Facebook Google+ Twitter

"Namiętności" w Lubuskim Teatrze. Odkrywanie Strindberga raz jeszcze

Marzena Więcek i Dorota Halama stworzyły w Lubuskim Teatrze fascynujące postacie sceniczne. Warto je zobaczyć w "Namiętnościach", przygotowanych na podstawie „Silniejszej” Strindberga oraz fragmentów „Gwiazdy” Helmuta Kajzara i "Wyrzutów sumienia" Strindberga.

Plakat spektaklu / Fot. plakatHistoria współczesnego teatru od naturalizmu do obecnej epoki postnowoczesnej to skomplikowany splot zaciętego ścierania się teorii, praktyki, wielu koncepcji estetycznych i ideowych. Są podziały, ale nie tak ostre jak w podręcznikach. Naturaliści zawsze używali symbolu, symboliści posługiwali się naturalistycznym warsztatem aktorskim, sam twórca metody, Konstantin Siergiejewicz Stanisławski był mniejszym dogmatykiem niż jego apologeci. Teatr jest składnikiem współczesnego filmu, a warsztat filmowy i techniki performansu oraz akcjonizmu stały się składową, tak teatru pudełkowego jak i innych alternatyw.

Strindberg, tak jak Szekspir, może być wystawiany w konwencji groteski, a Króla Ubu można wystawić jako dramat realistyczny posługując się dekoracjami 3D wytworzonymi holograficznie, jak na przykład inscenizuje się „Złoto Renu” Wagnera.

Od razu powiem, że tak za Richardem, jak i za Augustem nie przepadam. Od wiwisekcji i "zimnego skalpela" naturalistów (jak i współczesnych naturalistów) zdecydowanie wolę surrealną poetykę rodem z „alternatywy” teatrów konwencjonalistycznych czy Pedro Almodovara. Niemniej, aktorzy Strindberga kochają. Dlaczego? Bo to sprawdzian umiejętności ukazania emocji skrajnych, egoistycznie ukrywanych, wybuchających w pruderyjnym i protestanckim społeczeństwie ze zdwojoną siłą, i na tyle uniwersalnie przedstawionych, że nam bliskich. I myślę, że bliskich zarówno Meksykanom, jak i Afrykańczykom. W każdym z nas drzemie zadra nienawiści do najbliższych osób, do wyimaginowanych i prawdziwych rywali. Pragnienie zemsty za winy popełnione i urojone. Zemsty, która w naszym świecie od lat końca dziewiętnastego wieku do współczesności jest zjawiskiem tabu, tak w sferze religii jak i obyczajów.

Strindberg swe niezbyt udane relacje z kobietami przelewał obsesyjnie na papier. Nie miał nigdy życzliwości do swych bohaterów, a do bohaterek w szczególności. Jego miłośnik i niejako współczesny spadkobierca - Ingmar Bergman, człowiek tak teatru, jak i filmu powtarzał, iż swe demony okiełznać można tylko poprzez twórczość. Obaj ze Strindbergiem mieli to szczęście. Ich dramaty to niejako „zemsta” na kobietach - paradoksalnie przez kobiety - kupiona. Głównie przez aktorki i reżyserki. Także przez Marzenę Więcek i Dorotę Halamę. "Namiętności" powstały w oparciu o wątki opowiadań Augusta Strindberga "Silniejsza" i "Wyrzuty sumienia" oraz fragmentów "Gwiazdy" Helmuta Kajzara.

Od początku głównie trzy - elementy, wzięte z klasyki współczesnego teatru budują nastrój skrywanych i wybuchających raz za razem namiętności.
Silne światło punktowe kontra głęboki cień rodem z Appii czy scenografii Mondzika, rekwizyt - krwisto czerwona suknia na bezosobowym manekinie oraz postać aktora – inscenizatora - ofiary, ukazana w konwencji psychodramy, to trójkąt na którym oparty jest spektakl. Marzena Więcek, z burzą blond włosów, grająca Byłą Żonę i Aktorkę, zgorzkniałą i niespełnioną w życiu osobistym, częściowo za to spełnioną "na scenie", stanowi i fizyczne i aktorskie przeciwstawienie brunetki Doroty Halamy; Kochanki, niepozornej, korpulentnej, pozornie słabszej i zdominowanej przez Aktorkę. Ta ostatnia jest ekstrawertycznie wybuchowa i egotyczna, postawna... Ta druga, to istota zamknięta w sobie, milcząca - dosłownie - przez cały czas trwania spektaklu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.