Ale na manewry w pobliżu granicy Polski pieniądze mają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znam ten "folklor"- byłam kiedyś we Lwowie. :))
Szczera prawda; ale podobno w większych miastach jest już "jewropa".
*5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.