W dzisiejszych czasach w utrzymaniu rodzinnego „stadła”, kobietom przypada najważniejsza rola. Nie wszystkie kobiety zdają sobie jednak sprawę, jaki wpływ na wierność męża ma smaczna domowa kuchnia.
Dzisiejsze kobiety mierzą się z coraz trudniejszymi zadaniami, czy to zawodowymi, czy społecznymi, zapominając o mądrości ludowego przysłowia: „przez żołądek
do serca”. Większość współczesnych kobiet, nie umie dobrze i smacznie gotować (nie wspominając o oszczędnym gotowaniu), i opiera się na myśleniu, że jak kupi mężowi piwo to będzie siedział zadowolony w domu.
Po pierwszych szalonych porywach namiętności, urodzeniu dziecka (czy dzieci) kobiety osiadają na laurach. Wydaje się im, że pozostała miłość (nie przelana na dzieci), którą darzą współmałżonka wystarczy, aby utrzymać swojego mężczyznę. Tym bardziej, że węzłem który łączy ją z małżonkiem są jego własne dzieci.
Okazuje się, że mężczyźni, głęboko odczuwają, przelanie części uczuć na dzieci (przez kobietę), czują jakiś niedosyt, czegoś im brakuje, a jak jeszcze żony nie zadbają o smaczne nakarmienie męża, zaczynają wspominać jak dobrze mieli u mamy i zaczynają szukać dobrej gospodyni a jednocześnie kochanki.
Rozejrzałem się wśród rodziny, krewnych i znajomych i rzeczywiście najbardziej trwałe „stadła”, to te w których kobiety dbają o smaczne i tanie (mężczyźni lubią wiedzieć, że ich małżonka jest oszczędna) jedzenie. Nie wiadomo dlaczego, ale mężczyźni smacznie karmieni, chętnie wracają do domu i
wcale nie ciągnie ich do urywania się z domu. W przeciwieństwie do tych nie dokarmionych (nie dopieszczonych) szczupłych kogutów, którzy ciągle są głodni innego jedzenia i innej kobiety.
To kilka rad dla kobiet, z okazji Dnia Kobiet, oprócz najlepszych życzeń, przypominam, że „Polak (mężczyzna) głodny to zły” a źle karmiony, to materiał na niewiernego małżonka. Nie zapominajcie więc nasze panie o mądrości przysłowia, „przez żołądek do serca”.