Facebook Google+ Twitter

Najważniejszy fikcyjny film w historii Ameryki

Jest rok 1978. Do ambasady amerykańskiej w Teheranie wdzierają się irańscy studenci, którzy zatrzymują w niej 52 zakładników. Tak zaczyna się trwający 444 dni konflikt amerykańsko-irański.

Ben Affleck, Operacja Argo / Fot. Kadr filmowyAle poza 52 przetrzymywanymi w ambasadzie jest jeszcze 6 osób, którym udało się wydostać z budynku i którymi amerykańska dyplomacja również musi się zająć, zanim zostaną odnalezieni i zamordowani przez Irańczyków. Spośród licznych, mniej lub bardziej (a właściwie tylko mniej) realnych pomysłów na sprowadzenie ich do USA wygrywa ten, w którym udawać mają oni kanadyjskich filmowców szukających plenerów do holywoodzkiej produkcji si-fi. Powstaje fałszywa wytwórnia, fałszywy scenariusz, fałszywe dokumenty... Brzmi absurdalnie? Nie jest to jednak wymysł scenarzysty, a prawdziwa historia sprzed 35 lat - najlepsze historie pisze bowiem samo życie.
Po te wydarzenia sięga Ben Affleck w swoim najnowszym filmie "Operacja Argo". Historia idealnie nadaje się bowiem na dramat polityczny. Z jednej strony mamy historię sześciorga ludzi przebywających w kraju przepełnionym rewolucją i poszukiwanych przez radykalistów, z drugiej zaś polityczne układy w Stanach Zjednoczonych, które nieraz ponad ludzkie życie stawiają dobry wizerunek kraju w oczach innych. A pomiędzy tymi dwoma światami Toniego Mendeza (w tej roli Ben Affleck), który wymyśla i realizuje cały misterny plan wywiezienia Amerykanów, najpierw dla, a potem wbrew amerykańskiej dyplomacji. Mendez chociaż mógłby swoją misją kandydować do roli superbohatera zupełnie nie przypomina znanych nam z większości produkcji agentów wywiadu - posępna mina, zarośnięta twarz czy zużyta marynarka to charakterystyczne cechy głównego bohatera.
Ben Affleck, Operacja Argo / Fot. Kadr filmowy"Operacja Argo", pomimo tego, że zakończenie znane jest z historii, trzyma w napięciu do samego końca. Dynamiczna konstrukcja nie pozwala się znudzić i wypaść z biegu wydarzeń. Dramatyczna sytuacja bohaterów potrafi zaś przejąć widza - każdy nawet najmniejszy błąd mógł ich bowiem kosztować życie. Reżyser przesadził jedynie w zakończeniu dodając zbyt wiele dramatyzmu (który odbiega od rzeczywistej historii) i scen w stylu "udało się w ostatniej sekundzie".
Film dostał statuetkę Oscara w kategorii "Najlepszy film". Czy jest to rzeczywiście najlepsza produkcja 2012 r. można mieć wątpliwości. Być może polityczna tematyka i pokazanie sukcesu amerykańskiej dyplomacji miały wpływ na wyniki Amerykańskiej Akademii Filmowej. Nie można jednak zaprzeczyć, że Affleck spisał się w roli reżysera i jest to porządnie zrobiona produkcja, bardzo dobrze oddająca klimat końca lat 70. (duży plus dla charakteryzatorów), z poprawnie zaplanowaną kompozycją.

Planujesz spędzić wieczór w domu przed telewizorem? Nie wiesz, co obejrzeć? Sprawdź program telewizyjny!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.