Facebook Google+ Twitter

Napięcie na Półwyspie Koreańskim. Japonia nie pozostanie bierna

Korea Północna nie ma żadnych sojuszników, nawet Chiny odwracają się od klanu Kimów. Poza Koreą Płd. i USA do konfliktu może przystąpić piąta armia świata.

Myśliwce Mitsubishi F-15 / Fot. Angelique Perez, U.S. Air ForceOd wielu lat północnokoreański reżim prowokuje napięcia w regionie, nic więc dziwnego że najbliżsi sąsiedzi przygotowali się na ewentualny konflikt. Cały czas wrogiem numer 1 dla Kim Dzong Una pozostaje Korea Południowa i Stany Zjednoczone. Tymczasem wiele wskazuje na to, że Japonia również nie będzie się tylko przyglądać ewentualnym starciom. Oficjalnie, od czasu kapitulacji w czasie II wojny światowej Japonia nie posiada sił zbrojnych, stanowi o tym nawet ich konstytucja w której Japonia wyrzeka się wojny. Nie przeszkadza to jednak w posiadaniu tzw. Sił Samoobrony - jednej z najnowocześniejszych armii świata, które jednocześnie w znaczeniu prawnym armią nie jest, a jedynie cywilną strukturą. Budżet Japońskich Sił Samoobrony oscyluje wokół 50 mld dolarów co umieszcza Japonię na 5 miejscu wśród środków przeznaczanych na armię.

Armia nie armia. Morskie Siły Samoobrony posiadają na swym wyposażeniu łącznie 64 okręty, których zadaniem jest morska obrona kraju. Jest to siła na tyle potężna, że określana jest drugą siłą morską w regionie (po Stanach Zjednoczonych). Drugim elementem militarnej potęgi Japonii jest lotnictwo mające na wyposażeniu ciężkie myśliwce Mitsubishi F-15J (154 sztuk),Japońscy żołnierze piechoty z 22go pułku Sił Lądowych Japońskich Sił Samoobrony / Fot. US Army Mitsubishi F-15DJ (45 sztuk), Mitsubishi F-2A (63 sztuki), Mitsubishi F-2B (19 sztuk) a także transportowce i tankowce. Dodatkowo śmigłowce Mitsubishi UH-60J oraz Kawasaki CH-47J. Do dyspozycji pozostają również siły lądowe w liczbie ok 148tys zawodowych żołnierzy oraz wojska specjalne (Central Readiness Force).

Elementem kluczowym jest jednak system rakietowy zbudowany w oparciu o amerykańskie rakiety krótkiego zasięgu MIM-104 Patriot - zasięg do 160km, a także pociski antybalistyczne SM-3 (nadal w fazie testów). Sercem tarczy antyrakietowej mającej chronić Japonię jest amerykańsko-japoński projekt AEGIS Balistic Missile Defense zdolny zniszczyć pociski rakietowe lecące w kierunku Japonii. Całość systemu określana jest jako "Diamentowa tarcza" - od okrętu Kongo (jap. Diament) klasy niszczyciel pozostającego na wyposażeniu Japońskich Sił Samoobrony. Ciągle testowany i rozwijający się system ma zagwarantować bezpieczeństwo Japonii.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Mnie się jednak wydaje, że tak troszeczkę wiem o czym mówię i tak odrobinę prawdy w tym jest. Być może każdy ma swoją prawdę i zapewne każdy jest nieobiektywny w swoich materiałach, chcąc nie chcąc kierujemy się swoimi poglądami i ideałami. Na argument "że ktoś chce mojego dobra" zwykłem odpowiadać - "ja swoje dobra wolę zachować dla siebie." :)
Głos w sprawie zagadnień z tematyki bezpieczeństwa czy też stosunków międzynarodowych nie jest przeze mnie zabierany ot tak sobie. Coś tam jednak o tych zagadnieniach wiem. Odrobinkę.
Raczej nie skorzystam z Pana rady Panie Grzegorzu, dziękuję jednocześnie za gratulacje.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.03.2013 18:18

"Jak już zaznaczyłem, nie mam ochoty z Panem polemizować. (...)w mojej ocenie po prostu powinien Pan (przede wszystkim dla własnego dobra) nauczyć się szukać wiadomości poza hłównonurtowymi przekaziorami. Wtedy zapewne podyskutujemy."

A pisze to osoba, która swoją wiedzę o seksualności człowieka czerpie z, hmmm, nie chcę strzelać skąd, w każdym razie, wiedzę posiada nikłą, ale głos w dyskusji o zw. partnerskich zabiera. To tak na marginesie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

P. S. Temu artykułowi nie wstawiam żadnej oceny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj, Szanowny Panie Kolego Kacprze... Jak już zaznaczyłem, nie mam ochoty z Panem polemizować. Nie przez brak szacunku, ale w mojej ocenie po prostu powinien Pan (przede wszystkim dla własnego dobra) nauczyć się szukać wiadomości poza hłównonurtowymi przekaziorami. Wtedy zapewne podyskutujemy. Gratuluję nagrody, ale jednocześnie życzę dalszego, szybkiego rozwoju w w. w. kierunku. Jeśli poczuł się Pan urażony to oczywiście z góry przepraszam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Całkiem możliwe że to "napięcie" nie doprowadzi do realnego konfliktu. Reżim Kimów musi być świadomy swojej marnej pozycji, swojej dysproporcji w potyczce militarnej. Chyba, że naprawdę sami uwierzyli w swoją boskość, ale wątpię. To może ugruntowywanie swojej pozycji jedynego wodza, nie tyle w oczach Koreańczyków co generałów i najbliższego otoczenia?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, jeśli chodzi o posiadanie broni masowego rażenia przez Koreę Północną to mam spore wątpliwości. Moim zdaniem jej nie mają, a rzekome próby atomowe były farsą w wykonaniu reżimu i pokazanie swojej pseudo potęgi. Ale dużo ważniejsze od statusu atomowego mocarstwa jest stan obywateli tego kraju. Państwo totalitarne w którym każda dziedzina życia jest układana przez państwo. Interwencja potrzeba jest nie po to żeby przeciwdziałać atomowym harcom, ale żeby autentycznie dać wolność tym ludziom. Wiem jak to brzmi - ideę wyzwolenia już przerabialiśmy, także w Polsce. Ale inaczej niż w przypadku takich krajów jak Irak czy Afganistan, tam ludzie naprawdę tego potrzebują. Tam zjawisku kanibalizmu jest normą i nie dlatego że nie chce im się schylić po ulęgałki, bo ich po prostu nie ma.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po takiej wojnie rozpoczętej pod przywódctwem USA mogłoby się okazać, że Korańczycy nie mieli broni masowego rażenia a zdjęcia pokazujące taką broń to fatamorgana... po za tym źródła zbliżone do kół plotkarskich doniosły, że atak na Koreę jest przygotowywany przez Antychrysta, który obawia się, że po zjednoczeniu pod jego rządami największych mocarstw z Korei mogłyby nadawać wolne media.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drugą wojnę indochińską, zwaną mylnie wietnamską (działania toczyły się na terytorium pięciu państw, z udziałem sił zbrojnych ośmiu i przybrały charakter generalnej próby sił między Wschodem a Zachodem) Amerykanie wojskowo wygrali i to na całej linii. Natomiast przegrali politycznie i psychologicznie na niezmiernie szerokim froncie. Natomiast jednoznacznie wygrali pod każdym względem z Grenadą. Panamą i szczątkową Jugosławią, którym nie miał kto skutecznie pomóc.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Artur Hampel Amerykanie nie przegrali wojny koreańskiej. Bzdury Pan Kolega opowiada. Doszło do pata - walk w okopach w stylu pierwszej światowej. Jankesi nie wytrzymali tego nerwowo i Eisenhower (za pośrednictwem Indii, po cichu, kanałem dyplomatycznym) zagroził bombardowanien atomowym wojsk Mao w Korei oraz wodorowym Chin kontynnentalnych, jeśli w odpowiedzi ChRL i ZSRR spróbują zaatakować Japonię lub Tajwan. Komuniści zdali sobie sprawę, że pora kończyć i podpisali zawieszeni broni przywracające status quo ante.

Natomiast skąd to zdziwienie i przerażenie? Przypomina mi to tego profesora z Drezna biadającego nad barbarzyńskim zniszczeniem jego miasta z dramatu Kruczkowskiego. Trzeba było się przerażać i oburzać w 1989, 1999, 2003, 2011. Teraz ludzie Zachodu zbierają co posiali. Istnieje coś takiego jak instynkt samozachowawczy - idnywidualny i zbiorowy. Nie uwzględnianie tego w szale fizycznego likwidowania innych ludzi za naciśnięciem guzików okazało się błędem. W znaczeniu tego, jak ocenił Talleryand rozkaz rozstrzelania księcia d'Enghien.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Boje sie o czlowieka zyjacego w totalitarnym systemie, reszta to militarna czkawka po obiedzie.
Kazdy jest nadzieja, miloscia, wiara, ojcem albo matka... podobnie jak "kazdy z Nas".
Co mozna zrobic ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.