Facebook Google+ Twitter

Nanga Parbat niezdobyta zimą. Polscy himalaiści przerwali atak szczytowy

Nanga Parbat nie okazała łaski polskim himalaistom. Mimo okna pogodowego, na wysokości powyżej 7000 metrów panowały tak złe warunki atmosferyczne, że zarówno polska wyprawa "Nanga Dream”, jak i włosko-austriacka ekipa postanowiły się wycofać.

 / Fot. By Rafcool m at en.wikipedia (Transferred from en.wikipedia) [CC-BY-2.5 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.5), GFDL (www.gnu.org/copyleft/fdl.hPolscy himalaiści przegrali z Nanga Parbat. Góra nie okazała im łaski i nie wpuściła na szczyt ani członków polskiej wyprawy, ani włosko-austriackiej, która pod przewodnictwem Simone Moro również próbowała go zdobyć.

Mimo okna pogodowego, na które tak długo wyczekiwały obie ekipy, na wysokości powyżej 7000 metrów panowały tak złe warunki (silny wiatr, bardzo niska temperatura), że himalaiści postanowili zawrócić. Najwyżej, bo na wysokość 7200 metrów, dotarł z polskiej ekipy Tomasz Mackiewicz, a z włosko-austriackiej David Goetller.

"Mówią, że jest zbyt silny wiatr, zbyt duży mróz. Zbyt niebezpiecznie. Nadciągają chmury. Schodzą teraz do obozu III, gdzie czeka na nich Paweł Dunaj, a potem razem zejdą do bazy, zbierając po drodze pozostawiony sprzęt - pisał 1 marca Portalowi Górskiemu Emilio Previtali.

Był to trzeci atak szczytowy, jaki przypuścili Polacy. Nanga Parbat nie chciała ich do siebie dopuścić - przez wiele dni sypał śnieg, a niebo było zachmurzone. Powyżej 6500 metrów leżał równiez czarny, gruby lód, który utrudniał wspinaczkę. Himalaiści dwukrotnie próbowali dostać się na szczyt, ale za każdym razem musieli się wycofać.

Mimo że o strefie śmierci możemy mówić dopiero od 7800 metrów, długie przebywanie na wysokości już powyżej 7000 metrów bardzo wyniszcza organizm. Niezależnie od aklimatyzacji, istnieje duże ryzyko zapadnięcia na chorobę wysokościową, która może doprowadzić do śmierci (obrzek płuc, obrzęk mózgu). Wielu alpinistów skarży się również na halucynacje - mają wrażenie, że przebywa z nimi jakaś osoba, potrafią nawet rozlewać napoje do dwóch kubków. Na takiej wysokości sprawność fizyczna bardzo się obniża, a regeneracja organizmu odbywa się dużo wolniej.

W chwili obecnej członkowie obu wypraw znajdują się już w bazie, w wiosce Lattabo. W tym roku już nie ponowią próby wejścia na szczyt. Przed wyjazdem Polaków media informowały, że od tej wyprawy zależy, czy polscy himalaiści będą dalej jeździć w wysokie góry. Po wypadkach z 2013 roku, kiedy w marcu w czasie zejścia z Broad Peaku zginęli Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski, a w lipcu odpadł ze ściany Gaszerbrumu I w Karakorum Artur Hajzer, mówiło się, że to jest koniec dla Polskiego Związku Alpinizmu. W środowisku zapanował taki podział, że pod znakiem zapytania stanęła organizacja jakiejkolwiek wyprawy w Himalaje. Udało się jednak przezwyciężyć złe emocje i sześciu himalaistów wyruszyło na Nanga Parbat.

Polska wyprawa pod hasłem "Nanga Dream" wyruszyła z Polski w grudniu 2013 roku. Wzięło w niej udział sześciu wspinaczy: Tomasz Mackiewicz, Marek Klonowski, Jacek Teler, Paweł Dunaj, Michał Dzikowski i Michał Obrycki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dopiero góry to coś więcej niż sport i świat zaplanowany z dokładnością do kilku megabajtów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a jeszcze dziś rano


PILNE
2014.03.02 08:51

Właśnie rozmawialiśmy z Tomkiem Mackiewiczem i wiecie co? To jeszcze nie koniec. Tomek powiedział, że jeśli warunki pozwolą, to spróbują jeszcze jednego ataku. Aklimatyzację ma dobrą, bo był na 7200 m., a do góry i tak trzeba wyjść po resztę sprzętu. Czyli: Nanga jeszcze musi się bać!
jak podaje Wyborcza SPORT.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.